sobota, 9 marca 2013
Ziołowe dodatki do wiosennej sałatki
Wiosenna sałatka nie musi być nudna ;) Można ją wzbogacić o niecodzienny ziołowy dodatek. Udając się na wiosenny spacer, możemy zebrać odrobinę darów natury i wykorzystać do naszego dania. Ten post jest raczej ciekawostką niż konkretną instrukcją wykonania wiosennej sałatki- dbajmy o naszą polską przyrodę!
Czerpiąc z natury należy pamiętać o kilku zasadach:
Zawsze zbieramy rośliny nam znane i tylko takie; jeśli nie jesteś pewien rośliny, bezpieczniej będzie iść na zakupy do warzywniaka i zrobić tradycyjną sałatkę. Rośliny zrywamy w małych ilościach, by nic się nie zmarnowało i nie zniszczyło naturalne stanowisko rośliny- dbajmy o naturę!
Zbieramy rośliny zdrowe, niezniszczone i rosnące z dala od takich miejsc jak drogi, śmietniska, zabudowania czy pola uprawne. Nigdy nie zbieramy roślin objętych ochroną lub rosnących w miejscach podlegających ochronie. Zbierając liście, nie wyrywajmy roślin z korzeniami- by mogła ona rosnąć w przyszłości.
Wszystkie rośliny wymienione poniżej są jadalne, dodajemy je do sałatki czy surówki w niewielkich ilościach, pamiętajmy, że są to rośliny zielne( a więc i lecznicze). Ich działanie zdrowotne bywa bardzo różne, niektóre działają rozkurczowo, dezynfekująco, napotnie czy przeciwzapalnie, inne są źródłem witamin. Oczywiście dodając jeden listek rośliny zielnej do sałatki, efekt leczniczy nie będzie bardzo widoczny ale w liściach roślin zielnych dziko rosnących, zawsze znajdują się substancje biologicznie czynne. Chcąc konkretnie leczyć się ziołami, zawsze należy konsultować swoje działania z lekarzem, zwłaszcza gdy występuje jakaś choroba czy alergia.
A oto lista roślin, których młode wiosenne listki, mogą trafić do naszej sałatki. Smak roślin jest bardzo zróżnicowany, piekący, gorzkawy, kwaskowaty, korzenny itp.:
- czosnaczek pospolity- smak ostry, nawet palący, czosnkowy;
- czosnek niedźwiedzi- j.w.
- arcydzięgiel litwor- aromatyczny, korzenny lekko gorzki;
- podagrycznik pospolity- smak podobny do marchewki;
- szczypiorek- piekący, ostry;
- łopian większy- słodkawogorzki smak, nadają się liście jak i utarty korzeń;
- stokrotka pospolita- liście wraz z pąkami są źródłem wit.C, działa przeciwzapalnie, wykrztuśnie;
- ogórecznik lekarski- młode liście mają zapach i smak ogórków, działają dezynfekująco, moczopędnie, napotnie, źródło witamin;
- nagietek lekarski- smak goryczkowo słonawy, działanie przeciwzapalne i rozkurczowe;
- dzwonek rapankuł - wykorzystuje się tarty młody korzeń i listki, zaleca się je diabetykom (zawiera inulinę), zawiera sporo minerałów;
- kminek zwyczajny- smak korzenny, ułatwia trawienie pokarmów, wiatropędny (zawiera karwon);
- chmiel zwyczajny - młode białawe pędy przyrządza się tak jak szparagi, zawierają sporo witamin z grupy B;
- hyzop lekarski- liście mają korzenny, lekko gorzkawy smak, mogą być składnikiem farszów, sosów;
- głóg dwuszyjkowy- do sałatki daje się nierozwinięte pąki, mają orzechowy posmak;
- szczawik zajęczy - smak kwaskowaty, źródło witaminy C;
- biedrzeniec wielki- młode licie daje się także do zup i warzyw, mają słodkawo-ostry smak;
- babka lancetowata- listki bogate w witaminę C i szereg substancji czynnych, stosowanych w leczeniu górnych dróg oddechowych;
- miodunka plamista- jedna ze starszych roślin leczniczych, liście mają lekko śluzowata konsystencję;
- roszponka jadalna- młode liście mają lekko orzechowy smak ,roślina o dużych walorach odżywczych;
- pokrzywa zwyczajna- liście należy sparzyć wrzątkiem by pozbyć się toksycznej substancji zawartej we włoskach, liście są cennym surowcem leczniczym, bogate w chlorofil. witaminy, minerały, kwasy;
- mniszek lekarski - liście i korzeń są bogate w różnorodne związki, poprawiają przemianę materii, wydzielanie żółci, są źródłem witamin i minerałów, im młodsze liście tym smaczniejsze i mniej gorzkie;
- szczaw polny i zwyczajny- kwaskowaty smak, zawierają żelazo ale także kwas szczawiowy (osoby ze skłonnością do tworzenia się kamieni w nerkach powinny szczaw omijać)
wtorek, 5 marca 2013
Na prowansalską nutę- tymianek
Zioła prowansalskie od zawsze królowały w mojej kuchni. Wśród nich jest aromatyczny tymianek- znany także pod nazwą macierzanka tymianek (Thymus vulgaris). Podobne właściwości wykazuje macierzanka piaskowa (Thymus serpyllum) która jest jest ceniona, nie tylko ze względu na swój aromat, ale także dzięki właściwościom leczniczym.
