czwartek, 19 listopada 2015

Patelnia wielofunkcyjna

Patelnia to wyposażenie każdej kuchni. Używamy ją do przygotowywania dań z mięsa i ryb oraz warzyw i owoców. Dlatego to urządzenie wielofunkcyjne i ciekawa alternatywa dla przygotowywania wielu potraw. Patelnię można też włożyć do piekarnika, aby upiec smaczne i zdrowe danie.


Potrójne działanie

Na patelni smażymy, dusimy i pieczemy różne produkty, głównie mięso, które jest jednym z podstawowych składników dań obiadowych. Jednak nie każde przygotowywanie mięsa jest korzystne dla zdrowia i samopoczucia.

Najmniej zdrowe jest smażenia mięsa, chociaż szybkie, smaczne i popularne. Kiedy smażymy na tłuszczu, zostaje on potem wchłonięty przez mięso, przez co staje się bardziej kaloryczne, ciężkostrawne i mniej zdrowe. Podczas smażenia zmniejsza się także jego wartość odżywcza, ponieważ traci wiele witamin i innych składników odżywczych. Możliwe jest także smażenie beztłuszczowe, kiedy wybierzemy odpowiednią patelnię.

Lepsze od smażenia jest pieczenia mięsa, ponieważ ma niepowtarzalny zapach i smak oraz nie jest tak tłuste jak smażone. Jego obróbka nie wymaga tłuszczu, ale jest dłuższa. Natomiast w przypadku duszenia na patelni, gotuje się go w niewielkiej ilości wody pod przykryciem z dodatkiem tłuszczu, a więc to połączenie smażenia i gotowania. Zawsze można zrezygnować z obsmażania, dzięki czemu potrwa będzie zdrowsza. Poza tym z mięsem warto dusić również warzywa, dzięki czemu danie będzie bogatsze w składniki odżywcze i lepsze w smaku.

Patelnia do pieczenia

Patelnia jest wielofunkcyjna, a zatem praktyczna. Wykorzystamy ją nie tylko do pieczenia mięsa, ale także do smażenia i duszenia mięsa i warzyw.
Nie musimy kupować dodatkowego naczynia żaroodpornego, aby upiec mięso w piekarniku, bo wykorzystamy do tego patelnię. Dzięki temu zaoszczędzamy pieniądze i miejsce w szafce na dodatkowe sprzęty kuchenne. Poza tym, jeżeli wybierzemy odpowiedni model, to posłuży nam przez wiele lat. Coraz popularniejsze stają się dotychczas mało znane typy patelni, jak choćby patelnia granitowa. Patelnia do piekarnika może być także doskonałym prezentem dla osoby, która uwielbia gotować oraz amatora zdrowego odżywiania, ponieważ możemy na niej także smażyć bez dodatku tłuszczu, np. na żeliwnej patelni grillowej.

Podczas wyboru patelni do piekarnika, trzeba wziąć pod uwagę 3 rzeczy: materiał wykonania, jej rozmiar i rączką. Rączka musi być wykonana z materiału odpornego na działanie wysokiej temperatury, najlepiej z takiego samego co cała patelnia. Rączka może być też silikonowa (do 230 stopni). Ewentualnie możemy kupić taką z odczepianym uchwytem.

Musimy także wziąć pod uwagę, czy patelnia zmieści się w piekarniku w zależności od tego, czy ma rączkę, czy posiada odpinaną. Sama patelnia może być wykonana z aluminium, stali nierdzewnej lub z żeliwa. Najbardziej odporna i wytrzymała na wysoką temperaturę do 260 stopni jest patelnia ze stali nierdzewnej. Wytrzymałe są również żeliwne (do 220 stopni), ale wymagają mycia bez detergentów i wycierania od razu po umyciu. Natomiast aluminiowe wytrzymują do 180 stopni i lepiej nadają się do podgrzewania potraw w piekarniku. Jeśli nie mamy pewności, czy daną patelnię możemy wkładać do piekarnika, warto sprawdzić, czy jej producent oferuje taką możliwość.
Jeśli zainteresował Cię ten post, dołącz do mojego newslettera:
Email
Imię
Zgadzam się z polityką prywatności

środa, 11 listopada 2015

Blogerzy wydają książki kulinarne :)

