czwartek, 1 stycznia 2015

Noworocznie :)

Witam Was po mojej grudniowej (świątecznej ) nieobecności. Dziś zaczyna się Nowy 2015 Rok :).
Życzę Wam, aby był dla Was łaskawszy, ciekawszy, zaskakujący i przede wszystkim zdrowy.
Niech spełnią się wszystkie noworoczne postanowienia i marzenia, niech codzienność przynosi same dobre i pozytywne wiadomości i niech na naszych talerzach zagoszczą same zdrowe smakołyki.
Osobiście marzę o tym, by cała moja rodzina odżywiała się zdrowiej i miała świadomość tego, że żywność jest naszym lekarstwem. Życzę też sobie i wszystkim blogerom, którzy tu zaglądają, zapału i chęci to tworzenia, dzielenia się zdobytą wiedzą i czerpania wielu nowych inspiracji.
Miłego dnia! :)
Jeśli zainteresował Cię ten post, dołącz do mojego newslettera:
Email
Imię
Zgadzam się z polityką prywatności

poniedziałek, 24 listopada 2014

Habżyki :)

     
 Dzięki uprzejmości firmy 42 Degrees (Raw and Happy) miałam przyjemność przetestować ciekawy produkt. Pewnie niektórym z Was już znany, ja do niego dotarłam dopiero niedawno, odkąd wzrosło "mężowskie" zainteresowanie produktami o niskim indeksie glikemicznym.

Produkt o którym mowa to Habżyki - choć ciągle się mylę i mówię Habżynki ;) (to chyba przez te minki na pudełku). Habżyki to pewnego rodzaju chlebki, dzieci nazywają je zdrowe chipsy;). Nie jest to zwykłe pieczywo, wyprodukowane są bowiem w warunkach nieprzekraczających 42 stopni, dzięki czemu nie ulegają utracie enzymy i inne składniki odżywcze- stąd nazwa chleb niepieczony żywy.
Tym samym, produkt ten, wpisuje się doskonale w nurt tzw. rawfood. To nie wszystko- skład chlebków jest w 100% naturalny, a żeby było jeszcze przyjemniej jest także produktem ekologicznym, wolnym od wszelkiego rodzaju spulchniaczy, polepszaczy i innego dziadostwa.
     
 Podstawowym składnikiem "żywych" chlebków jest ekologiczne ziarno siemienia lnianego, a jak wiadomo len jest bogaty w lignany, nienasycone kwasy tłuszczowe, przeciwutleniacze.

W zależności od wersji smakowej dodawane są inne składniki: wersja pierwsza to sezam, sól morska i słonecznik; wersja druga: sezam, sól morska, czosnek, cebula; wersja trzecia: sól morska, bazylia, suszone pomidory, szczypiorek i słodka papryka. Wszystkie wersje smakowe są wolne od glutenu i GMO, to świetna przekąska dla wegan, cukrzyków (niski indeks glikemiczny) osób uczulonych na gluten.

    Mojemu mężowi najbardziej smakowały pomidorowo bazyliowe, ja z chęcią chrupałam te cebulowe.Zaciekawił mnie bardzo fakt, że przy odpowiednich warunkach kromeczki mogą zakiełkować, niestety nie sprawdziłam czy to prawda bo nic nie zostało ;)

    Sam produkt jest bardzo ładnie opakowany, pozytywnie nastrajają uśmieszki na pudełku (które też jest wykonane z materiałów z "odzysku" czyli eko). W środku pudełeczka są dwa foliowe opakowania mieszczące po 3 kromki -łącznie 70 gram. Chlebki można dostać tutaj a poczytać coś więcej na ich temat na stronie producenta http://42degrees.eu/


Jeśli zainteresował Cię ten post, dołącz do mojego newslettera:
Email
Imię
Zgadzam się z polityką prywatności

piątek, 7 listopada 2014

Znani i nie znani promotorzy zdrowia

     Bardzo chciałabym przybliżyć Wam sylwetki przeróżnych osób, które w znaczący sposób wpływają na prozdrowotne myślenie. Wielu z nich unika krzykliwej medialnej reklamy i w zaciszu "odwala" dobrą robotę. O wielu z nich dowiadujemy się tylko na zasadzie rekomendacji, choć są też osoby bardziej znane. Są wśród nich ludzie świata nauki, lekarze, dietetycy, fitoterapeuci ale nie tylko.Warto poznać tych, dzięki którym wielu ludzi wraca do zdrowia, bez niepotrzebnych leków.
      Myślę, że warto choćby poznać postulaty, kierunki myślenia tych osób, dzięki temu możemy bardziej świadomie przyjrzeć się temu co leży na naszym talerzu i jaki wpływ mają na zdrowie nasze codzienne wybory. Już wkrótce napiszę o dr Ewie Dąbrowskiej. Mam nadzieję, że zainteresuje Was ta tematyka. Może i Wy znacie kogoś, o kim warto napisać? Jestem ciekawa Waszej opinii :)
Jeśli zainteresował Cię ten post, dołącz do mojego newslettera:
Email
Imię
Zgadzam się z polityką prywatności

niedziela, 2 listopada 2014

Wiesiołek - niepozorny skarb

Wiesiołek (Oenothera) roślinka ta, choć niepozorna, kryje w sobie tyle bogactwa. Syn, widząc olej z wiesiołka w naszej lodówce pytał, czy jak ktoś to pije to będzie wesoły ;) No nazwa może to sugerować.
Zaczynam się przyzwyczajać do tego, że dzieci pytają- mamo, a na co to działa? I cieszy mnie ta dociekliwość bo ciągle mam nadzieję wpływa to na kształtowanie właściwych postaw żywieniowych i prozdrowotnych. Odrobinę abstrahując, ciekawe jest to, że kwiaty tej rośliny otwierają się wieczorem (są głównie zapylane przez motyle nocne), swoją droga są całkiem ładne.