Tymianek rośnie zarówno dziko jak i jest rośliną uprawną, występuje w wielu odmianach o różnorodnym aromacie, który zawdzięczamy składowi olejku lotnego.
W skład wspomnianego olejku wchodzą różne substancje czynne. W listkach macierzanki piaskowej znajdują się między innymi tymol, karwakrol, terpinen, terpineol, cytral, borneol i inne.
W roślinie znajduje się szereg związków, między innymi są to kwasy fenolowe, triterpeny, garbniki, gorycze, saponiny czy flawonoidy. Na uwagę zasługuje substancja czynna olejku lotnego- tymol, jest on bowiem bakteriobójczy, z tego powodu jest czasem składnikiem past do zębów i stosowany jest w stomatologii.
W medycynie naturalnej, tymiankowi przypisuje się działanie żółciopędne, łagodzące zaburzenia żołądkowe, przeciwbiegunkowe, wykrztuśne i rozkurczowe (flawonoidy, fenole).
Zioło to, ma także zastosowanie w chorobach krtani, pomaga wydalić śluz z dróg oddechowych, działa wspomagająco przy leczeniu kaszlu. Można w domu zrobić sobie napar z listków tymianku i popijać małymi łyczkami- działa łagodząco na kaszel.
Podobnie jak niektóre zioła prowansalskie, tymianek znajduje się na liście roślin o potencjalnym działaniu przeciwnowotworowym, rośliny te są badane w Amerykańskim Instytucie Onkologicznym.
W kuchni tymianek świetnie sprawdza się w potrawach warzywnych, jako składnik marynat, pasztetów czy dań z strączkowych, wszystko jednak z umiarem, gdyż jest to przyprawa mocno aromatyczna, czasem wręcz gorzkawa.( z drugiej strony, lepiej dać do potrawy ziół w nadmiarze niż soli, która zdrowia raczej nam nie doda)
Warto mieć tymianek w przydomowym ogródku czy na kuchennym parapecie. Świeże zioła można zamrozić, suszone również są dobre, ale jak wiadomo olejki eteryczne ulegają wówczas pewnej redukcji.
Jeśli zainteresował Cię ten post, dołącz do mojego newslettera:Tymianek rośnie zarówno dziko jak i jest rośliną uprawną, występuje w wielu odmianach o różnorodnym aromacie, który zawdzięczamy składowi olejku lotnego.
W skład wspomnianego olejku wchodzą różne substancje czynne. W listkach macierzanki piaskowej znajdują się między innymi tymol, karwakrol, terpinen, terpineol, cytral, borneol i inne.
W roślinie znajduje się szereg związków, między innymi są to kwasy fenolowe, triterpeny, garbniki, gorycze, saponiny czy flawonoidy. Na uwagę zasługuje substancja czynna olejku lotnego- tymol, jest on bowiem bakteriobójczy, z tego powodu jest czasem składnikiem past do zębów i stosowany jest w stomatologii.
W medycynie naturalnej, tymiankowi przypisuje się działanie żółciopędne, łagodzące zaburzenia żołądkowe, przeciwbiegunkowe, wykrztuśne i rozkurczowe (flawonoidy, fenole).