           Na rynku coraz częściej pojawiają się wydawnictwa inspirowane blogami, a dokładniej mówiąc, książki których autorami są blogerzy kulinarni. Choć zazwyczaj korzystam z przepisów prosto z sieci, lubię czasem tradycyjne książki, uwielbiam dotykać ich strony, wąchać i zachwycać się zdjęciami. Poniżej mały przegląd księgarskiego rynku, sama mam ochotę skusić się na któreś wydawnictwo. Znacie? Polecacie?

http://webep1.com/Zobacz/To?a=683&mp=521&r=L3B5c3puZS1jaHdhc3R5LHAsMTk5NDgx0&aff=2


1) "PYSZNE CHWASTY"
 Autor : Małgorzata Kalemba-Drożdż
Blog " Trochę inna cukiernia "  link do bloga : KLIK
Książkę można kupić tutaj: KLIK

http://www.matras.pl/zielenina-na-talerzu-wegetariansko-sezonowo-lokalnie,p,238331
                                



                                         2) "ZIELENINA NA TALERZU"
                               Autor : Magdalena Cielenga-Wiaterek
                                    Blog : "Zielenina" link do bloga: KLIK
                                           Książkę można kupić tutaj : KLIK







http://www.matras.pl/qmam-kasze-czyli-powrot-do-korzeni,p,240790

3) "QMAM KASZE czyli powrót do korzeni "
Autor:  Maia Sobczak
Blog: "Qmam kasze" link do bloga : KLIK
Książkę można kupić tutaj : KLIK









http://webep1.com/Zobacz/To?a=683&mp=521&r=L2phZGxvbm9taWEta3VjaG5pYS1yb3NsaW5uYS0xMDAtcHJ6ZXBpc293LW5pZS10eWxrby1kbGEtd2VnYW4scCwyMDc3MDg1&aff=2




                     4) "JADŁONOMIA"
                        Autor : Marta Dymek
                           Blog : "Jadłonomia" link do bloga : KLIK
                              Książkę można kupić tutaj : KLIK








http://webep1.com/Zobacz/To?a=683&mp=521&r=L2tpcGkta2FzemEscCwyMzAyMzI1&aff=2

5) "KIPI KASZA"
 Autorzy: Paweł Łukasik i Grzegorz Targosz
Blog : "Gotowanie z pasją" link do bloga: KLIK
Książkę można kupić tutaj : KLIK 









http://webep1.com/Zobacz/To?a=683&mp=521&r=L2ZhY2V0LWkta3VjaG5pYS1zbWFjem5pZS1rcmVhdHl3bmllLWktYmV6LWdsdXRlbnUscCwyMzU4NTQ1&aff=2
                                           

                                                    6) "FACET I KUCHNIA"
                                                    Autor: Szymon Kubicki
                              Blog : "Facet i kuchnia" link do bloga : KLIK
                                     Książkę można kupić tutaj : KLIK
Jeśli zainteresował Cię ten post, dołącz do mojego newslettera:
Email
Imię
Zgadzam się z polityką prywatności

niedziela, 11 października 2015

Jej wysokość dynia- co dla zdrowia poczynia

   
  Dla mnie to prawdziwa królowa jesieni. Całą rodziną czekamy na możliwość przygotowania ulubionej zupy dyniowej i marzmy o tym, by mieć ogromną zamrażalkę, w której na czas letni czekałyby na nas pokrojone kawałeczki tego wspaniałego warzywa. Dziwię się, że dynia tak rzadko trafia do szkolnej stołówki, jest przecież łatwo dostępna, tania i łatwa w przygotowaniu, no i rzecz jasna zdrowa.

Odmian dyni jest bardzo wiele, różnią się one nie tylko wielkością (rekordzistka miała ponad 800 kg!), kolorem, kształtem ale także smakiem, trzeba o tym pamiętać. Nie miałam okazji niestety skosztować zbyt wielu odmian dyni, jednak do tej pory moją ulubioną jest Hokkaido, jest niewielka- w sam raz na jedną zupę, mocno pomarańczowa (bogactwo karotenoidów) i smaczna, poza tym bardzo popularna.

     Jeśli już mowa o karotenoidach to dla przypomnienia, dynia jest bogata w beta i alfa-karoten, luteinę i zeaksantynę. Jest pełna witamin i minerałów takich jak : potas, wapń, fosfor, cynk, miedź, mangan, witaminy z grupy B (głównie B1, B2, B5), wspomniana prowitamina A (karoten), wit.E, C. Jest zasobna w błonnik i białko. Mowa tu oczywiście o dyniowym miąższu, gdyż pestki dyni, ze względu na swój fenomenalny skład, zasługują zdecydowanie na osobny wpis. Jedzenie dyni wspomaga odporność i pozwala odkwasić organizm, sprzyja wydalaniu toksyn, korzystnie działa na nerki i układ moczowy.

