sobota, 22 marca 2014

Wiosenny leń........

No i stało się. Ogarnęło mnie wiosenne lenistwo. Zamiast tryskać energią walczę z leniem. Takim pospolitym, który czasem dopada każdego. "Odłogiem" stoją posty, głowa pęka od niezrealizowanych pomysłów.
 Do tego trzeba pracować i "prowadzić dom". Ot szara rzeczywistość. No nie taka szara, bo lada dzień, zaleje nas zieloność.

Mam nadzieję, że wiosna wciągnie mnie w swoją cudowność i szybko się odkorkuję by ponownie z przyjemnością blogować.
Wszystkim życzę samych wiosennych zachwytów i jak najmniej leniuszkowatych akcentów. Wkrótce wracam :)

Jeśli zainteresował Cię ten post, dołącz do mojego newslettera:
Email
Imię
Zgadzam się z polityką prywatności

czwartek, 27 lutego 2014

Przedwiosennie - "rzeżuchowy" dywanik


         W oczekiwaniu na pierwsze młode jarzynki warto się doładować czymś, co zapewni nam witaminowego kopa. Możemy się nią delektować przez okrągły rok, tym bardziej powinniśmy docenić jej zdrowotne walory. Gdy na zewnątrz jeszcze ostatnie tchnienia zimy (zaraz, zaraz...jakiej zimy ?) możemy zazielenić parapet i z energią wyczekiwać wiosny.
"Rzeżucha", bo o niej mowa, jest nie tylko tania, ale mega prosta w „uprawie”. Wystarczy namoczone nasionka wysypać na wilgotny "dywanik" z ligniny czy waty i po kilku dniach robi się zielono. Przycinanie listeczków spodoba się niejednemu maluchowi.
Tutaj muszę jednak podkreślić, że nazwa "rzeżucha" jest tylko potoczna, prawdziwa nazwa tej zdrowej roślinki to pieprzyca siewna.

To co zawierają maleńkie listeczki mogą niejednego zaskoczyć. Znajdziemy w nich antynowotworowe witaminy takie jak A, C, D, E oraz B1 czy K. To jedno z niewielu warzyw, które zawierają jod, przy niedoczynności tarczycy ma to znaczenie.
Oprócz jodu w listkach znajdują się sole minerale takie jak : potas, wapń, fosfor żelazo i siarkę. Za charakterystyczny smak odpowiada olejek gorczycowy, który ma działanie antybakteryjne i antybiotykowe.
           Pamiętajmy, że pieprzca należy do warzyw krzyżowych, które są są nieocenione  w walce z infekcjami ale przede wszystkim z chorobami nowotworowymi.
"Rzeżucha" jest doskonałą przy awitaminozie, skuteczna przy katarze, nawet przewlekłym. Poprawia przemianę materii i pracę narządów takich jak trzustka czy wątroba, jest lekko moczopędna. Poprawia wygląd włosów i paznokci, oczywiście  ze względu na siarkę.
Jak ją można wykorzystać? 
Doskonała na kanapki, może być dodatkiem do surówek, sałatek czy koktajli, można na jej bazie przygotować masło "rzeżuchowe" czy wykorzystać do posypania zupy.
Te zielone listeczki nie są wskazane w większych ilościach osobom cierpiącym na nadczynność tarczycy, ciężarnym kobietom oraz tym, którzy borykają się z chorobami nerek.
Jeśli zainteresował Cię ten post, dołącz do mojego newslettera:
Email
Imię
Zgadzam się z polityką prywatności

środa, 12 lutego 2014

Glukozynolaty na tropie czyli wiwat kapustne!


            W warzywach kapustnych i w niektórych roślinach z rodziny krzyżowych takich jak rzodkiewka, chrzan czy nasturcja, drzemią ciekawe substancje bioaktywne.