Zioło to, ma także zastosowanie w chorobach krtani, pomaga wydalić śluz z dróg oddechowych, działa wspomagająco przy leczeniu kaszlu. Można w domu zrobić sobie napar z listków tymianku i popijać małymi łyczkami- działa łagodząco na kaszel.
Podobnie jak niektóre zioła prowansalskie, tymianek znajduje się na liście roślin o potencjalnym działaniu przeciwnowotworowym, rośliny te są badane w Amerykańskim Instytucie Onkologicznym.
W kuchni tymianek świetnie sprawdza się w potrawach warzywnych, jako składnik marynat, pasztetów czy dań z strączkowych, wszystko jednak z umiarem, gdyż jest to przyprawa mocno aromatyczna, czasem wręcz gorzkawa.( z drugiej strony, lepiej dać do potrawy ziół w nadmiarze niż soli, która zdrowia raczej nam nie doda)
Warto mieć tymianek w przydomowym ogródku czy na kuchennym parapecie. Świeże zioła można zamrozić, suszone również są dobre, ale jak wiadomo olejki eteryczne ulegają wówczas pewnej redukcji.
wtorek, 19 lutego 2013
Oda do pietruszki
Moja kochana zielona natka :) Nigdy nie sądziłam , że wpadnę w pietruszkomanię. Wciskam wszędzie zielone listki, siekam namiętnie i mieszam z czym się da. Kulinarna wyobraźnia nie ma końca, szkoda tylko, że ten zachwyt dzielę tylko z małżonkiem, dzieci póki co, obserwują z nieskrywanym zdziwieniem. A ja czekam aż pewnego dnia dorwią się do zieleniny.
Jakie są zalety pietruszki? Już kiedyś pisałam, ale dla przypomnienia- te zielone listki to prawdziwa bomba zdrowotna.
Listki zawierają flawonoidy (apiina, apigenina), chlorofil, beta-karoten. W zieleninie znajdziemy też takie substancje bioaktywne jak furanokumaryna, karotenoidy czy terpeny (apiol). Nie brakuje tu substancji balastowych, witamin -zwłaszcza C, B a także K, PP oraz minerałów- głównie potasu, żelaza a także wapnia i magnezu.
Jak wiadomo, witamina C wraz z beta-karotenem- to doskonała ochrona przeciw wolnymi rodnikami. W natce znajdują się także inne przeciwutleniacze np. ftalidy i poliacetyleny.
Wspomniany chlorofil, wiąże substancje rakotwórcze i pomaga pozbyć się posmaku np. czosnku. Flawonoid apigenina- wykazuje właściwości przeciwzapalne oraz antyutleniające.
Aromat pietruszki zawdzięczamy olejkom eterycznym- dzięki nim, poprawia się nasz apetyt. Ziele pietruszki działa odtruwająco na organizm i lekko moczopędnie.
Jeśli chodzi o furanokumarynę- to należy pamiętać, że substancja ta, może przyczynić się do zwiększonej wrażliwości na działanie promieni UV. Z tego powodu, osoby o wrażliwej cerze, nie powinny wpadać zbytnio w pietruszkomanię.
Z umiarem powinny też stosować pietruszkę kobiety w ciąży, ponieważ zawarty w pietruszce apiol, pobudza czynność mięśni macicy- działanie apiolu jest za to korzystne, przy bolesnym miesiączkowaniu.
W moim domu pietruszka rośnie sobie na parapecie w doniczce. Kupna pietruszka w plastikowym pojemniczku, długo nie pożyje, bo sadzona jest w byle czym. Trzeba ją przesadzić do żyznej , próchnicznej ziemi- najlepsza jest z kretowiny ;)
Jeśli zainteresował Cię ten post, dołącz do mojego newslettera:Jakie są zalety pietruszki? Już kiedyś pisałam, ale dla przypomnienia- te zielone listki to prawdziwa bomba zdrowotna.
Listki zawierają flawonoidy (apiina, apigenina), chlorofil, beta-karoten. W zieleninie znajdziemy też takie substancje bioaktywne jak furanokumaryna, karotenoidy czy terpeny (apiol). Nie brakuje tu substancji balastowych, witamin -zwłaszcza C, B a także K, PP oraz minerałów- głównie potasu, żelaza a także wapnia i magnezu.
