Pokazywanie postów oznaczonych etykietą potas. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą potas. Pokaż wszystkie posty

piątek, 8 lipca 2016

5 powodów dla których warto jeść czarne porzeczki.


Lato w pełni. Stragany uginają się od owoców. Wśród dobroci z naszych ogrodów i sadów pojawiają się czarne porzeczki, charakterystycznie pachnące i dla wielu z nas, będące wspomnieniem beztroskiego dzieciństwa.
Niestety nasze dzieciaki stając przed wyborem smakowitego owocowego deseru, po porzeczki sięgają zdecydowanie rzadziej, trzeba to zmienić- jest na to kilka powodów.

Kwas gamma-linolenowy

W nasionkach (pestkach) porzeczki czarnej jest spora zawartość kwasu gamma-linolenowego, który ma korzystne działanie na cały organizm. Taki sam kwas znajduje się tez w mleku kobiecym. W pestce znajdują się także inne kwasy tłuszczowe, między innymi rzadki kwas stearydynowy i inne NNKT. Nasionka zawierają także cenne antocyjany.

Witamina C

Owoc porzeczki zawiera pokaźną ilość witaminy C. Pod tym względem może konkurować z wieloma innymi owocami, przykładowo zawiera jej ponad trzykrotnie więcej niż cytryna. Oczywiście wśród rodzimych owoców pod tym względem najlepiej wypada dzika róża ale trzeba brać pod uwagę także aspekt praktyczny, porzeczka jest łatwo dostępna i można ją w sezonie jadać do woli.

Porzeczka zawiera także inne witaminy takie jak A  i witaminy z grupy B a także witaminę P i witaminę J -obie są tak zwanymi substancjami witaminopodobnymi, witamina P zwana rutyną oraz witamina J (zwana też C2) mają właściwości uszczelniające naczynia krwionośne, istotne są również w procesach przemiany materii.

Antyutleniacze

Kolor skórki owocowej mówi za siebie. Zawiera ona korzystne dla zdrowia składniki fenolowe takie jak barwniki antyutleniające, flawonole. Nie zapominajmy, że antyoksydantem jest także wspomniana witamina C. Antocyjany zawarte w porzeczce wykazują właściwości antywirusowe, antyrakowe. Ich zawartość różni się od odmiany, sposobu uprawy i stopnia dojrzałości. Najczęściej występującymi antocyjanami są glikozydy cyjanidyny i delfinidyny. Porzeczka zawiera dużo kwasów fenolowych, zidentyfikowano kilkanaście, co ciekawe wśród nich jest kwas sinapowy, który nie występuje w innych owocach. Antocyjany działają ochronnie na układ sercowo-naczyniowy, działają korzystnie na siatkówkę oka, poprawiając widzenie o zmroku.

Potas

Owoce zawierają sporo potasu, przy niskiej zawartości sodu, podobnie jest również w owocach odmiany czerwonej i białej. Taki stosunek pierwiastków uważa się za korzystny w różnych dietach, między innymi diecie dr Gersona, zajmującego się dietą antyrakową. Oprócz potasu porzeczka zawiera także wapń, magnez, fosfor, żelazo

Kwasy owocowe

Porzeczka zawiera sporo kwasów owocowych, między innymi winny, cytrynowy, szczawiowy, jabłkowy. Wykazują one korzystne działanie w układzie trawiennym, poprawiają działanie gruczołów trawiennych.

       Najzdrowsze są owoce spożywane na surowo, zjadane z całą skórką i pesteczkami. Można je mrozić i wykorzystywać poza sezonem. Zawartość związków biologicznie czynnych jest oczywiście niższa w soku niż w samych owocach, tym bardziej jeśli jest to produkt przetworzony.

Nie można oczywiście zapomnieć, że również liście czarnej porzeczki są zdrowe, zawierają całą gamę flawonoidów, garbniki, olejki eteryczne i składniki mineralne. Herbatka z suszonych liści pomaga w artretyzmie czy reumatyzmie.
Jeśli zainteresował Cię ten post, dołącz do mojego newslettera:
Email
Imię
Zgadzam się z polityką prywatności

czwartek, 9 czerwca 2016

Czy warto jeść rzodkiewki?

           
    Choć pora nowalijek już dawno minęła dopiero na teraz na dobre kupuje rzodkiewkę. To pierwsze są napędzone nawozami a te teraz, spokojnie wyrosły w ciepłej glebie. Przynajmniej te, które kupuję na straganie od pewnej osoby.
Oczywiście te supermarketowe są dostępne cały czas ale uprawa w tunelach jakoś do mnie nie przemawia.
Rzodkiewka jest odmianą rzodkwi zwyczajnej, odmian jest sporo a niektóre wręcz zadziwiają swoim wyglądem, są na przykład długaśne jak parówki albo żółciutkie jak słonko. Nie brak również rzodkiewek fioletowych czy bieluśkich jak śnieg. Oczywiście różnią się smakiem, od słodko delikatnych po pieprzne, wręcz palące w język.

Co można poczynić z rzodkiewek?

Są przepyszne same, z niczym- wrzucone prosto do buzi, ale dobrze smakują też duszone, zapiekane, gotowane, tarte, dołożone do surówki, sałatki itp. Jak kto woli, bo na przykład Japończycy rzodkiewkę kiszą i marynują. Twarożek z rzodkiewką i śmietaną to moje.wspomnienie z dzieciństwa.
Prawda jest taka, by po prostu pokochać warzywa, przede wszystkim sezonowe i nasze :).
Jadalne są też młode liście- świetne do surówki czy sałatki, na kanapkę- nota bene są zdrowsze od korzeni rzodkiewki, oraz kiełki- które są bogatym źródłem witamin i minerałów.

A co dobrego ukrywa rzodkiewka?

Między innymi minerały: żelazo, miedź, mangan, potas i ukochaną przez włosomaniaczki siarkę, która poprawia kondycje włosów a także paznokci.
W rzodkiewce znajdziemy też witaminę C, witaminy z grupy B.
Szczypanie i pieczenie też ma swoje zalety. Olejki eteryczne (miedzy innymi gorczyczny) wykazują właściwości bakteriobójcze, regulują przemianę materii. Kiedyś "ostre" rzodkiewki były lekarstwem na pasożyty. Ale to nie wszystko, znajdziemy tu także związki -rafaniny, które dodatkowo wzmacniają bakteriobójcze właściwości rzodkiewek, działają też hamująco na niektóre wirusy i grzyby.
Wszystkie te dobroci możemy sobie sami zafundować, wystarczy wysiać nasionka na grządce lub do pojemnika i wyhodować sobie na słonecznym balkonie czerwone (choć niekoniecznie) pyszności. Smacznego!



Jeśli zainteresował Cię ten post, dołącz do mojego newslettera:
Email
Imię
Zgadzam się z polityką prywatności

sobota, 6 lutego 2016

Czosnek w diecie

Czosnek ma swoich ogromnych miłośników jak i wrogów- ze względu na swój zapach i smak.
Ale jeśli chodzi o walory zdrowotne, niewielu może się poszczycić taką naturalną mocą. Czosnek ma po prostu power!