           Ze względu na zawarte w dyni karotenoidy, dynia jest zalecana osobom z osłabionym wzrokiem, wspomaga widzenie o zmierzchu, ponadto poprawie ulega kondycja skóry. Od lat potwierdzono, że jedzenie tego warzywa (choć z biologicznego punktu widzenia to owoc jagodowy!) wspomaga obniżenie cholesterolu, ze względu na różnorodność antyoksydantów wykazuje także aktywność biologiczną w walce z nowotworami.

 Dynia jest niskokaloryczna ale ma raczej wysoki indeks glikemiczny, dlatego też warto łączyć ją z produktami o niskim IG.

    Sposobów na przygotowanie dyni jest tak wiele ile mamy pomysłów.

Można ją piec, zapiekać, dusić, marynować, miksować, jeść na surowo- jak kto woli. Moje dzieci uwielbiały mus dyniowo jabłkowy zamiast kupnych słoiczków typu gerber, dodawałam też dynię do pierwszych zupek, dodam jednak, że miałam dynię z pewnego źródła od lokalnego rolnika, który nie stosował w uprawie żadnego "badziewia". Na szczęście jednak, dynia w porównaniu do marchwi wiąże mniej azotanów z gleby więc pod tym względem jest na pewno lepsza.    

 Pamiętajmy by do potraw z dyni dodać odrobinkę tłuszczu, by wzmocnić potencjał zdrowotny składników bioaktywnych i pozwolić na rozpuszczenie się witamin. A! dynia jest też używana w naturalnej kosmetyce, można sobie zafundować choćby dyniową kąpiel, ja niestety jestem posiadaczką prysznica zamiast wanny, więc mogę sobie zrobić jedynie jakąś maseczkę. Czy Wy także kochacie dynie? :)
Jeśli zainteresował Cię ten post, dołącz do mojego newslettera:
Email
Imię
Zgadzam się z polityką prywatności

piątek, 2 października 2015

Czy ja polubię chia?

O chia słyszał niemal każdy kto interesuje się zdrowym odżywianiem. Roślina, a w zasadzie jej nasiona, znane Aztekom niemal od zawsze, wypłynęła na medialne wody, ukazując się jako superfood. Z natury opieram się takim nowinkom, bo wiem, że siła reklamy nie zawsze pokrywa się z rzeczywistością. No cóż, promocja w jednym z marketów, "zmusiła" mnie do  tej dietetycznej konfrontacji.

             Nasionka pochodzą z rośliny spoza naszego klimatu- jest nią szałwia hiszpańska. Zawierają spore ilości kwasów Omega -3, co zdaje się być ważną informacją, choć należy zaznaczyć, że w skład wchodzi głównie kwas alfa-linolenowy (ALA), zawierają także Omega-6, ponoć w korzystnych proporcjach (3:1).
Nasionka obfitują w łatwo przyswajalne białko a także rozpuszczany błonnik, który reguluje przemianę materii, nasionka pęczniejąc w żołądku, zapewniają uczucie sytości i stają się przez to sprzymierzeńcem osób odchudzających się.

            Chia to cenne źródło witamin i minerałów, zwłaszcza witamin z grupy B, E, wapnia, żelaza, magnezu, cynku, potasu czy fosforu. Oczywiście w porównaniu do innych produktów (dane na 100 gram) zawierają więcej minerałów, ale nikt nie zje przecież takiej ilości nasion, więc mówienie o tym, że w chia jest więcej wapnia niż mleku czy żelaza niż w szpinaku, jest lekkim nadużyciem. Pamiętajmy, że nasionka nie są pokarmem samym w sobie lecz dodatkiem, aczkolwiek bardzo zdrowym. Gdzieś przeczytałam, że dzienne spożycie chia nie powinno przekraczać 2 łyżek nasionek- dawka dla dorosłego. dzieci znacznie mniej. Wróćmy jednak do nasionek. Zaobserwowano, że regularne spożywanie nasionek zmniejsza wchłanianie cukru i spowalnia trawienie węglowodanów. Dzięki temu, że wchłaniają wodę (kilkukrotnie wzrasta ich objętość) , przyczyniają się do nawodnienia organizmu.