Glukozynolaty, bo o nich mowa, są odpowiedzialne za typowy ostrawy zapach brukselki, kapusty czy kalafiora, to one wyciskają łzy gdy raczymy się chrzanem czy rzodkwią.
Dzieje się tak za sprawą cząsteczek siarki, które mają w swoim składzie (podobnie jak słynne cebulowo-czosnkowe siarczki). Glukozynolaty to inaczej glikozydy olejku gorczycowego.
          Natura w sprytny sposób wykorzystuje ich specyficzną ostrość- mianowicie do obrony. Jak to się dzieje? Otóż glukozynolaty uwalniane są przez enzymy (enzym tioglukozydaza) dopiero po zniszczeniu komórek roślinnych, czyli przykładowo po siekaniu nożem, ścieraniu na tarce itp. Gąsienica która ma ochotę na kapustę, wgryzając się w liście (a więc niszcząc niejako komórki roślinne) zostaje „częstowana” ostrym olejkiem gorczycowym i...rezygnuje z posiłku.
         Człowiek wykorzystuje cudowności natury do swoich celów, okazało się bowiem, że glukozynolaty świetnie walczą z mikrobami, co więcej wszystko wskazuje na to, że są czynnikiem hamującym raka.
To właśnie z glukozynolatów, podczas siekania, krojenia i innych mechanicznych „zabiegów” powstają słynne antyrakowe związki, choćby takie jak sulforafan, izotiocjaniany, indole, tiocyjaniany i inne. Ważne jest jednak to, by regularnie spożywać produkty bogate w te związki. Dowiedziono, że stała obecność glukozynolatów w krwiobiegu jest najkorzystniejsza, wówczas związki te szybciej rozprawiają się z kancerogenami, czyli substancjami rakotwórczymi.
       Do czego możemy jeszcze wykorzystać ostre substancje powstające podczas „rozkładu” glukozynolatów? Zjadając chrzan, rzodkiewkę czy gorczycę podczas przeziębienia, wzmaga się mocno łzawienie, ślinienie- co jest korzystne, gdyż wzrasta też produkcja śluzu. Dzięki temu, mamy ułatwione odkaszlenie a dodatkowo korzystamy z antybakteryjnego czy antywirusowego działania tych związków. Dowiedziono nawet, że związki zawarte w chrzanie i nasturcji są skuteczne także podczas infekcji dróg moczowych.
       Wychwalając kapustne, trzeba przypomnieć, że ich nadmiar nie wszystkim służy (nadmiar oznacza porządne, codzienne porcje kapusty). Przy niedoborze jodu, mogą przyczynić się do powstania wola, za sprawą pewnych substancji powstających przy rozkładzie glukozynolatów (goitryny).
Innym „efektem ubocznym” mogą być gazy, ale z nimi można sobie radzić nie żałując sobie kminku czy czosnku.
Na koniec rada praktyczna, chcąc rzeczywiście korzystać z dobroczynnego działania glukozynolatów, trzeba pokochać surówki czy prasowanki. Wówczas unikniemy "uciekania" do wody tych związków, co ma miejsce podczas gotowania, zwłaszcza długiego. W ostateczności możemy dusić warzywa w małej ilości wody, byleby niezbyt długo.
Na koniec krótka lista warzyw szczególnie bogatych w glukozynolaty, na niektóre trzeba niestety nieco poczekać, oczywiście  w zimie także można je dorwać. Są to: kapusta (chińska, biała, czerwona, włoska), kalafior, brokuł, chrzan, rzodkiewka, rzodkiew, kalarepa, jarmuż, brukselka a z innych, także wspomniana nasturcja.
Jeśli zainteresował Cię ten post, dołącz do mojego newslettera:
Email
Imię
Zgadzam się z polityką prywatności

poniedziałek, 27 stycznia 2014

Niebanalny jogurt naturalny

        No muszę się pochwalić. Od jakiegoś czasu mam regularną dostawę świeżego naturalnego jogurtu. Wszystko za sprawą męża, który doskonale robi domowy jogurt :).

Jak zrobić zdrowy domowy jogurt naturalny?

 Przepis jest bardzo prosty, wystarczy tłuste mleko i niewiele dobrego naturalnego jogurtu do "zaszczepienia" mleka. Mówiąc dobry jogurt, mam na myśli taki z kilkoma szczepami bakteryjnymi (żywymi!), bez cukru, mleka w proszku i innych dodatków. Nie nadaje się jogurt terminizowany czy pasteryzowany. Na litr mleka wystarczy pół opakowania małego jogurtu, można też użyć saszetki z bakteriami, które można kupić w internecie.

       Mleko (pasteryzowanego nie trzeba zagotowywać) podgrzewany do temp. około 45-50 stopni a następnie dodajemy jogurt i całość mieszamy. Przekładamy do szklanego czystego słoja, zakręcamy i odkładamy w ciepłe miejsce np. koło kaloryfera, pieca. Można użyć termos (ze szklanym wkładem najlepszy). Na rynku są także dostępne specjalne jogurtownice. Teraz pozostaje nam poczekać, starać się nie ruszać słoja.

        Po 6-7 godzinach sprawdzamy czy jogurt osiągnął prawidłową gęstość (przechylamy lekko słój, jogurt powinien niemal "stać" , być gęsty), jeśli tak, przekładamy do lodówki by zahamować dalszą fermentację. W termosie proces fermentacji przebiega szybciej, mniej więcej 5-6 godzin powinno wystarczyć.

       Jeśli jogurt wyszedł zbyt kwaśny, oznacza to, że prawdopodobnie fermentacja trwała zbyt długo. Nasz jogurt zazwyczaj wychodzi śmietankowo - kremowy, o lekko kwaśnej nucie - idealny. Możemy potem oczywiście dołożyć ulubione dodatki smakowe np. miksowane owoce, miód, otręby, zarodki - jak kto woli. Kolejne jogurty można robić używając powstałego jogurtu do "szczepienia" mleka, jednak trzeba zadbać o to, by co jakiś czas kupować nowy jogurt.