Czosnek (Allium)-  do tej rodziny roślin należy kilkaset gatunków ( w tym mnóstwo zdziczałych kuzynów), najbardziej znany i najczęściej używany jest czosnek pospolity (Allium sativum), który "służy" człowiekowi już kilka tysięcy lat. Jest warzywem, przyprawą i rośliną leczniczą zarazem. Dla nas najbardziej interesuje podziemna cebula, zwana zwyczajowo główką, która składa się z tzw. ząbków.

Rozgryzamy ząbek czosnku- czyli no nieco o składzie

Świeży czosnek oprócz wody, zawiera węglowodany (w tym inulinę), białka ( w tym aminokwas cysteina), witaminy :  C, B1, B2, B6, PP oraz składniki mineralne- potas, fosfor, wapń, żelazo, magnez, selen, mangan, cynk czy siarkę. Brzmi raczej standardowo, więc wgryzamy się głębiej.
Ząbki czosnku obfitują w olejki lotne (ach ten zapach) które zawierają między innymi : allinę oraz enzymy, głównie allinazę- po roztarciu czosnku, enzymy te zamienia allinę w  allicynę (która to jest bakteriobójcza) oraz kwas pirogronowy i inne produkty rozpadu alliny .Tym oto sposobem poznaliśmy sekret zdrowotnej mocy czosnkowych grzanek i innych czosnkowych przysmaków ;).
Rzecz jasna olejek zawiera inne substancje czynne : fitosterole, saponiny sterydowe, salicynę, amoniak, ajoeny, fitoncydy i inne.
Za "cudowny" zapach odpowiadają związki siarki : dwu i trójsiarczki alkilowe i metylowe i inne produkty rozpadu alliny.
Czosnek świeży, suszony, czy też wyciągi z czosnku różnią się od siebie zarówno składem chemicznym jak i działaniem prozdrowotnym.

Jak działa czosnek?

    Czosnek wpływa na wydzielenie soku żołądkowego, działa przeciwskórczowo i żółciopędnie, reguluje florę bakteryjną. Działa korzystnie na drogi oddechowe i stany zapalne jamy ustnej. Wykazuje działanie antybakteryjne, przeciwrobacze, przeciwgrzybicze. Działa na niektóre paciorkowce i gronkowce. Świeży czosnek hamuje rozwój wirusa grypy.
 Czosnkowi przypisuje się właściwości przeciwmiażdżycowe, regulujące poziom cholesterolu i ciśnienia krwi- przy czym nad tymi ostatnimi właściwościami ciągle trwają badania.
Dowiedziono , że czosnek wpływa immunostymulująco- czyli poprawia działanie naszego systemu odpornościowego oraz ma zastosowanie w profilaktyce antynowotworowej.
Związki zawarte w czosnku działają w różny sposób, przykładowo :
ajoeny- działanie przeciwzakrzepowe, allicyna- działa bakteriobójczo a siarczki- to naturalny antybiotyk.

Czosnek nie dla każdego
Stany zapalne nerek, jelit czy żołądka są zazwyczaj przeciwskazaniem do stosowania czosnku. U niektórych osób nadmierne dawki czosnku mogą niekorzystnie wpłynąć na wątrobę i nerki, w skrajnych przypadkach uszkadzając je. U karmiących mam, posmak i niektóre związki czosnku przenikają do mleka, zaleca się więc umiar w tym przypadku.

Kulinarne zastosowanie czosnku

W kuchni czosnek lubi towarzystwo ziół, nadaje się do wielu potraw, nie tylko mięsnych. Stosuje się go zarówno w formie świeżej jak i suszonej czy jako składnik mieszanek przyprawowych.
Gotowany, duszony czy pieczony traci częściowo charakterystyczny zapach, przez co łatwiej go przemycić w diecie. Trzeba pamiętać, że poddanie obróbce cieplnej czosnku, obniża jego aktywność antyoksydacyjną. 
Charakterystyczny zapach i posmak czosnku w ustach, można nieco zlikwidować żując po posiłku zieloną pietruszkę, która zawiera neutralizujący zapach chlorofil. Niestety jadając sporo czosnku, trzeba liczyć się ze zmienionym zapachem potu.
Dla osób które nie lubią czosnku można polecić kapsułki z olejkiem lotnym,  oczywiście są różnego rodzaju preparaty ale nie wszystkie wykazują odpowiednie działanie zdrowotne.
Na rynku dostępny jest czosnek pochodzący z różnych upraw. O tym jak odróżnić czosnek i czym się kierować przy jego zakupie, doskonale pisze na swoim blogu Klaudyna Hebda- ciekawskich odsyłam TUTAJ. Swoją drogą jest to blog godny polecania.

Lubicie czosnek ? :)





Jeśli zainteresował Cię ten post, dołącz do mojego newslettera:
Email
Imię
Zgadzam się z polityką prywatności

piątek, 29 stycznia 2016

Przekąski do rączki czyli suszone morele

          Suszone owoce, jako lepsza alternatywa dla niezdrowych przekąsek to sprawa wiadoma.
Jednak te pyszności są sobie nierówne, różnią się pod wieloma względami, nie tylko ceną, smakiem ale przede wszystkim wartościami odżywczymi, także w obrębie tego samego rodzaju.

             Dziś będzie nieco o morelach- tych suszonych, bo o świeżych w styczniu oczywiście można tylko pomarzyć.
          Na rynku spotkać można w sumie 3 rodzaje (grupy) suszonych moreli. Jedne to zwykłe morele siarkowane lub potraktowane innym konserwantem, drugie- to morele suszone na słońcu bez użycia konserwantów. Trzecia grupa to morele suszone na słońcu, ale pochodzące z kontrolowanych ekologicznych upraw. Pomarańczowe, żółciutkie morele z pewnością nie są suszone na słońcu, bo takie owoce są brązowe i wyglądają nieapetycznie. A są znacznie zdrowsze,(nie pierwszy raz z resztą brzydale są warte uwagi ). Możemy oczywiście sami suszyć owoce w domu jeśli mamy do tego odpowiednie warunki i sprzęty, choć czasem zwykły piekarnik wystarczy. Jeśli jednak mamy siarkowane morele, możemy je porządnie wymoczyć i z pewnością pozbędziemy się nieco niepotrzebnych konserwantów, wylewając je z wodą.

A co mają nam do zaoferowania suszone morele?

Przede wszystkim najważniejsza jest ogromna ilość beta-karotenu, który daje nam przecież odporność, piękną skórę, lepszy wzroki i nie tylko. To wspaniały antyoksydant. 
Oczywiście są tu inne witaminy takie jak witaminy z grupy B (bez B12), wit. E, kwas foliowy ale jeśli chodzi o beta-karoten to suszona morela pod tym względem to prawdziwa gigantka.

Ale to także rekordzistka pod innym względem.

Suszona morela zawiera bardzo dużo potasu, źródła podają różne wartości od  1100-1800 mg. O tym jak zbawienny dla naszego serca jest potas, chyba nie trzeba mówić. Znajdziemy tu także fosfor, magnez, wapń, żelazo, cynk, miedź , mangan, selen. Oprócz witamin i minerałów w suszonych morelach znajdziemy błonnik, garbniki, pektyny, flawonoidy, kwasy organiczne.

