wtorek, 28 maja 2013

Korzeń pietruszki

Pietruszka jest jednym z warzyw, które z przyjemnością wcinam na surowo. Mowa o korzeniu, choć natkę też jadam regularnie, wciskając gdzie tylko się da, o czym z resztą pisałam. Najbardziej smakują mi młode korzenie- są wtedy bardziej aromatyczne i słodkawe i mniej łykowate.
Niektórych dziwi, że zajadam się pietruszką- mnie ona po prostu smakuje.

A czy pietruszka jest zdrowa? 

Ilością witamin z pewnością nie powala, ale zawiera nieco C, E i ciut z grupy B oraz beta-karoten, zawiera całkiem dużo kwasu foliowego. Minerałów jest więcej, choć i tak ich zawartość nie jest zbyt duża, choć nie dotyczy to wszystkich minerałów.

W pietruszce znajdziemy głównie potas, ale także wapń, żelazo, magnez, fosfor, sód, fosfor oraz selen, miedź, mangan i cynk. Na uwagę zasługuje zawartość potasu, jest spora. Składniki mineralne oraz flawonoidy wpływają korzystnie na cerę, poprawiając jej elastyczność, składniki zawarte w pietruszce działają też lekko rozjaśniająco.

 Za aromatyczny posmak odpowiada olejek eteryczny o podobnym składzie co w natce (zawiera głównie apiol, mirystycynę), wpływa on korzystnie na pracę układu trawiennego, działa też moczopędnie i antyseptycznie na drogi moczowe. Związki kumarynowe zawarte w pietruszce są wymieniane jako potencjalne składniki antyrakowe, wielkie nadzieje wiąże się także z flawonoidem apigeniną, który wykazuje działanie antyrakowe przy raku piersi, zwiększa on także podatność komórek nowotworowych na działanie chemioterapii.

W korzeniu znajdują się także inne związki czynne takie jak śluzy, flawonoidy, związki poliacetylenowe, związki cukrowe, błonnik i inne.
Pietruszkę odradzam kobietom w ciąży i karmiącym- oczywiście nie jest to warzywo zakazane ale trzeba je spożywać ostrożnie. Olejek pietruszkowy zawiera bowiem apiol, który działa rozkurczowo na mięśnie macicy. Przenika też on do mleka matki. Trzeba też pamiętać o właściwościach fotouczulających (wrażliwość na promienie UV) składników zawartych w pietruszce.
Oprócz zjadania korzenia na surowo, chętnie dorzucam pietruszkę do sokowirówki ale lubię też różne dania z gotowaną pietruszkę- w imię zasady- zdrowo, to różnorodnie:)
Jeśli zainteresował Cię ten post, dołącz do mojego newslettera:
Email
Imię
Zgadzam się z polityką prywatności

sobota, 25 maja 2013

Pomidorowo- likopen w pomidorach i inne dobrodziejstwa

Pomidor

Warzywo pełne karotenoidów, wspaniałe dla serca i całego układu krążenia- nasze kochane pomidory...
Choć dostępne przez cały rok, najbardziej aromatyczne i zdrowe, są te dojrzewające w pełnym słońcu, na naszej działce- bez zbędnej chemii i przyspieszonego dojrzewania.

Nie trzeba chyba dodawać, że substancje aromatyczne oraz flawonoidy "powstają" w wyniku promieniowania  UV i ciepła- szklarniowe plony nie są więc tak pachnące i smaczne jakbyśmy chcieli.

 Najcenniejszą substancją bioaktywną zawartą w pomidorach jest karotenoid- likopen. Tuż obok są też cenne kwasy fenolowe, flawonoidy a także terpeny i inhibitory enzymów.Większość tych substancji skutecznie zwalcza raka (np. płuc, trzustki).

Likopen krążący we krwi jest niczym tarcza antyrakowa- dowiedziono, że zapobiega także zmianom przedrakowym ( w błonach śluzowych macicy). Przy współudziale witaminy C, zapobiega zmianom miażdżycowym- dlatego między innymi mówi się, że pomidory są zbawienne dla serca.
To nie koniec tego dobrego- likopen chroni przed zaćmą- jest skutecznym przeciwutleniaczem zwalczającym wolne rodniki.

Zarówno karotenoidy jak i flawonoidy są doskonałe dla zachowania należytej odporności. Aktywują komórki typu NK, limfocyty, białe krwinki- a więc immunologiczne komórki potrzebne do walki z czynnikami chorobotwórczymi. Warto dodać, że w przecierach pomidorowych i ketchupie likopen jest nadal aktywny, nie niszczy go gotowanie, więc nie tylko surowe pomidory ale także pożywne zupy pomidorowe są cenne dla zdrowia.