Jak wiadomo, witamina C wraz z beta-karotenem- to doskonała ochrona przeciw wolnymi rodnikami. W natce znajdują się także inne przeciwutleniacze np. ftalidy i poliacetyleny.
Wspomniany chlorofil, wiąże substancje rakotwórcze i pomaga pozbyć się posmaku np. czosnku. Flawonoid apigenina- wykazuje właściwości przeciwzapalne oraz antyutleniające.
Aromat pietruszki zawdzięczamy olejkom eterycznym- dzięki nim, poprawia się nasz apetyt. Ziele pietruszki działa odtruwająco na organizm i lekko moczopędnie.
Jeśli chodzi o furanokumarynę- to należy pamiętać, że substancja ta, może przyczynić się do zwiększonej wrażliwości na działanie promieni UV. Z tego powodu, osoby o wrażliwej cerze, nie powinny wpadać zbytnio w pietruszkomanię.
Z umiarem powinny też stosować pietruszkę kobiety w ciąży, ponieważ zawarty w pietruszce apiol, pobudza czynność mięśni macicy- działanie apiolu jest za to korzystne, przy bolesnym miesiączkowaniu.
W moim domu pietruszka rośnie sobie na parapecie w doniczce. Kupna pietruszka w plastikowym pojemniczku, długo nie pożyje, bo sadzona jest w byle czym. Trzeba ją przesadzić do żyznej , próchnicznej ziemi- najlepsza jest z kretowiny ;)
piątek, 8 lutego 2013
Masło kontra margaryna
O tym, że tłuszcz jako taki jest potrzebny w diecie czasami zapominamy. Jest on nie tylko nośnikiem energii, ale także np. składnikiem otoczek komórek nerwowych. To w nim rozpuszczają się niektóre witaminy (A,D,E,K).
Tłuszcz tłuszczowi nie równy, więc ważna jest nie tylko jego ilość ale przede wszystkim jakość.
Wiadomo, że najzdrowsze są wielonienasycone kwasy tłuszczowe, wśród nich- NNKT- czyli niezbędne kwasy tłuszczowe takie jak kwasy omega 3 i omega 6, przy czym by były one zdrowe, muszą być dostarczane w odpowiedniej proporcji- mniej więcej w stosunku 1:4- wówczas ich działanie się równoważy.
Źródłem kwasów omega 3 są między innymi olej i siemię lniane, orzechy włoskie czy też pestki z dyni, a także ryby morskie (makrela, łosoś itp.), czy rybi tran. Kwasy tłuszczowe omega 6 znajdziemy w olejach roślinnych.
Za tzw. dobre tłuszcze uznaje się także jednonienasycone kwasy tłuszczowe- z oliwą z oliwek na czele.
Kolejną grupą tłuszczy są wielonasycone - wśród nich są m.in. oleje roślinne- choć obniżają poziom "złego" cholesterolu- robią to samo z jego korzystną frakcją- z tego powodu nie należy ich nadużywać.
W produktach pochodzenia zwierzęcego znajdują się tłuszcze nasycone. Ich nadmierne spożycie podnosi poziom cholesterolu (frakcji LDL) i przyczynia się do produkcji czynników prozapalnych. Przykładem takiego tłuszczu jest masło.
Jeśli jesteś "typem kanapkowca" zadajesz sobie pytanie - czym więc smarować pieczywo- masłem czy margaryną? Co jest zdrowsze?
Należy raczej zadać pytanie- co mniej szkodzi?
Kwasy tłuszczowe wielonienasycone łatwo ulegają utlenieniu- są więc nietrwałe i szybko jełczeją. Aby temu zapobiec, poddaje się je utwardzeniu (uwodorowaniu)- w wyniku tego procesu powstają tzw. izomery trans.
Niektóre miękkie margaryny zawierają mniejsze ilości utwardzonych tłuszczy na rzecz tłuszczy estryfikowanych.
Izomery trans- to składnik margaryny i miksów do smarowania wszelkiej maści- głównie tych w kostkach ale także w tych "pudełkowych". Dodanie do nich oliwy z oliwek czy innych zdrowych dodatków (syntetycznych witamin) nie zmienia faktu, że margaryna może zawierać niebezpieczne izomery trans a czasem dodatkowo konserwanty i inne sztuczne dodatki przedłużające trwałość i smak produktu.