W ziołolecznictwie używa się zarówno nasion jak i samej rośliny (ziela) które jest bogate między innymi w flawonoidy czy fitosterole oraz kwas linolowy(LA) i gamma-linolenowy (GLA), inne kwasy, białko, mikroelementy.

    Fitoterapeuci podają szereg właściwości zdrowotnych wiesiołka, a w zasadzie wiesiołków, bo gatunków jest bardzo dużo, najpopularniejszym i szeroko stosowanym w lecznictwie jest wiesiołek dwuletni. Ziele działa bowiem przeciwmiażdżycowo, odtruwająco, przeciwzawałowo, przeciwcukrzycowo, wzmacniająco, uodparniająco, wzmacniająco, wspomagająco przy chorobach autoimmunologicznych. Imponujące, prawda? I tak nie wymieniłam wszystkich właściwości których się doczytałam.

     Z tego względu, zaleca się go w przypadku nadciśnienia, miażdżycy, cukrzycy, schorzeń trzustki, wątroby, nieżytów przewodu pokarmowego, w przypadku chorób zakaźnych, skórnych, stanów zapalnych układu moczowego czy po prostu w osłabieniu organizmu.

     Dobrodziejstwa wiesiołka można zaserwować sobie w różny sposób, można nasiona czy wysuszone ziele zmielić w młynku i spożywać po łyżeczce. Prosty jest również napar- mielony wiesiołek zalewamy wrzątkiem i odstawiamy a po przecedzeniu pijemy napar, który mogą spożyć także dzieci. Można przyrządzić też nalewkę wiesiołkową, miód wiesiołkowy.

Niezwykle cenny jest olej, pozyskiwany z nasion wiesiołka, nie tylko ze względu na zawartość kwasów GLA i LA. Można go dostać w formie płynnej lub w kapsułkach. Można go stosować zarówno w celu wzbogacania diety ale także jako kosmetyk, ja olej wcieram we włosy ale można użyć go bezpośrednio na skórę, lub jako składnik naturalnych domowych kosmetyków.

     Chciałam zachęcić do stosowania naszych rodzimych skarbów natury, wiem, że jest moda na egzotyczne oleje (im bardziej egzotyczny tym lepiej), ale wciąż nie doceniamy tego co mamy dostępne na naszym rodzimym podwórku. Przykładem jest właśnie olej z wiesiołka, który jest mega zdrowy i niczym nie ustępuje droższym "kuzynom".

Jeśli zainteresował Cię ten post, dołącz do mojego newslettera:
Email
Imię
Zgadzam się z polityką prywatności

piątek, 24 października 2014

Dzień walki z otyłością


    Z inicjatywy WHO obchodzimy dziś Dzień Walki z Otyłością. Choć sama nie borykam się z problemem nadwagi i nigdy nie miałam potrzeby odchudzania się, tematyka ta jest mi bliska. Świadomość tego, co jest przyczyną otyłości zmusza niejednego z nas do refleksji.

   Otyłość, choć jest chorobą o różnorakim podłożu (także genetycznym, psychospołecznym ) bardzo często jest przyczyną nieprawidłowej diety i małej aktywności. Trzeba pamiętać, że na zwiększonej wadze nie kończą się problemy, otyłość prowadzić może do cukrzycy, zwiększonego zachorowania na niektóre nowotwory i choroby sercowo-naczyniowe.
Walka z otyłością to nie tylko edukacja zdrowotna (od przedszkolaka!), czyli prawidłowa dieta i zwiększenie ilości ruchu, to także zmiana zachowań, czasem samych celów życiowych.
  
   Jeśli chcesz być człowiekiem zdrowym i szczuplejszym zarazem, musisz wziąć sprawy w swoje ręce. Trzeba dokonać pewnej rewolucji nie tylko na talerzu ale przede wszystkim w samym nastawieniu i nawykach. Bez tego ani rusz!

Chcąc zrobić krok w stronę zdrowia i utraty zbędnych kilogramów trzeba poruszać się na dwóch "nogach"- jedną jest aktywność fizyczna a drugą zdrowa dieta. Skacząc na jednej "nodze" daleko nie zajdziemy.
    
 Jaka jest zdrowa dieta? Zainteresuj się tym tematem, poszukaj inspiracji, zdobądź wiedzę w taki sposób jak lubisz, może to być dobra książka, blog (zapraszam w moje skromne progi) portal, funpage, periodyki naukowe, programy, spotkania z dietetykami w realu itp. Na dobry początek polecam poradnik z zaprzyjaźnionej strony : http://www.dobradieta.info/1133,dzien-walki-otyloscia-system-skutecznego-odchudzania-cz-1.html

    A ruch? No każda aktywność jest lepsza niż jej brak. Nie trzeba biegać maratonów czy wykupywać abonamentu na siłownię na najbliższe pięć lat. Trzeba zdroworozsądkowego podejścia, zwiększać aktywność stopniowo, zaczynając od spacerów bez względu na pogodę (skutkiem ubocznym będzie hartowanie organizmu a więc zyskamy odporność). Zapewniam, że odpowiednia dawka ruchu sprawia, że po prostu chce się żyć! Może dzień walki z otyłością stanie się pierwszym dniem zdrowego życia?

Jeśli zainteresował Cię ten post, dołącz do mojego newslettera:
Email
Imię
Zgadzam się z polityką prywatności

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...