Pomidory są także pełne witamin, minerałów i błonnika. Znajdziemy w nich nie tylko wspomnianą witaminę C ale także E, beta-karoten oraz garść witamin z grupy B. Z minerałów, warzywa te zawierają głównie potas, fosfor, magnez , wapń i po odrobince pozostałych minerałów.

Pomidory, choć smaczne i zdrowe, nie są dla każdego. Z ich nadmiarem powinny uważać osoby cierpiące na reumatyzm gdyż mogą zaostrzyć objawy chorobowe.
Jeśli zainteresował Cię ten post, dołącz do mojego newslettera:
Email
Imię
Zgadzam się z polityką prywatności

poniedziałek, 20 maja 2013

Trochę inna kawa


Jakiś czas temu dostałam do przetestowania kawę, która stworzona została na bazie kliku składników, mających zapobiegać nadkwaśności spowodowanej piciem naturalnej kawy. Mowa o Chi-Cafe. Jak informują producenci, "kawa" ta ma także nie wypłukiwać magnezu oraz regulować przemianę materii (dzięki zawartości błonnika).

Przyjrzyjmy się więc składowi, pierwsza saszetka z "kawą" Chi-Cafe classic zawiera: kawy arabica 16% i robusta 4%, substancja balastowa z włókien akacji (72%), naturalne aromaty: maltodekstryna, ekstrakt z guarany, grzybka reishi, żeńszenia.Kawę używa się tak jak zwykłą, zalewa wodą z dodatkiem mleka lub bez.
Druga saszetka- Chi-Cafe balans, w swoim składzie zawiera : włókna akacji (55%), kawa rozpuszczalna (22%), dekstryna z kukurydzy (9%), ekstrakt z guarany (4%), sól wapniowa, cytrynianu magnezu, naturalny aromat ( z kakao i żeńszenia), ekstrakty z zielonej kawy (2%) i z soku z owoców granatu (1%), regulator kwasowości mleczan wapnia.

Oba napoje kawowe mają łagodnie pobudzać i nie podrażniać żołądka oraz jak zapewnia producent sprzyjać utrzymaniu równowagi kwasowo-zasadowej. W celu sprawdzenia na własnej skórze, odkwaszającego działania tej "kawy", do próbek dostałam 4 papierki lakmusowe, za pomocą których miałam sprawdzić kwasowość moczu. Wynik testu był pozytywny, tzn. po kawie Chi-Cafe, mocz rzeczywiście nie był kwaśny, po zwykłej nieco tak. Taki sporadyczny pomiar jest jednak niekompletny, żeby osiągnąć w miarę dokładne wyniki, trzeba pić napój kawowy co najmniej przez kilka dni i dokładnie zapisywać wyniki.

Po wypiciu dwóch saszetek kawy (tyle otrzymałam do testów) nie jestem w stanie powiedzieć, czy "kawa" tak na prawdę działa. Mogę jedynie powiedzieć, że smakuje podobnie do kawy zbożowej lecz brakuje mi w niej aromatu naturalnej kawy.
Jeśli chodzi o skład, to jest całkiem przyzwoity i urozmaicony. Składniki użyte do produkcji obu napojów są dość naturalne, choć mogą brzmieć nieco chemicznie, np. maltodekstryna- która jest otrzymana przez częściową hydrolizę skrobi, i stanowi mieszaninę łatwo przyswajalnych wielocukrów.
Myślę, że osoby cierpiące na nadkwasotę żołądka, a tęskniące za kawą, mogłyby skusić się na picie takiego napoju. Zainteresowanych odsyłam na stronę producenta : www.DrJacobs.pl
Jeśli zainteresował Cię ten post, dołącz do mojego newslettera:
Email
Imię
Zgadzam się z polityką prywatności

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

O rzesz Ty orzeszku;)