Badania dowodzą, że uwodorowanie sprzyja rozwojowi karcynogenów, co więcej, zwiększa się także obniżanie "dobrej" frakcji cholesterolu (HDL), dodatkowo izomery trans zwiększają występowanie w organizmie procesów zapalnych i przyczyniają się do schorzeń układu krążenia.
Plusem margaryny jest jej większa trwałość oraz łatwość stosowania- po wyjęciu z lodówki można od razu smarować pieczywo. Smak i zapach jak dla mnie zdecydowanie gorszy od masła.
Masło, choć szybciej może ulec zjełczeniu i jest po wyjęciu z lodówki twarde, ma nieporównywalnie lepszy smak.
Choć masło zawiera nasycone tłuszcze ( a więc i cholesterol) jest produktem naturalnym- a więc nie zawiera żadnych dodatków, ani smakowych, ani barwników czy konserwantów. Zawiera naturalnie występujące witaminy, mikroelementy a nawet kwasy omega-3- choć oczywiście nie w dużej ilości. Skład margaryny to czasami niekończąca się litania.
Co więc wybrać?
Najlepiej byłoby zrezygnować zarówno z margaryny jak i z masła. Jednak nie dajmy się zwariować! Jeśli ktoś nie wyobraża sobie kanapki bez jej smarowania, powinien ograniczyć tłuszcz lub zastąpić go czymś innym, np. smarować awokado, oliwą z oliwek czy różnymi pastami (np. ze strączkowych).
Ja nie stosuję margaryny wcale. Mimo niekorzystnego działania tłuszczy nasyconych, nie potrafię pożegnać się z masłem na dobre- stosuję więc własną alternatywę.
Alternatywą jest "uzdrawianie", ponieważ moja dieta jest uboga w tłuszcze zwierzęce, uważam, że mogę sobie pozwolić na moje "maślane" eksperymenty.
Niewielkie porcje masła (używam masła najlepszej jakości- extra) przekładam do miseczki i dokładam składniki- w zależności od ochoty i od tego co ma wylądować na "maślanym podłożu".
Oto moje propozycje dodatków do prawdziwego masła:
- "masło ziołowe"- mam różne wariacje- z koperkiem, szczypiorkiem, rzeżuchą, bazylią, tymiankiem- jak nie mam świeżych ziół daję suszone, świeże są jednak lepsze!
-"masło zbożowe"- daję otręby pszenne , owsiane i gryczane, czasem dodaję zarodki zbożowe
- "masło ziarniste"- miksuję pestki dyni, słonecznika lub mielę ziarenka lnu i mieszam z masłem
-"masło na ostro"- siekam lub blenduję czosnek lub cebulę i mieszam z masłem
A Wy co wybieracie? masło czy margarynę?
Jeśli zainteresował Cię ten post, dołącz do mojego newslettera:Tłuszcz tłuszczowi nie równy, więc ważna jest nie tylko jego ilość ale przede wszystkim jakość.
Wiadomo, że najzdrowsze są wielonienasycone kwasy tłuszczowe, wśród nich- NNKT- czyli niezbędne kwasy tłuszczowe takie jak kwasy omega 3 i omega 6, przy czym by były one zdrowe, muszą być dostarczane w odpowiedniej proporcji- mniej więcej w stosunku 1:4- wówczas ich działanie się równoważy.
Źródłem kwasów omega 3 są między innymi olej i siemię lniane, orzechy włoskie czy też pestki z dyni, a także ryby morskie (makrela, łosoś itp.), czy rybi tran. Kwasy tłuszczowe omega 6 znajdziemy w olejach roślinnych.
Za tzw. dobre tłuszcze uznaje się także jednonienasycone kwasy tłuszczowe- z oliwą z oliwek na czele.
Kolejną grupą tłuszczy są wielonasycone - wśród nich są m.in. oleje roślinne- choć obniżają poziom "złego" cholesterolu- robią to samo z jego korzystną frakcją- z tego powodu nie należy ich nadużywać.
W produktach pochodzenia zwierzęcego znajdują się tłuszcze nasycone. Ich nadmierne spożycie podnosi poziom cholesterolu (frakcji LDL) i przyczynia się do produkcji czynników prozapalnych. Przykładem takiego tłuszczu jest masło.
Jeśli jesteś "typem kanapkowca" zadajesz sobie pytanie - czym więc smarować pieczywo- masłem czy margaryną? Co jest zdrowsze?