Dlaczego warto jeść jogurt naturalny?

       Podstawową substancją bioaktywną zawartą w jogurcie są bakterie kwasu mlekowego. Mają one korzystny wpływ na florę jelit, przykładowo hamują rozwój zarazków chorobotwórczych (skutecznie leczą biegunkę). Wspomagają trawienie laktozy - cukru mlekowego, dlatego też, osoby które nie tolerują laktozy w mleku, z powodzeniem mogą jadać produkty fermentacji mlekowej. Dzięki bakteriom kwasu mlekowego wzmaga się produkcja przeciwciał, dzięki czemu system immunologiczny zaczyna pracować na wyższych obrotach ( szczególnie jogurty zawierające szczepy  Lactobacillus bulgaricus i Streptococcus termophilus)

Udowodniono także, że bakterie kwasu mlekowego są pomocne w walce z rakiem (szczególnie Lactobacillus acidophilus). Wiążą w jelitach kancerogeny unieszkodliwiając je. Rola bakterii w profilaktyce antynowotworowej, poddawana jest ciągłym badaniom. Jogurt to także źrodło wapnia, potasu, fosforu czy magnezu a także witamin z grupy B.

      Trzeba też pamiętać, że bakterie kwasu mlekowego używane są do produkcji innych zdrowych smakołyków, takich jak zsiadłe mleko, kefir, twaróg, kapusta kiszona, ogórki kiszone czy chleb na zakwasie.
      Jogurt naturalny można z powodzeniem wykorzystać w naturalnej kosmetyce.
Przepis na jogurtową maseczkę znajdziecie na blogu Naturalnie Piękna .
Jeśli zainteresował Cię ten post, dołącz do mojego newslettera:
Email
Imię
Zgadzam się z polityką prywatności

środa, 22 stycznia 2014

Zdrowsze oblicze makaronu...


Wprowadzając zdrowe nawyki do naszej rodzinnej diety, prawie zupełnie pozbyliśmy się zwykłego makaronu  (choć rosół pozostał tylko i wyłącznie z tradycyjnym makaronem) na rzecz zdrowszej jego wersji.
Ponieważ dzieciaki lubią pałaszować nawet sam makaron bez dodatków, zaczęliśmy kupować różne jego rodzaje.

Dla przypomnienia, makaron razowy powstaje na bazie mąki pozyskanej z jednokrotnego przemiału oczyszczonego ziarna. Mianem pełnoziarnistego określamy także produkty, które powstają z tzw. mąk wyciągowych, wzbogacane o pozostałe części ziarnika, jednak w takich proporcjach, jakby były z całego ziarna, powinny zawierać więc okrywę owocowo - nasienną, bielmo i zarodek.

Zdarza się, że producent nazywa swój produkt pełnoziarnisty, ale jego skład chemiczny odbiega od rzeczywistego składu ziarna - np. oprócz mąki wysoko wyciągowej zawiera dużo otrąb a więc zbyt dużo błonnika. Taki makaron w gruncie rzeczy nie zasługuje na nazwę pełnoziarnistego.

     Dobre makarony pełnoziarniste są źródłem białka, bogate są w błonnik ( zawierający także nierozpuszczalne frakcje) węglowodany złożone, witaminy z grupy B, cynk, żelazo, fosfor, magnez, mangan.

         Przeglądając sklepy tradycyjne i internetowe, mogę powiedzieć, że jest w czym wybierać. Wszelkie kształty, przeróżne mąki użyte do wyrobu makaronów...
Oczywiście również osoby na diecie bezglutenowej znajdą coś dla siebie, makarony dostępne są zarówno w wersji jajecznej jak i bez jajek, choć zdecydowanie więcej jest makaronów razowych bez dodatku jajek.
Na naszym rynku znajdziemy przede wszystkim makarony razowe:
żytnie
pszenne
orkiszowe (odmiana pszenicy)
z ryżu brązowego i czarnego
gryczane
owsiane
jęczmienne
z dodatkiem mąki jaglanej
makarony mieszane (wielozbożowe)
ale także nieco inne takie jak  kukurydziane czy sojowe.

Smak, wygląd ale i także walory zdrowotne podnoszą dodatki. Najpopularniejsze to
suszone warzywa takie jak szpinak,  pomidory, bataty, dynia, pokrzywa, otręby, wakame, bazylia, czosnek, bakłażan, quinoa i inne.

Jaki jest Wasz ulubiony makron?








Jeśli zainteresował Cię ten post, dołącz do mojego newslettera:
Email
Imię
Zgadzam się z polityką prywatności

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...