O moreli jest głośno ze względu na amigdalinę- związek zawarty w jądrze nasienia- ale o tym innym razem. Warto dodać, że owoce te działają zasadotwórczo, są też kaloryczne, o czym trzeba zawsze pamiętać.
Dla mnie to świetna przekąska na górskie wycieczki, słodki dodatek do śniadaniówek dzieci, który zawsze znika. 

Jeśli zainteresował Cię ten post, dołącz do mojego newslettera:
Email
Imię
Zgadzam się z polityką prywatności

poniedziałek, 11 stycznia 2016

Pieczone kasztany na zimowe chłody

 Paryż, Madryt, Wiedeń, Kraków...spacerując jesienno zimową pora, można uraczyć się pieczonymi kasztanami. Są słodkie, mączyste, delikatne, rozgrzewają od środka. Odpowiednio przygotowane są wyszukanym dodatkiem do dań, dla wielu ciekawostką kulinarną.

          Kasztan jadalny, drzewo z rodziny bukowatych, do szczęścia potrzebuje dużo słońca, takie owoce są najbardziej dojrzałe w smaku. W naszym kraju dostępne są importowane kaszany, krajowe są rzadkością, roślina bowiem nie jest zbytnio odporna na mróz. Nazwa kasztan wynika z zielonej, kolczastej okrywy owocowej, która kryje w sobie 2-3 nasiona (zwane też maronem). Można zjeść je na surowo- świeże, natomiast wyschnięte po obróbce termicznej- gotowane, pieczone, prażone.

Co mają w sobie kasztany, co warte jest uwagi?

Otóż to dobre źródło energii- kasztany są bogate w skrobię, która po obróbce termicznej zmienia się w węglowodany złożone, produkty na bazie mąki kasztanowej są słodkawe i ciekawe w smaku (ciasta, naleśniki, makarony, pasty a nawet zupa), dlatego też mąka kasztanowa jest interesującą alternatywą, zwłaszcza dla osób na diecie bezglutenowej.

Nasiona zawierają garść witamin, głównie z grupy B, ale też C i kwas foliowy. Z minerałów godna uwagi jest zawartość potasu, która jest wyższa w suszonych kasztanach niż w surowych, znajdziemy tu także fosfor, magnez, wapń i odrobinę manganu, miedzi i cynku. Kasztany jadalne zawierają tez błonnik, nieco białka, są też źródłem związków fenolowych- mąka kasztanowa zawiera więcej polifenoli niż pszenna.

Przygotowanie kasztanów jest proste, przed pieczeniem lekko je nakłuwany lub nacinamy i pieczemy do momentu popękania skórki, którą po upieczeniu obieraniu wraz z błoną znajdująca się pod skorupką. Niektórzy obgotowują kasztany przed pieczeniem. Dobrze upieczone kasztany są miękkie, w smaku przypominają nieco gotowane ziemniaki, bataty czy bób- ten smak jest nieco zbliżony. Najlepiej wypróbować samemu. :)

Jeśli zainteresował Cię ten post, dołącz do mojego newslettera:
Email
Imię
Zgadzam się z polityką prywatności

piątek, 27 marca 2015

Siała baba mak...

Pojęcia nie mam skąd się wzięło przysłowie "siała baba mak, nie wiedziała jak..." Mam nadzieje jednak, że siała odmianę oleistą maku lekarskiego, gdyż odmiana opiumowa nie jest obiektem mojego zainteresowania ani tego wpisu.

Mak lekarski jest jedynym gatunkiem uprawnym z ponad 100 gatunków maku, należy do najstarszych roślin uprawnych.

Nasiona maku lekarskiego, odmiany oleistej są bardzo liczne, nawet do 2000 nasion w torebce nasiennej, czyli makówce. Zawierają duże ilości oleju używanego w piekarnictwie i cukiernictwie, choć także w przemyśle perfumeryjnym, kosmetycznym, technicznym. Ze względu na skład i właściwości, jest także surowcem leczniczym.

       Nasionka maku oleistego mają różne kolory, od szarego, poprzez czarnawe do niebieskiego. To właśnie tzw. mak niebieski jest najczęściej stosowany i znany w kuchni. Od dawna zadawałam sobie pytanie czy jest zdrowy?
W ziarenkach maku znajdziemy garść witamin z grupy B, nieco witaminy E.
Ziarna maku to doskonałe źródło wapnia czy potasu. W 100 gramach maku niebieskiego znajduje się ponad 1260 mg wapnia, to na prawdę sporo (niektóre źródła podają nawet ponad 1400 mg). Oprócz wapnia i potasu, w maku jest także całkiem fosforu a także magnez, żelazo, cynki, miedź i mangan.

Nie zapominajmy, że mak zawiera olej, który jest między innymi bogaty w nienasycone kwasy tłuszczowe. Olej makowy zawiera przede wszystkim kwas linolowy, kwas oleinowy i inne, jest ceniony ze względu na zapobieganie miażdżycy, działa przeciwzakrzepowo, korzystnie wpływa na stan skóry i włosów. Do celów leczniczy stosuje się olej makowy zimnotłoczony.
Wracając do kulinarnego zastosowania, mak oczywiście kojarzy nam się ze świątecznymi wypiekami, masami naszpikowanymi bakaliami. Warto jednak nieco
poeksperymentować i zastosować mak np. jako posypkę do surówki czy warzyw przygotowanych na ciepło. Najbliższe święta z pewnością przygotuję babkę makowo orkiszową :)





Jeśli zainteresował Cię ten post, dołącz do mojego newslettera:
Email
Imię
Zgadzam się z polityką prywatności

środa, 14 stycznia 2015

Nerkowce


Orzechy te są składową znanej mieszanki studenckiej. Przyznam, że lubię je „wygrzebywać” w pierwszej kolejności.

Sam nerkowiec jest pestką owocową tropikalnego drzewa nanercza zachodniego, który nota bene, jest kuzynem mango. Wygląd, a w zasadzie kształt orzecha nanerczowego, może rzeczywiście kojarzyć się z nerkami, stąd ich nazwa- nerkowce.
Orzechy te są cenione przez cukrzyków- poprawiają metabolizm glukozy, korzystnie wpływają na układ nerwowy i krążeniowy. Składniki zawarte w orzechach przyczyniają się do lepszej pracy mózgu, podnoszą odporność na stres, wspierają procesy krwiotwórcze, łagodzą stany zapalne.
       Zawierają związki mineralne takie jak potas, fosfor, magnez, wapń, żelazo, cynk, miedź, mangan i selen. Nie brak tu oczywiście witamin, są to głównie B1,B2,B5,B6, kwas foliowy ( w całkiem sporej ilości). Orzeszki, choć są kaloryczne, obniżają poziom niepożądanego „złego”cholesterolu, zawierają różne tłuszcze w zmiennych proporcjach, są więc to tłuszcze nasycone, jednonienasycone i wielonienasycone, wśród nich kwas oleinowy (taki jak w oliwie z oliwek).
To także dobre źródło cennego białka z ważnymi aminokwasami na czele, takimi jak walina, leucyna, lizyna, fenyloalanina.
        Najzdrowsze są orzechy naturalne bez dodatku soli czy cukru, ich smak jest maślany, delikatny. Orzechy które kupujemy są już częściowo przetworzone, pozbywane są osłonki, łuski, która zawiera trującą żywicę.
Jeśli chodzi o zakupy to świeżość też ma znaczenie, zjełczałe orzechy do zdrowych z pewnością nie należą, kupując w sieci warto więc dopytać o termin ważności, zwłaszcza jeśli kupujemy na wagę.
     Nerkowce, choć bardzo zdrowe i smaczne nie lądują na moim talerzu wybitnie często, z co najmniej dwóch powodów, staram się maksymalnie urozmaicać dietę a po drugie, częściej wybieram nasze rodzime orzechy, które są dodatkowo tańsze.


