Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dieta bezglutenowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dieta bezglutenowa. Pokaż wszystkie posty

sobota, 14 marca 2015

O co chodzi z tym glutenem?

Temat glutenu krąży w sieci już od dawien dawna i szczerze mówiąc nie miałam ochoty się z nim konfrontować. Życie jednak pisze inne scenariusze, chcąc nie chcąc każdego dnia stykam się we własnym domu z tym tematem. To właśnie mój zacny małżonek, choć nie cierpi na celiakię, stosuje dietę bezglutenową. Początkowe iskrzenie w kuchni, zaczęło się powolnie zmieniać w zrozumienie, że może faktycznie gluten mu nie służy.

Generalnie wszystkie "mody" dietetyczne działają na mnie lekko drażniąco i z ogromną rezerwą do nich podchodzę. Moda na bezglutenowe rozpłynęła się szeroką falą po blogosferze i nie tylko. No i pod mym własnym dachem pojawił się temat glutenu już kilka miesięcy temu.

    Zaczęło się od książki, której autorem jest słynny w tym temacie William Davis, potem kolejne poszukiwania. Analityczny umysł mojego męża przyczynił się do zmiany decyzji na temat diety.
O szkodliwości glutenu nie będę pisać, powiedziano w tym temacie wystarczająco dużo. Mogę tylko opisać, co obserwuję sama. Mianowicie próbuję doszukać się różnicy, między stanem zdrowia mego ślubnego, "przed" i "po" stosowaniu diety bez glutenu. Z pewnością nie można wszystkiego przypisywać tylko jednemu czynnikowi (glutenowi), dieta naszej rodziny uległa dużej zmianie na przestrzeni kilku ostatnich lat.
W tym miejscu muszę zaznaczyć, że mąż nie stosuje 100% diety bezglutenowej, używa do wypieku chleba pełnoziarnistą mąkę orkiszową, starej odmiany- informację taką otrzymał od producenta. Odmiana ta charakteryzuje się niską ilością glutenu o zdecydowanie mniejszej drażliwości, o czym donoszą też różne publikacje z jakimi się stykaliśmy.

Napiszę może o plusach tej diety- najpierw może o tych mentalnych. Początkowo hasło "bezglutenowe" kojarzyło mi się z drogą półką wypełnioną półproduktami, znajdującą się w sklepie ze zdrową żywnością. Świadome podejście i znajomość składników zdrowej diety, pozwoliło nam jednak skomponować taką dietę, która nie tylko jest pełnowartościowa ale niedroga.

     Mamy przeogromną możliwość tworzenia pysznych, zdrowych dań bez potrzeby użycia gotowców, na bazie głównie warzyw, owoców, kasz (bezglutenowych jest sporo), strączkowych i nie tylko. Eliminacja kupnych wędlin, dań gotowych i wysoko przetworzonych jest kolejnym krokiem, który powinien wykonać każdy chcący zdrowo się odżywiać. W naszym przypadku, już dawno postawiliśmy na zdrowie, sami robimy chleby, jogurt, przeróżne pasty do pieczywa, sami przygotowujemy pieczone mięso którym już dawno temu zastąpiliśmy wędliny. Z resztą mięso jest tylko dodatkiem do diety, królują warzywa pod każdą postacią- surowe, przygotowane na parze i kiszone.

         Dzieciaki, jako, że uczęszczają do szkoły i przedszkola, skazane są niejako na dietę z glutenem, tutaj potrzebna byłaby zmiana na szerszym polu. W domu jadamy razem, dzieci przyzwyczaiły się do hasła gluten, i znoszą katusze gdy na pytanie - czy jest bułeczka na kolacje słyszą hasło :"jest tylko chleb od tatusia" ;). Przyznam szczerze, że ciągle udoskonalamy przepis na chleb idealny (czyt. zjadany przez dzieci), metodą prób i błędów udaje się nam tworzyć różne kulinarne dzieła. Na szczęście zawsze jest opcja awaryjna w postaci ukochanej jaglanki czy wszechstronnym gryczanych naleśników ( naleśniki syn z lubością zabiera do szkoły chwaląc się kolegom jakie ma fajne "kanapki"). Pod względem zmiany produktów na bezglutenowe, muszę powiedzieć, że nasza, bądź co bądź maleńka kuchnia, obfituje teraz w przeróżne słoje skrywające w sobie różnorodne kasze, nasiona, pestki, strączki i inne przysmaki (także zamienniki słodyczy- czyli suszone owoce).