    Podobnie jak siemię lniane chia są zasobne w lignany, które są cennymi flawonoidami ze względu na
swoją moc antyutleniającą, działanie antynowotworowe (głównie zapobiega nowotworom o podłożu hormonalnym). Siemię lniane zawiera jednak zdecydowanie więcej lignanów. Skoro porównujemy siemię lniane z chia, warto podkreślić, że chia zawiera więcej wapnia i żelaza. Oba ziarenka są zdrowe, siemię dodatkowo trzeba zmielić przed spożyciem by w pełni wykorzystać jego zdrowotną moc. Chia jest droższe od lnu ale jego cena spadła, odkąd stało się bardziej powszechne. Czy polubię chia? Myslę, że w pierwszej kolejności wybiorę to co nasze, czyli siemię lniane, choć chia pewnie zagości w moim koktajlu od czasu do czasu.

Jak stosować chia?

jako dodatek do koktajli, naleśników, omletów, jogurtu, wypieków, kaszy, sałatek itp.
można z nich przygotować pudding (np. na bazie mleka kokosowego lub innego)
jako zagęstnik do sosów, zup.

Nasionka chia można w bardzo korzystnej cenie kupić  TUTAJ
Jeśli zainteresował Cię ten post, dołącz do mojego newslettera:
Email
Imię
Zgadzam się z polityką prywatności

poniedziałek, 21 września 2015

Kiedy widzę słodycze to kwiczę- czym zastąpić cukier?

   
O tym, że cukier szkodzi wie chyba każdy, ale mało kto przyzna się do tego, że popadł w małe uzależnienie i słodkie "co nie co" na stale gości w jego domu. No cóż, przyznam, że ja też lubię czasem przekąsić coś słodkiego ale bronię się rękami i nogami przed używaniem cukru, co więcej, u mnie słodkie nie oznacza z dodatkiem cukru przemysłowego, bo cukier można zastąpić czymś zdrowszym.

       Żeby rozgromić "wroga" trzeba go nieco poznać- więc w skrócie o tym, co zawdzięczamy białym, słodkim kryształkom. Cukier przyczynia się nie tylko do rozwoju takich chorób jak cukrzyca czy inne choroby metaboliczne, jest odpowiedzialny za rozwijającą się falę otyłości. Co więcej, cukier uzależnia (jest neurotoksyną)! zbadano reakcje mózgu po spożyciu cukru i zaobserwowano, że cukier uzależnia silniej niż kokaina. O tym nie zawsze się mówi, bo wiadomo, biznes spożywczy kręci się między innymi na cukrze!

  Cukier dosłownie usypia naszą odporność, bezpośrednio po jego spożyciu, białe ciałka mają ograniczoną aktywność immunologiczną. Dodatkowo zakwasza organizm, który musi wyrównywać równowagę, zubożając nas przy okazji o niektóre minerały ( te które są alkalizujące). Cukier staje się pożywką dla grzybów (candidia), fermentuje w jelitach, sprzyja nowotworom.
To oczywiście nie wszystko, cukier podnosi poziom trójglicerydów, sprzyja występowaniu ataku kamicy żółciowej.

       O dziwo, doszukałam się "pozytywnego" działania cukru, niewielkie jego dawki są pomocne w stanach stresowych i jest substancją pokarmową tłumiącą niepokój i działającą przeciwdepresyjnie (zupełnie jak narkotyk- zastanówmy się nad tym faktem). Dla mnie to dziwactwo, bo w ten sposób można pomyśleć, że słodycze są najlepsze na chandrę i codzienne stresy. Prawda jest taka, że to działanie przypisuje się węglowodanom jako takim, a węglowodany to nie tylko sacharoza (cukier), to także naturalnie występujące cukry takie jak glukoza czy fruktoza a także węglowodany złożone. Stresy można więc zajadać pokarmami bogatymi w węglowodany złożone- produkty pełnoziarniste, strączkowe bądź suszonymi owocami, które choć zawierają cukry proste, są zdecydowanie lepsze od słodkości na poprawę nastroju.