Jeśli zainteresował Cię ten post, dołącz do mojego newslettera:
Email
Imię
Zgadzam się z polityką prywatności

poniedziałek, 21 lipca 2014

Długaśna fasola czyli o fasolce szparagowej słów kilka

Sezon na przepyszną fasolkę szparagową uważam za otwarty :) Zarówno odmiana żółtostrąkowa czy zielonostrąkowa warta jest naszej uwagi. Oczywiście warzywo to spożywany tylko po ugotowaniu, surowe strąki zawierają fazynę- toksyczne białko roślinne, które dezaktywuje się po obróbce termicznej.

        W fasoli znajdziemy zarówno witaminy jak i substancje mineralne, są to wapń, fosfor, potas, magnez, żelazo a także selen, mangan, miedź czy cynk. Z witamin fasola zawiera przede wszystkim witaminy z grupy B, C czy beta-karoten, kwas foliowy, witaminę E i K.

Fasola szparagowa jest rośliną strączkową obfitującą w fitoestrogeny (substancje hormonopodobne), z tego względu jest polecana przy menopauzie, jest także elementem diety chroniącej przed zachorowaniem na nowotwór piersi czy narządów rodnych.

Strąki bogate są także w antyutleniające flawonoidy. Zawierają też cenny błonnik, wspomagający trawienie. Jest warzywem polecanym diecie osób chorujących na cukrzycę gdyż ma niski indeks glikemiczny. W fasoli szparagowej znajduje się ponadto substancja podnosząca odporność organizmu, jest to aglutynina. Potrafi ona w pewien sposób ograniczać rozwój bakterii chorobotwórczych, przez unieszkodliwienie białek koniecznych do ich rozwoju.

Najzdrowsza jest fasolka przygotowana na parze (najmniejsza strata witamin), osobiście uwielbiam żółtą odmianę ale zieloną też nie pogardzę, zwłaszcza podaną z dużą ilością czosnku i odrobiną masła. Pycha!
Jeśli zainteresował Cię ten post, dołącz do mojego newslettera:
Email
Imię
Zgadzam się z polityką prywatności

środa, 18 grudnia 2013

Przekąskowo czyli rodzynki

Suszone owoce winogron czyli rodzynki są chętnie wybieranymi bakaliami. Ich zdrowotne właściwości już dawno odkryli Egipcjanie, którzy pieczołowicie suszyli na słońcu zebrane owoce.
Rodzynki są bardzo słodkie, dzieje się tak, ponieważ zawierają skoncentrowany cukier. Nie ustępują popularnym batonom energetycznym, doskonale je zastępują, dostarczając przy okazji inne składniki. Choć są wysokokaloryczne, z pewnością zdrowsze od "zwykłych" słodyczy.

          W tych maleńkich suszonych  owocach znajdziemy skarbnicę substancji mineralnych, przede wszystkim jest to potas, żelazo, wapń, magnez, fosfor ale także cenny bor, cynk i jod.
 Z witamin znajdziemy przede wszystkim te z grupy B, nieco A, C oraz E.

Jak widać, chcąc chronić się przed osteoporozą można do swojego menu dorzucić rodzynki - zawierają nie tylko wapń ale przede wszystkim bor. Ze względu na dużą ilość potasu są zbawienne dla serca, pomagają też obniżyć ciśnienie krwi.
Suszone winogrona obfitują w substancje balastowe, które doskonale wspierają prawidłowe trawienie. To cenna zaleta rodzynek.

          Smak i wielkość rodzynek zależy oczywiście od kilku czynników. Jest to przede wszystkim gatunek winorośli z jakiej pochodzą, stopień dojrzałości owoców przed ich wysuszeniem i przebieg samego procesu suszenia. Najpopularniejsze są rodzynki smyrneńskie (głównie pochodzące z Turcji ale też z Kalifornii czy RPA) a wśród nich sułtańskie, koryntki (greckie) czy też włoskie. Bardzo duże rodzynki pochodzą z Chile.
Nie trzeba chyba mówić, czym będą różnić się wyselekcjonowane owoce, suszone na słońcu, przechowywane w odpowiednich warunkach od  naprędce zerwanych owoców z odmian mniej szlachetnych, suszonych w byle jakich warunkach, następnie zaprawianych związkami siarki i transportowanych na nasz rynek. Różnica jest spora, zarówno w smaku jak i w walorach zdrowotnych.

        Pamiętajmy, że w rodzynkach mogą znajdować się pozostałości środków ochrony roślin (pestycydy) oraz związki siarki (dwutlenek siarki E 220). Mogą ale nie muszą, trzeba dokładnie czytać etykiety, jeśli nie jesteśmy pewni pochodzenia owoców (np. są kupione na wagę) zalejmy rodzynki wrzątkiem, taka wodna "kąpiel" z pewnością częściowo pomoże pozbyć się różnych niepotrzebnych dodatków. Najpewniejsze są rodzynki pochodzące z owoców z upraw ekologicznych.

 Na rynku są też dostępne rodzynki nieekologiczne, jednak pozbawione związków siarki - jest to rozwiązanie pośrednie, jak dla mnie całkiem dobre, nie obciążające zbytnio kieszeni. Ponieważ moje dzieciaki lubią rodzynki, mam je cały czas  w zapasie.
Jeśli zainteresował Cię ten post, dołącz do mojego newslettera:
Email
Imię
Zgadzam się z polityką prywatności

środa, 11 września 2013

Przekąskowo czyli suszone śliwki

W tym roku śliwy obrodziły- przynajmniej w moim regionie. Choć uwielbiam świeże owoce- chętnie sięgam po suszone, z kilku powodów.

Suszone śliwki są słynnym "lekiem" za zaparcia-ja na szczęście nie cierpię na tego typu problemy, ale z pewnością nie ma chyba słodszego "lekarstwa" na tę przypadłość. Sorbitol wraz z błonnikiem robią swoje- działają regulująco i przeczyszczająco.
Jeśli chodzi o mnie- suszone śliwki cenię sobie z innego powodu- są one świetnym źródłem antyutleniaczy.