          Teraz strona zdrowotna zaobserwowana przeze mnie, u męża rzecz jasna. Mianowicie jak ręką odjął narzekania na bóle brzucha, przelewania i burczenia. Zdecydowanie mniej słyszę marudzenia na bóle głowy, zaobserwowałam też, że mąż jest mniej zaflegmiony. Kiedyś każdego ranka budziło mnie jego smarkanie ;). I na koniec moja najulubieńsza zmiana :) brak chrapania! Pojęcia nie mam czy chrapanie ma cokolwiek wspólnego z glutenem (może ktoś z Was coś wie na ten temat).

Przyzwyczajam się do życia bez glutenu, wiem tylko, że ten proces nie będzie szybki w przypadku mojej rodziny, która nasze kulinarne poczynania traktuje jako nie potrzebe dziwactwa. Doszłam jednak do wniosku, że skoro mąż lepiej czuje się na diecie bezglutenowej, to czemu mu jej nie serwować?

Jeśli zainteresował Cię ten post, dołącz do mojego newslettera:
Email
Imię
Zgadzam się z polityką prywatności

wtorek, 27 listopada 2012

Kasza gryczana

Kasza jest jedną z niewielu potraw, która w moim domu zjadana jest do ostatniego ziarenka. Podajemy ją w różnej formie- od słodkiej po pikantną.

 Kasza jak wiadomo, powstaje z ziaren zbóż, jednak ze względu na dietetyczne właściwości, do "kasz" zalicza się gryczaną, która powstaje z gryki. Gryka jest rośliną należącą do rodziny rdestowatych, a więc nie jest to typowe zboże. Jednak jej ziarenka są tak zdrowe, że znalazły swoje zasłużone miejsce w grupie kasz.

Zazwyczaj spotkać się możemy z trzeba rodzajami kaszy gryczanej- prażona, nieprażona oraz łamana. Różnią się one składem i smakiem.

Nieprzetworzone "ziarenko" zawiera skrobię, nieco białka i tłuszczy oraz cukrów, kwasy (gównie cytrynowy i jabłkowy) oraz sporo soli mineralnych i witamin. Wśród minerałów znaleźć tu można wapń, fosfor, potas, żelazo, miedź a także kobalt, nikiel, bor, cynk i jod. Z witamin natomiast- przede wszystkim witaminy z grupy B (B1, B2, B3), oraz P i E. Warto dodać, że cała roślina zielna (gryka zwyczajna - Fagopyrum esculentum ) jest cennym surowcem zielarskim, wykorzystywanym w lecznictwie.

Wracając do rodzajów kaszy gryczanej, kasza prażona charakteryzuje się najwyższymi wartościami zdrowotnymi. Ma najwięcej minerałów i witamin, przykładowo magnezu w 100 gramach ma około 220 mg, podczas gdy kasza nieprażona około 80mg. Niektóre różnice pomiędzy wartościami składników odżywczych nie są aż tak duże, jednak ta właśnie kasza jest szczególnie godna polecenia, choćby ze względu na dużą zawartość magnezu, który wpływa korzystnie na nasze włosy, układ sercowo- naczyniowy, nerwowy i nie tylko.

Jeśli natomiast porównamy kaszę gryczaną do pozostałych kasz (jęczmiennej, jaglanej i manny)  to również możemy być zdziwieni- zawiera ona najwięcej potasu, wapnia, fosforu i wspomnianego magnezu. Żelaza ma sporo- choć tutaj króluje jaglanka, która też deklasuje gryczaną pod względem zawartości tiaminy (B1) i ryboflawiny (B2).

Kasza gryczana jest także źródłem błonnika, dlatego też powinna być włączana do diety, można oczywiście stosować samą kaszę ale także płatki i mąkę- taka mąka jest świetna do wielu potraw i ma szerokie zastosowanie w wielu kuchniach świata. Nie zawiera glutenu, a także bardzo rzadko powoduje uczulenia- jest więc ceniona w diecie dzieci. Nie wszyscy jednak lubią charakterystyczny smak prażonej kaszy- ja mam na to mały patent. Zawsze gotuję ją pół na pół z jęczmienną- smak przez to staje się bardziej łagodny, a kasza jęczmienna jest dodatkowo cennym źródłem niacyny (wit. B3).

Kaszę gryczana paloną i niepaloną można kupić : TUTAJ
Jeśli zainteresował Cię ten post, dołącz do mojego newslettera:
Email
Imię
Zgadzam się z polityką prywatności

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...