Łasuchy mają jednak problem, bo czym tu słodzić skoro cukier to świństwo. Najlepiej nie słodzić ale łatwo się mówi. Gorąco polecam stopniowy (tak, stopniowy) odwyk od cukru a dla tych, którzy nie wyobrażają sobie okresu przejściowego bez słodkości, mały przegląd zdrowszych, słodkich zamienników cukru - z pominięciem słodzików bo są równie niezdrowe. Oto lista : (kolejność przypadkowa).

ksylitol- pozyskiwany głównie z drzewa brzozy ale także z kukurydzy (czytajmy etykiety!!) ma niski indeks glikemiczny i mniej kalorii od sacharozy, działa przeciwpróchniczo, zwiększa przyswajanie wapnia, odporny na temperaturę ale nie nadaje się do galaretek (nie tężeją). Zdecydowanie nie można go nadużywać, może wówczas wywoływać biegunkę- gdyż łatwo wiąże wodę w jelitach. Proces produkcji, pozyskania ksylitolu jest dla mnie niezbyt "naturalny" i kojarzy się z mega chemicznym laboratorium- sama ksylitolu nie używam. Ksylitol kukurydziany jest tańszy, produkowany metodą mikrobiologiczną. Bardzo ciekawe rzeczy o ksylitolu można poczytać tutaj- polecam!

erytrytol- znacznie mniej kaloryczny od ksylitolu (oba należą do tej samej grupy tzw. polioli) i też mniej znany a za to zdrowszy. Ma mniej słodki smak od cukru ale w przeciwieństwie do ksylitolu nie wywołuje efektu przeczyszczającego. Również nie wpływa na rozwój próchnicy, dodatkowo nie powoduje skoków insuliny. Proces produkcji erytrytolu w porównaniu do ksylitolu jest bardziej "normalny", polega głównie na fermentowaniu glukozy przez drożdżaki.

stewia- nie mam tu na myśli tabletek ze stewii, które są mocno przetworzone i bez walorów zdrowotnych, tylko naturalnie zmielone na proszek listki tej rośliny. Słodki smak- z dość charakterystycznym posmakiem, mi osobiście nie odpowiada, choć to być może kwestia przyzwyczajenia. Stewia jest dużo, dużo słodsza od cukru, ma ponoć działanie przeciwgrzybicze i bakteriobójcze, bogata w minerały, witaminy i antyoksydanty.

melasa - produkt uboczny powstały przy produkcji cukru kryształowego, zawiera minerały i jest słodkim gęstym syropem, można użyć do ciast, deserów i nie tylko. Melasa może być zarówno trzcinowa, buraczana ale także karobowa (mączka chleba świętojańskiego). W zależności od tego, z czego pochodzi zawiera składniki mineralne (m.in. żelazo), aminokwasy, witaminy.

lukrecja- nośnikiem słodkiego smaku jest zawarty w korzeniu lukrecji kwas glicyryzynowy, ma lekko anyżkowy posmak. Uzyskany z niego czarny syrop jest bogaty w wtórne substancje roślinne, ma działanie przeciwzapalne, wzmacniające.
Lukrecja nie jest zalecana osobom z wysokim ciśnieniem (podnosi jest) ani kobietom w ciąży czy osobom cierpiącym na niewydolność nerek.

miód- jako naturalna słodycz używany od lat, jest co prawda kaloryczny ale ma działanie prozdrowotne, zawiera nie tylko minerały ale także enzymy, kwasy organiczne. Słodkość zależy od tego z czego miód jest zrobiony, najsłodszy jest rzepakowy.

daktyle- namoczone a następnie zmiksowane daktyle doskonale nadają się do ciasta czy deserów, są oczywiście kaloryczne ale niosą ze sobą dodatkowe składniki- minerały, witaminy, błonnik, karoteny, białko czy tłuszcze.

syrop klonowy- popularny nie tylko w Kanadzie ale i w Stanach Zjednoczonych, pozyskiwany z odpowiednich odmian klonu, bazuje na odparowanym soku klonowego, bogaty w witaminy i mikroelementy, polifenole, jest mniej kaloryczny. Zawiera związki przeciwzapalne i przeciwnowotworowe.

Inne: słód ryżowy (zawiera węglowodany złożone) wzmacnia żołądek; syrop z agawy- zawiera naturalny probiotyk inulinę, ma niski indeks glikemiczny, jednak jego masowa produkcja ( i sposób) pozostawia wiele do życzenia i jest daleki od tradycyjnie produkowanego syropu, wiele lat temu- radzę omijać.

Najzdrowiej jest odstawić cukier, po kilku- kilkunastu dniach poczujemy po prostu wolność, oddalając od siebie wiele zagrożeń. Pozostaje mi powiedzieć : zdrowego miłego życia!
Jeśli zainteresował Cię ten post, dołącz do mojego newslettera:
Email
Imię
Zgadzam się z polityką prywatności

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...