Zawierają także bor- który jest tak cenny dla rozwoju kości- tutaj działa wraz z witamina K. W owocach znajdziemy także potas, wapń, fosfor, magnez i  żelazo. Z witamin- sporo jest beta-karotenu (choć morele są chyba nie do pobicia), owoce zawierają także witaminy z grupy B (zwłaszcza ryboflawinę), witaminę E i D. Warto wymienić , że zawierają kwasy omega-6.

To nie wszystko- suszone śliwki są także źródłem naturalnych salicylanów-które wykazują działanie zbliżone do aspiryny, czyli przeciwzapalne, przeciwkrzepliwe i przeciwbólowe.  Te działanie aspirynopodobne sprawia, że śliwki jak i inne pokarmy bogate w salicylany, są korzystne  w chorobach układu sercowo-naczyniowego.

Z tego powodu, wciskam te owoce mojej dzieciarni- jako przekąska. Oczywiście w ilościach odpowiednich, wraz z innymi owocami. To również super dodatek do muesli i owsianki.
Staram się kupować owoce naturalnie suszone i ponownie nawilżane- są łatwiejsze do spożycia. Unikam konserwowanych (sorbinian potasu czy inne dziadostwo) wędzonych- wolę dołożyć parę groszy i kupić lepsze jakościowo owoce.
Może suszone śliwki nie wyglądają zbyt apetycznie- ale z pewnością są zdrowsze od słodyczy :)


Jeśli zainteresował Cię ten post, dołącz do mojego newslettera:
Email
Imię
Zgadzam się z polityką prywatności

środa, 21 sierpnia 2013

Gdzie znajdziemy potas- naturalne źródła potasu w diecie

     Potas
jest składnikiem mineralnym, który reguluje gospodarkę wodną organizmu- wraz z sodem. Jest konieczny do utrzymania prawidłowego rytmu serca. Wpływa na obniżenie ciśnienia krwi i zapobiega udarowi mózgu- polepsza zaopatrzenie mózgu w tlen,  uelastycznia naczynia mózgowe.

Potas aktywuje niektóre enzymy, jest także istotny dla prawidłowego funkcjonowania układu nerwowego.

       Objawem niedoboru tego składnika są obrzęki, hipoglikemia, mogą to także być  bezsenność a nawet szumy w uszach i ogólne osłabienie organizmu, kurczliwość mięśni.

Potas łatwo tracimy w wyniku obniżenia poziomu cukru we krwi, podczas biegunki lub długotrwałego głodu a także podczas stresu czy wysiłku fizycznego.

         Dostarczenie potasu w diecie nie jest trudne. Ważna jest urozmaicona dieta bogata w warzywa i nie tylko. Zapotrzebowanie na potas rośnie wraz z wiekiem.

Gdzie znajdziemy potas?
Poniżej przybliżone wartości potasu ( w mg) w 100 gramach produktów:

warzywa:
nasiona soi- 2100 mg
fasola biała- 1180 mg
groch- 930 mg
soczewica- 870 mg
chrzan- 740 mg
natka pietruszki- 690 mg
boćwina - 545 mg
jarmuż- 530 mg
ziemniaki- 490 mg
brukselka - 415 mg
korzeń pietruszki- 400 mg
sok pomidorowy- 260 mg

owoce :
awokado- 600 mg
banan- 395 mg
melon - 380 mg
porzeczka czarna- 395 mg

suszone owoce, orzechy i pestki:
morele- 1650 mg
orzechy pistacjowe - 1090 mg
figi- 930 mg
rodzynki- 830 mg
pestki dyni- 810 mg
ziarno słonecznika- 790 mg
migdały- 770 mg
orzechy arachidowe- 720 mg
daktyle - 685 mg
orzechy laskowe - 610 mg

przetwory zbożowe
 otręby pszenne- 1100 mg
kasza gryczana- 440 mg
płatki żytnie- 420 mg
chleb żytni razowy- 355 mg

inne- (coś dla mięsożerców)
pierś z indyka- 460 mg
halibut- 440 mg
pstrąg- 420 mg
makrela- 395 mg
pierś z kurczaka- 380 mg

jogurt naturalny - 200 mg
mleko chude- 140 mg






Jeśli zainteresował Cię ten post, dołącz do mojego newslettera:
Email
Imię
Zgadzam się z polityką prywatności

piątek, 5 lipca 2013

Czy daktyle zastępują cukier?

Będzie słodko...

Daktyle są bardzo słodkie, zawierają około 70 gram węglowodanów na 100 gram owoców- to bardzo duża dawka słodkości, lecz jest ona naturalna- więc z pewnością zdrowsza od rafinowanego chemicznie cukru. Co więcej, cukry proste zawarte w owocach nie podnoszą poziomu cukru we krwi tak radykalnie, jak można byłoby się spodziewać.

Daktyle zawierają nie tylko cukier. Niejednego może zdziwić jakie kryją w sobie bogactwo. Zawierają szereg witamin- prowitaminę A, witaminy z grupy B, C, K, PP.

Z minerałów znajdziemy tu potas, żelazo i fosfor, wapń, magnez, bor, cynk czy miedź.
To także doskonałe źródło błonnika pokarmowego, daktyle są skutecznym ratunkiem na zaparcia.
Owoce te zawierają także salicylany- substancję która działa podobnie do aspiryny. Wykazują więc działanie przeciwbólowe i przeciwzapalne a nawet przeciwmiażdżycowe.

Nie trzeba chyba mówić, jak świetnie owoce te sprawdzą się w kuchni- doskonale zastępują cukier nie tylko w wypiekach, wystarczy je zmiksować (np. z dodatkiem wody) i dodać choćby do owsianki. To dobre i zdrowe rozwiązanie, gdy zachce się nam czegoś słodkiego. Zjedzenie suszonych daktyli to szybki zastrzyk energii, idealna przekąska po wysiłku fizycznym.

Trzeba jednak nadmienić, że owoc nie równy owocowi. Gatunki różnią się od siebie a te bardziej szlachetne nie są dostępne dla każdego. Niestety często zdarza się, że te dostępne w marketach, są "podrasowane" syropami, siarkowane czy pochodzące z niepewnych źródeł. Ich wygląd i smak nie koniecznie musi zachęcać do konsumpcji.

W naturze, owoce często naturalnie wysychają na drzewie, popularnie zwanym palmami i wprost z gałęzi są zbierane. W niektórych rejonach zbierane są surowe, a następnie suszy się je na słońcu.
Oczywiście niektóre gatunki daktyli są spożywane na surowo, wyrabia się z nich coś na kształt mąki- gdyż mają sporo skrobi.
Trzeba też nadmienić, że daktyle są wymieniane wśród pokarmów, które mogą (u osób wrażliwych) wywoływać migrenowe bóle głowy.

Daktyle możemy kupić : TUTAJ


Jeśli zainteresował Cię ten post, dołącz do mojego newslettera:
Email
Imię
Zgadzam się z polityką prywatności

wtorek, 28 maja 2013

Korzeń pietruszki

Pietruszka jest jednym z warzyw, które z przyjemnością wcinam na surowo. Mowa o korzeniu, choć natkę też jadam regularnie, wciskając gdzie tylko się da, o czym z resztą pisałam. Najbardziej smakują mi młode korzenie- są wtedy bardziej aromatyczne i słodkawe i mniej łykowate.
Niektórych dziwi, że zajadam się pietruszką- mnie ona po prostu smakuje.