Należy raczej zadać pytanie- co mniej szkodzi?
Kwasy tłuszczowe wielonienasycone łatwo ulegają utlenieniu- są więc nietrwałe i szybko jełczeją. Aby temu zapobiec, poddaje się je utwardzeniu (uwodorowaniu)- w wyniku tego procesu powstają tzw. izomery trans.
Niektóre miękkie margaryny zawierają mniejsze ilości utwardzonych tłuszczy na rzecz tłuszczy estryfikowanych.
Izomery trans- to składnik margaryny i miksów do smarowania wszelkiej maści- głównie tych w kostkach ale także w tych "pudełkowych". Dodanie do nich oliwy z oliwek czy innych zdrowych dodatków (syntetycznych witamin) nie zmienia faktu, że margaryna może zawierać niebezpieczne izomery trans a czasem dodatkowo konserwanty i inne sztuczne dodatki przedłużające trwałość i smak produktu.
Badania dowodzą, że uwodorowanie sprzyja rozwojowi karcynogenów, co więcej, zwiększa się także obniżanie "dobrej" frakcji cholesterolu (HDL), dodatkowo izomery trans zwiększają występowanie w organizmie procesów zapalnych i przyczyniają się do schorzeń układu krążenia.
Plusem margaryny jest jej większa trwałość oraz łatwość stosowania- po wyjęciu z lodówki można od razu smarować pieczywo. Smak i zapach jak dla mnie zdecydowanie gorszy od masła.
Masło, choć szybciej może ulec zjełczeniu i jest po wyjęciu z lodówki twarde, ma nieporównywalnie lepszy smak.
Choć masło zawiera nasycone tłuszcze ( a więc i cholesterol) jest produktem naturalnym- a więc nie zawiera żadnych dodatków, ani smakowych, ani barwników czy konserwantów. Zawiera naturalnie występujące witaminy, mikroelementy a nawet kwasy omega-3- choć oczywiście nie w dużej ilości. Skład margaryny to czasami niekończąca się litania.
Co więc wybrać?
Najlepiej byłoby zrezygnować zarówno z margaryny jak i z masła. Jednak nie dajmy się zwariować! Jeśli ktoś nie wyobraża sobie kanapki bez jej smarowania, powinien ograniczyć tłuszcz lub zastąpić go czymś innym, np. smarować awokado, oliwą z oliwek czy różnymi pastami (np. ze strączkowych).
Ja nie stosuję margaryny wcale. Mimo niekorzystnego działania tłuszczy nasyconych, nie potrafię pożegnać się z masłem na dobre- stosuję więc własną alternatywę.
Alternatywą jest "uzdrawianie", ponieważ moja dieta jest uboga w tłuszcze zwierzęce, uważam, że mogę sobie pozwolić na moje "maślane" eksperymenty.
Niewielkie porcje masła (używam masła najlepszej jakości- extra) przekładam do miseczki i dokładam składniki- w zależności od ochoty i od tego co ma wylądować na "maślanym podłożu".
Oto moje propozycje dodatków do prawdziwego masła:
- "masło ziołowe"- mam różne wariacje- z koperkiem, szczypiorkiem, rzeżuchą, bazylią, tymiankiem- jak nie mam świeżych ziół daję suszone, świeże są jednak lepsze!
-"masło zbożowe"- daję otręby pszenne , owsiane i gryczane, czasem dodaję zarodki zbożowe
- "masło ziarniste"- miksuję pestki dyni, słonecznika lub mielę ziarenka lnu i mieszam z masłem
-"masło na ostro"- siekam lub blenduję czosnek lub cebulę i mieszam z masłem
A Wy co wybieracie? masło czy margarynę?
piątek, 1 lutego 2013
Oliwa sprawiedliwa
Dieta śródziemnomorska ukochała oliwę z oliwek- i nie ma co się dziwić. To bardzo zdrowy olej roślinny, mający dobroczynny wpływ na nasze zdrowie a szczególnie na nasze serce.
Jest pokarmem który zapobiega chorobom serca i chroni nasze tętnice, gdyż zawiera nienasycone tłuszcze wykazujące właściwości ochronne i antyoksydacyjne.