Pekany- bo o nich mowa, tak naprawdę orzeszkami nie są. To znaczy, tak je nazywamy, lecz z biologicznego punktu widzenia, ten jadalny smakołyk jądro (pestkowiec) owocu orzesznika jadalnego. Zwał jak zwał, warto zainteresować się tym orzeszkowatym darem natury- a dlaczego?
Zacznijmy od wyglądu- ten amerykański „kuzyn” podobny jest nieco do znanego nam dobrze orzecha włoskiego. Jest jednak bardziej wydłużony, mniej pofalowany. Spożywa się go po wysuszeniu (po uprzednim uzyskaniu dojrzałości konsumpcyjnej)- ma masłowaty smak i jest jednym z głównych składników amerykańskich słodkości (wypieki, pralinki i inne cuda), można go jeść na surowo lub po uprażeniu itp.
Podstawowym składnikiem pekanów są nienasycone kwasy tłuszczowe, znajdziemy tu rzecz jasna węglowodany, białko ( z cennymi aminokwasami egzogennymi takimi jak leucyna, walina, fenyloalanina, izoleucyna i inne) i błonnik.
Orzeszki zawierają cały wachlarz witamin i minerałów- jest ich naprawdę sporo, głównie są to witaminy E (dość sporo!), witaminy z grupy B (dużo tiaminy), makro i mikroelementy, przede wszystkim : magnez, fosfor, potas, mangan, miedź i cynk i to w całkiem fajnych ilościach.
Pekany zawierają też cenny kwas elagowy- silny polifenol, który nie tylko wzmacnia odporność ale przede wszystkim jest antyoksydantem, który działa antynowotworowo.
„Dobre” tłuszcze zawarte w pekanach, przyczyniają się do obniżenia niekorzystnej frakcji cholesterolu. Sprzyjają więc sercu, także dzięki zawartości minerałów. Pysznie smakują w muesli, solo i w wypiekach. Myślę, że warto się nimi zainteresować.

Orzechy pekan można kupić : TUTAJ


Jeśli zainteresował Cię ten post, dołącz do mojego newslettera:
Email
Imię
Zgadzam się z polityką prywatności

wtorek, 23 kwietnia 2013

Panowie i Panie- dziś o mangostanie

Owoc o którym chcę dziś napisać, nie rośnie w naszym kraju. Choć generalnie nie jestem skłonna zbytnio zachwycać się tym, co rośnie poza naszą strefą klimatyczną, to mangostan (nie mylić z mango) jakoś zapadł mi w pamięci.

Wszystko zaczęło się parę lat temu, zanim powstał blog. A zaczęło się od słuchania audycji radiowej, o tematyce ogrodniczej a w zasadzie botaniczno- ogrodniczej,  bo niejednokrotnie wykraczającej poza granice "tradycyjnego" ogrodu. W tej właśnie audycji była mowa o zdrowych owocach, i padły tam słowa : "mangostan to najzdrowszy owoc świata". Choć słowa te brzmią dziś jak slogan reklamowy, wypowiedział je człowiek o dużej wiedzy (Piotr Kardasz). Ponieważ cytat ten ciągle za mną łazi, postanowiłam dowiedzieć się więcej o tych superowocach.

Mangostan ( łac. Garcinia mangostana L.) rośnie głównie w Azji, ale także w innych cieplejszych krajach (Malezja, Filipiny, Tajlandia). W Polsce używa się także nazwy smaczelina. Nie jest duży ale ponoć zachwyca smakiem, słodkawo kwaskowatym, orzeźwiającym.
Jego właściwości zdrowotne są wykorzystywane już od bardzo dawna, między innymi w tradycyjnej medycynie chińskiej, choć nie tylko. Ceniono go za właściwości immunostymulujące, bakteriobójcze, wzmacniające i przeciwzapalne, do celów leczniczych wykorzystywano także skórkę, bogatą w różnorodne substancje czynne.

Owoc mangostanu zawiera szereg witamin i mikroelementów- wit. B1, B2, B5, B6,C, wapń, fosfor, żelazo a także cenny kwas elagowy, kwas taninowy, polisacharydy. Współcześnie ceni się go za wysoką zawartość antyoksydantów takich jak polifenole, ksantony czy katechiny. Niektóre źródła podają, że mangostan jest uważany za jeden z owoców o najwyższej zawartości antyoksydantów, głównie docenia się ksantony- jest to przede wszystkim mangostyna i jej pochodne. Taki skład biochemiczny mangostanu jest bardzo obiecujący, owoc został poddany testowi ORAC (z ang.Oxygen radical absorbance capacity) który określa zdolność pochłaniania wolnych rodników tlenowych. Wyniki wyszły znakomicie, badania nad właściwościami antyoksydacyjnymi trwają nadal, a dodam, że zostały one zapoczątkowane dopiero po 1973 roku.

Przyznam, że chciałabym poznać smak tego owocu, ale tak na świeżo, naturalnie zebranego, tym bardziej, że mangostan jest wrażliwy na przechowywanie, obróbkę i oczywiście transport. Wszelkie dostępne cudowne soki i preparaty, które zalewają nasz rynek ze wszystkich stron, nigdy nie oddadzą w pełni prawdziwego uroku owoców- ich zapachu i całościowego bogactwa. Tak więc kto wie, może kiedyś udam się w egzotyczną podróż...
Jeśli zainteresował Cię ten post, dołącz do mojego newslettera:
Email
Imię
Zgadzam się z polityką prywatności

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...