A czy pietruszka jest zdrowa? 

Ilością witamin z pewnością nie powala, ale zawiera nieco C, E i ciut z grupy B oraz beta-karoten, zawiera całkiem dużo kwasu foliowego. Minerałów jest więcej, choć i tak ich zawartość nie jest zbyt duża, choć nie dotyczy to wszystkich minerałów.

W pietruszce znajdziemy głównie potas, ale także wapń, żelazo, magnez, fosfor, sód, fosfor oraz selen, miedź, mangan i cynk. Na uwagę zasługuje zawartość potasu, jest spora. Składniki mineralne oraz flawonoidy wpływają korzystnie na cerę, poprawiając jej elastyczność, składniki zawarte w pietruszce działają też lekko rozjaśniająco.

 Za aromatyczny posmak odpowiada olejek eteryczny o podobnym składzie co w natce (zawiera głównie apiol, mirystycynę), wpływa on korzystnie na pracę układu trawiennego, działa też moczopędnie i antyseptycznie na drogi moczowe. Związki kumarynowe zawarte w pietruszce są wymieniane jako potencjalne składniki antyrakowe, wielkie nadzieje wiąże się także z flawonoidem apigeniną, który wykazuje działanie antyrakowe przy raku piersi, zwiększa on także podatność komórek nowotworowych na działanie chemioterapii.

W korzeniu znajdują się także inne związki czynne takie jak śluzy, flawonoidy, związki poliacetylenowe, związki cukrowe, błonnik i inne.
Pietruszkę odradzam kobietom w ciąży i karmiącym- oczywiście nie jest to warzywo zakazane ale trzeba je spożywać ostrożnie. Olejek pietruszkowy zawiera bowiem apiol, który działa rozkurczowo na mięśnie macicy. Przenika też on do mleka matki. Trzeba też pamiętać o właściwościach fotouczulających (wrażliwość na promienie UV) składników zawartych w pietruszce.
Oprócz zjadania korzenia na surowo, chętnie dorzucam pietruszkę do sokowirówki ale lubię też różne dania z gotowaną pietruszkę- w imię zasady- zdrowo, to różnorodnie:)
Jeśli zainteresował Cię ten post, dołącz do mojego newslettera:
Email
Imię
Zgadzam się z polityką prywatności

poniedziałek, 10 grudnia 2012

Ryż brązowy- pyszny i zdrowy

O tym, że pełnoziarniste zboża są zdrowe, nikomu nie trzeba mówić. Jednak gdybyśmy spojrzeli do naszych szafek, w większości z nich znajduje się biały ryż, i to zazwyczaj w torebkach.

Ryż brązowy góruje nad białym pod względem wartości odżywczych z prostej przyczyny- jest pełnoziarnisty. Zawiera ponad dwukrotnie więcej potasu i fosforu, trzy razy więcej wapnia, prawie dziesięciokrotnie więcej magnezu (ten argument trafia do mnie najbardziej!) .

Znajdziemy w nim więcej żelaza i pierwiastków śladowych. Z witaminami jest rzecz jasna podobnie- mamy tu więcej witaminy E, dziewięciokrotnie więcej tiaminy, dwa razy więcej ryboflawiny, pięciokrotnie więcej niacyny. Dość tych liczb- ryż brązowy jest zdrowszy i basta!

Ryż brązowy wykazuje właściwości prozdrowotne- jest pokarmem, który zobojętnia kwasy żołądkowe, przeciwdziałając tym samym chorobie wrzodowej. Jest także zaliczany do grupy pokarmów, o potencjalnej aktywności przeciwnowotworowej, gdyż zawiera inhibitory proteazy. Ponadto, brązowe ziarenka przeciwdziałają zbyt szybkiemu wzrostowi glukozy we krwi- zapobiegając zachorowaniu na cukrzycę typu 2.
Czy ryż biały jest całkowicie bezużyteczny? Niekoniecznie.Osobiście doceniam delikatny smak białego ryżu i czasem stosuję go w diecie, zwłaszcza gdy robię jakiś owocowo-ryżowy przysmak. Ryż oczyszczony, czyli biały, bywa bardzo pomocny w biegunkach, ze względu na dużą zawartość skrobi. Jest też bardziej lekkostrawny, zawiera znacznie mniej błonnika- z tego względu jest chętnie stosowany w diecie małych dzieci, które potrzebują odpowiednio mniej błonnika niż osoby dorosłe i starsze maluchy.

Pełnoziarnisty ryż jest po ugotowaniu twardszy, jednak dużo zależy od jakości ziarna i samego gatunku. Różnorodność ryżowych ziaren jest zaskakująca- weźmy samą kolorystykę ziaren- od czarne, poprzez zieloną, pasiastą, czerwoną czy ciemnobrązową po białą.Gatunki różnią się też kształtem samych ziaren.
W Polsce dostępne jest kilka gatunków ryżu, osobiście cenię sobie ryż basmanti, ze względu na aromat i posmak- na szczęście w internecie można bez problemu dostać kilka gatunków pełnoziarnistego ryżu. Zachęcam do spróbowania innego ryżu niż biały.
Jeśli zainteresował Cię ten post, dołącz do mojego newslettera:
Email
Imię
Zgadzam się z polityką prywatności

wtorek, 27 listopada 2012

Kasza gryczana

Kasza jest jedną z niewielu potraw, która w moim domu zjadana jest do ostatniego ziarenka. Podajemy ją w różnej formie- od słodkiej po pikantną.

 Kasza jak wiadomo, powstaje z ziaren zbóż, jednak ze względu na dietetyczne właściwości, do "kasz" zalicza się gryczaną, która powstaje z gryki. Gryka jest rośliną należącą do rodziny rdestowatych, a więc nie jest to typowe zboże. Jednak jej ziarenka są tak zdrowe, że znalazły swoje zasłużone miejsce w grupie kasz.

Zazwyczaj spotkać się możemy z trzeba rodzajami kaszy gryczanej- prażona, nieprażona oraz łamana. Różnią się one składem i smakiem.

Nieprzetworzone "ziarenko" zawiera skrobię, nieco białka i tłuszczy oraz cukrów, kwasy (gównie cytrynowy i jabłkowy) oraz sporo soli mineralnych i witamin. Wśród minerałów znaleźć tu można wapń, fosfor, potas, żelazo, miedź a także kobalt, nikiel, bor, cynk i jod. Z witamin natomiast- przede wszystkim witaminy z grupy B (B1, B2, B3), oraz P i E. Warto dodać, że cała roślina zielna (gryka zwyczajna - Fagopyrum esculentum ) jest cennym surowcem zielarskim, wykorzystywanym w lecznictwie.