Zawarte w oliwie tłuszcze, obniżają niekorzystne frakcje cholesterolu (LDL), nie zmniejszając przy tym "dobrego" cholesterolu (HDL). Zapobiegają także zatorom i przeciwdziałają powstawaniu zakrzepów, poprzez działanie opóźniające zlepianie się płytek krwi.
Badania donoszą,że spożywanie oliwy z oliwek może także pomóc w przeciwdziałaniu rakowi np. sutka.
Oliwa z oliwek zawiera najwięcej spośród olei roślinnych, kwasów jednonienasyconych, które wpływają ochronnie na układ sercowo-naczyniowy.
W swoim składzie oliwa zawiera kwas oleinowy, linolowy, palmitynowy a także garstkę witamin (wit. E) i minerałów i pozostałe kwasy (ich procentowy udział jest niewielki).
Oliwa z oliwek jest zdrowa dla każdego, jej spożywanie nie przynosi żadnych ubocznych skutków. Wystarczy spożywać około 3 łyżki dziennie dobrej oliwy by odczuć jej dobroczynne działanie.
Co znaczy dobra oliwa? Oczywiście najlepsza jest oliwa z pierwszego tłoczenia- tłoczona na zimno, tzw. Extra Vergine. Jest ona doskonała do bezpośredniego spożycia, do sałatek, surówek. Zawiera najwięcej substancji fenolowych o działaniu przeciwutleniającym.
Zdarza się, że mimo etykiety extra vergine- w butelce kryje się oliwa o niższej jakości, dlatego też warto wybierać sprawdzone produkty i dokładnie czytać etykiety.
Oliwa uzyskiwana z kolejnych tłoczeń może być używana do smażenia, raczej krótkotrwałego gdyż ma niski punkt dymienia- czyli szybko się pali.
Taka oliwa ma także niższe wartości odżywcze, smakuje też inaczej.
Oliwa jest także stosowana w kosmetyce- możemy sami wyczarować sobie niezwykłe naturalne kosmetyki, choćby takie jak na blogu Naturalnie Piękna
Jeśli zainteresował Cię ten post, dołącz do mojego newslettera:Jest pokarmem który zapobiega chorobom serca i chroni nasze tętnice, gdyż zawiera nienasycone tłuszcze wykazujące właściwości ochronne i antyoksydacyjne.
Zawarte w oliwie tłuszcze, obniżają niekorzystne frakcje cholesterolu (LDL), nie zmniejszając przy tym "dobrego" cholesterolu (HDL). Zapobiegają także zatorom i przeciwdziałają powstawaniu zakrzepów, poprzez działanie opóźniające zlepianie się płytek krwi.
Badania donoszą,że spożywanie oliwy z oliwek może także pomóc w przeciwdziałaniu rakowi np. sutka.
Oliwa z oliwek zawiera najwięcej spośród olei roślinnych, kwasów jednonienasyconych, które wpływają ochronnie na układ sercowo-naczyniowy.
W swoim składzie oliwa zawiera kwas oleinowy, linolowy, palmitynowy a także garstkę witamin (wit. E) i minerałów i pozostałe kwasy (ich procentowy udział jest niewielki).
Oliwa z oliwek jest zdrowa dla każdego, jej spożywanie nie przynosi żadnych ubocznych skutków. Wystarczy spożywać około 3 łyżki dziennie dobrej oliwy by odczuć jej dobroczynne działanie.
Co znaczy dobra oliwa? Oczywiście najlepsza jest oliwa z pierwszego tłoczenia- tłoczona na zimno, tzw. Extra Vergine. Jest ona doskonała do bezpośredniego spożycia, do sałatek, surówek. Zawiera najwięcej substancji fenolowych o działaniu przeciwutleniającym.
Zdarza się, że mimo etykiety extra vergine- w butelce kryje się oliwa o niższej jakości, dlatego też warto wybierać sprawdzone produkty i dokładnie czytać etykiety.
Oliwa uzyskiwana z kolejnych tłoczeń może być używana do smażenia, raczej krótkotrwałego gdyż ma niski punkt dymienia- czyli szybko się pali.
Taka oliwa ma także niższe wartości odżywcze, smakuje też inaczej.
Oliwa jest także stosowana w kosmetyce- możemy sami wyczarować sobie niezwykłe naturalne kosmetyki, choćby takie jak na blogu Naturalnie Piękna
Subskrybuj:
Posty (Atom)