Wracając do rodzajów kaszy gryczanej, kasza prażona charakteryzuje się najwyższymi wartościami zdrowotnymi. Ma najwięcej minerałów i witamin, przykładowo magnezu w 100 gramach ma około 220 mg, podczas gdy kasza nieprażona około 80mg. Niektóre różnice pomiędzy wartościami składników odżywczych nie są aż tak duże, jednak ta właśnie kasza jest szczególnie godna polecenia, choćby ze względu na dużą zawartość magnezu, który wpływa korzystnie na nasze włosy, układ sercowo- naczyniowy, nerwowy i nie tylko.

Jeśli natomiast porównamy kaszę gryczaną do pozostałych kasz (jęczmiennej, jaglanej i manny)  to również możemy być zdziwieni- zawiera ona najwięcej potasu, wapnia, fosforu i wspomnianego magnezu. Żelaza ma sporo- choć tutaj króluje jaglanka, która też deklasuje gryczaną pod względem zawartości tiaminy (B1) i ryboflawiny (B2).

Kasza gryczana jest także źródłem błonnika, dlatego też powinna być włączana do diety, można oczywiście stosować samą kaszę ale także płatki i mąkę- taka mąka jest świetna do wielu potraw i ma szerokie zastosowanie w wielu kuchniach świata. Nie zawiera glutenu, a także bardzo rzadko powoduje uczulenia- jest więc ceniona w diecie dzieci. Nie wszyscy jednak lubią charakterystyczny smak prażonej kaszy- ja mam na to mały patent. Zawsze gotuję ją pół na pół z jęczmienną- smak przez to staje się bardziej łagodny, a kasza jęczmienna jest dodatkowo cennym źródłem niacyny (wit. B3).

Kaszę gryczana paloną i niepaloną można kupić : TUTAJ
Jeśli zainteresował Cię ten post, dołącz do mojego newslettera:
Email
Imię
Zgadzam się z polityką prywatności

niedziela, 22 lipca 2012

Dlaczego warto jeść migdały?

 Marzyć o niebieskich migdałach- kto z nas czasem nie ulega takiej pokusie? A może tak co nieco o prawdziwych migdałach? To pyszna i zdrowa przekąska!

Migdały są pestkami owocowymi migdałowca, który głównie rośnie w basenie Morza Śródziemnego, można podzielić je na dwie odmiany: słodką i gorzką (która uprawiana jest na mniejsza skalę).

Co zawierają migdały?
Zawierają tłuszcze- nawet sporo-lecz w większości są to dobre tłuszcze jednonienasycone, z dodatkiem -niewielkim- tłuszczów wielonienasyconych.

Tłuszcze nienasycone ochraniają tętnice wspomagając przez to serce, podobne są do tłuszczy zawartych w oliwie z oliwek. Pomagają obniżyć poziom złego cholesterolu a podnoszą poziom "dobrego", między innymi dzięki zawartości antyutleniaczy.

Migdały zawierają sporo witamin- witaminę E, ryboflawinę, (poprawiającą pamięć) tiaminę, niacynę i wit.C oraz minerałów takich jak magnez, wapń, potas, fosfor, żelazo a także bor i cynk. Magnez wspomaga funkcjonowanie układu nerwowego a więc przeciwdziała drażliwości, bezsenności a bor przeciwdziała osteoporozie oraz zdaje się być pomocny w zaburzeniach miesiączkowania- np. w okresie menopauzy.

Dobrze jest migdały namoczyć na noc przed jedzeniem, obrać ze skórki-  są wtedy lepiej strawne.
Jeszcze mała uwaga. Osoby które chorowały na wirusa opryszczki powinny unikać większych ilości migdałów ( i innych orzechów)- badania wykazały, że zawarty w migdałach aminokwas arginina pobudza wirusa opryszczki- przy czym chodzi tu o stosunek argininy do lizyny, która działa osłaniająco (zapobiega wnikaniu wirusa opryszczki). W migdałach lizyny jest po prostu mniej a argininy więcej (źródło: "Żywność twój cudowny lek", Jean Carper).

Nasiona odmiany gorzkiej zawierają kwas pruski, który w większych ilościach może być trujący. Ponadto w migdałach jest niewielka ilość amigdaliny (odpowiadającej za gorzkawy smak), która w organizmie rozkłada się między innymi na cyjanowodór- z tego względu nie należy w większych ilościach dawać migdałów dzieciom.
Jeśli zainteresował Cię ten post, dołącz do mojego newslettera:
Email
Imię
Zgadzam się z polityką prywatności

środa, 4 lipca 2012

Słodkie nektarynki- letnie orzeźwienie

 Sezon letni kojarzy mi się ze słodyczą nektarynek.

Te soczyste owoce są pełne wartości odżywczych : zawierają potas, fosfor, magnez, żelazo, wapń a także cynk, mangan i miedź. Nie brak tu oczywiście witamin: znajdziemy tu beta -karoten, witaminę A, witaminy z grupy B, wit.PP, całkiem sporo witaminy E i witaminę C.

Ta siostra brzoskwini nie jest wysokokaloryczna, dzięki dużej soczystości świetnie "gasi pragnienie". Najzdrowsze owoce to te zjadane na surowo ze skórką (dotyczy to także brzoskwiń), która nie tylko zawiera cenny błonnik pokarmowy ale także karotenoidy- w tym cenną luteinę.
Luteina razem z beta-karotenem i witamina C, są świetnymi antyoksydantami.

Jakie są jeszcze korzyści z karotenoidów? 
Jedzenie warzyw i owoców bogatych w te związki, w tym nektarynek, działa jak niski filtr przeciwsłoneczny- przebywanie na słońcu i opalanie się jest więc bezpieczniejsze a opalenizna naturalna i trwalsza. Co więcej, luteina działa ochronnie na oczy, zapobiegając takim zmianom jak np. katarakta.

Pamiętajmy jednak, że lepszemu uwalnianiu się karotenoidów sprzyja rozdrabnianie lub lekkie ogrzanie- wówczas niszczą się struktury komórkowe, w efekcie barwnik lepiej się uwalniają. Dodatek tłuszczu wspomaga rozpuszczanie się tych związków. W praktyce, najlepiej jest więc zrobić sałatkę owocową z niewielkim dodatkiem jogurtu (tylko nie beztłuszczowego!).

Jedzmy więc jak najwięcej kolorowych warzyw i owoców- im dieta bardziej zróżnicowana tym większa szansa na to, że dostarczymy bardziej różnorodnych związków.
Jeśli zainteresował Cię ten post, dołącz do mojego newslettera:
Email
Imię
Zgadzam się z polityką prywatności

piątek, 15 czerwca 2012

Czy fasola jest tak zdrowa- kilka powodów dla których warto jeść strączkowe

Zdrowa dieta powinna zawierać nie tylko surowe warzywa i owoce. Wspaniałym i zdrowym składnikiem diety są rośliny strączkowe. Owszem, strączkowych nie zjemy na surowo (no może poza młodym zielonym groszkiem) ale ugotowane kryją w sobie pokłady prozdrowotnych składników. Jakich?

Na początek przyjrzyjmy się poczciwej fasoli, co zawiera?
- fasola zawiera fitoestrogeny korzystnie wpływające na gospodarkę hormonalną;
- obfituje w potas, magnez, żelazo, wapń, fosfor. Zawartość potasu zmniejsza ryzyko występowania udaru mózgu.
- zawiera substancje balastowe- zarówno rozpuszczalne jak i nierozpuszczalne.

Substancje te razem z kwasem fitynowym i saponinami przyczyniają się do obniżania poziomu cholesterolu- to tanie i dostępne naturalne lekarstwo antycholesterolowe; należy dodać ,że redukcji ulegają tez trójglicerydy.
- dzięki powolnemu rozkładowi skrobi zawartej w strączkach, poziom cukru we krwi rośnie powoli, dzięki czemu fasola jak i inne strączkowe są pomocne w cukrzycy II typu. Na spowolnienie trawienia skrobi ma wpływ także kwas fitynowy- niegdyś uważany za szkodliwy z racji wiązania wapnia, żelaza i cynku w pokarmie.;

Substancje balastowe pomagają też walczyć z zaparciami.

- zawiera  substancje antyrakowe- są nimi wspomniane już substancje balastowe, kwas fitynowy, saponiny a także fitoestrogeny i inhibitory enzymów- to na prawdę niezły arsenał!
- inhibitory enzymów zawarte w fasoli mogą działać przeciwwirusowo (inhibitor proteazy);
- fasola jest cennym źródłem białka;
- zawiera witaminy z grupy B;
- spożywanie fasoli usprawnia pracę nerek, dzięki czemu mogą lepiej wytwarzać witaminę D, potrzebną w regulowaniu gospodarki wapniowej organizmu;

Fasola jest jednym ze składników zdrowej i sprzyjającej sercu diety śródziemnomorskiej. Zalicza się ją do pokarmów zobojętniających kwas żołądkowy (pomoc przy nadkwasocie).

Jak właściwie przygotować fasole (dotyczy to większości strączkowych)

Strączkowe wymagają gotowania ponieważ zawierają trujące lektyny, związki te ulegają zniszczeniu podczas obróbki termicznej. Fasola należy do pokarmów które są gazotwórcze.
Zaleca się moczenie we wrzącej wodzie przed gotowaniem- taki "zabieg" wypłukuje saponiny, garbniki i substancje wolotwórcze. Można do wody dodać tymianek czy tez kminek. Niektórzy zalecają opłukanie nasion, następnie zalanie ich  na noc i gotowanie w tej samej wodzie.

Amerykanie mają jeszcze inny sposób na przygotowanie fasoli- gotują ją krótko (około 3 minuty), pozostawiają w wodzie na około 2 godziny, następnie odlewają wodę, dolewają nową i ponownie zostawiają na  2 godziny, po tym czasie zalewają świeżą wodą i pozostawiają na noc. Choć wydaje się to czasochłonne, ponoć ogranicza do minimum występowanie wzdęć. Dobrze by było gotować fasolę w szybkowarze- wówczas minimalizujemy straty składników odżywczych.

Przygotowywanie strączkowych z czosnkiem, kminkiem czy imbirem również pomaga zmniejszać wzdęcia. Można pokusić się o zakup fasoli w puszce pod warunkiem, że nie zawiera ona zbędnej soli czy cukru. Oszczędzimy czas potrzebny na gotowanie fasoli- jednak smaczniejsza jest fasola przygotowana w domu.
Jeśli zainteresował Cię ten post, dołącz do mojego newslettera:
Email
Imię
Zgadzam się z polityką prywatności

piątek, 5 sierpnia 2011

Czy w brzoskwiniach znajdziemy bor?



Lato nieodłącznie kojarzy mi się z soczystymi brzoskwiniami. Pod włochatą skórką kryje się nie tylko duża ilość soku (wody) ale także porcja zdrowia.

Co znajdziemy w brzoskwiach ?
Owoce zawierają potas, odrobinę wapnia, fosfor, magnez i żelazo. Znajduje się tu także pierwiastek odpowiedzialny za produkcję estrogenu- bor. Jest więc to przyczynek do tego, by brzoskwinię polecić osobom które chcą chronić się przed osteoporozą.

i witaminki...
 
Wśród witamin mają sporo witaminy A i beta-karotenu, witaminę E, ryboflawinę, tiaminę i dość dużo niacyny, a witaminy C jest niewiele (zależy to też od odmiany i stopnia dojrzałości). Dzięki zawartości błonnika ( najwięcej w skórce) pobudzają perystaltykę jelit, wykazują też działanie oczyszczające, gdyż są lekko moczopędne.

Kolory owoców brzoskwini mówią nam o zawartości cennych karotenoidów, które jak wiadomo chronią przed rakiem. Ostatnie badania dowodzą , że w owocach istnieje dodatkowy czynnik wspomagający walkę z kancerogenami. To owoce które łagodzą stresy i poprawiają nastrój- a wszystko to dzięki zawartości niacyny, witaminy z grupy B, zwanej czynnikiem antystresowym.

Brzoskwinie poleca się także przy chorobach reumatycznych, gdyż są zasadotwórcze.
Te pyszne owoce można jadać na wiele sposobów, najzdrowsze są oczywiście surowe, dojrzałe i apetycznie pachnące.
Jeśli zainteresował Cię ten post, dołącz do mojego newslettera:
Email
Imię
Zgadzam się z polityką prywatności

czwartek, 21 lipca 2011

Trochę o bobie- czy bób działa na cholesterol?



Bób może być ciekawym urozmaiceniem diety. Należy on do roślin strączkowych,ziarno bobu z wyglądu przypomina fasolę.

Bób jest uprawiany jak warzywo, stosowany w wielu kuchniach świata. Jak większość strączkowych, bób należy ugotować przed zjedzeniem. Dlaczego? W surowych strąkach zawarte są lektyny, które są trujące- dezaktywuje je tylko gotowanie. Wyjątkiem jest zielony groszek (młody) który w niewielkich ilościach można jeść na surowo.


Co zawiera bób?
 
Bób ma dość dużo białka, węglowodanów, zawiera sporo błonnika. W bobie znajdziemy potas, wapń, fosfor, magnez. Z witamin - witaminę A, E, witaminy z grupy B, szczególnie dużo ma niacyny (aż 3,2 mg na 100 gram) oraz witaminę C.

Bób, podobnie jak inne rośliny strączkowe, zawiera saponiny, które wraz z substancjami balastowymi wpływają na obniżenie poziomu cholesterolu. Obniżają także poziom cukru we krwi, dlatego też są często polecane diabetykom.
Strączkowe zawierają jeszcze jedną ważną grupę substancji aktywnych- inhibitory enzymów. Mają one znaczenie nie tylko przy spowalnianiu uwalniania glukozy, (hamują aktywność enzymów które rozkładają skrobię) ale są niezwykle pomocne przy ochronie przed substancjami rakotwórczymi.

A co ze wzdęciami? I na to jest sposób- kuchnia indyjska na przykład, stosuje do strączkowych czosnek i imbir. Takie zestawienie pomaga na te problemy trawienne. Jeśli ktoś lubi, może ugotowany bób przyprawić delikatnie kminkiem.
Jeśli zainteresował Cię ten post, dołącz do mojego newslettera:
Email
Imię
Zgadzam się z polityką prywatności

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...