Jak już wcześniej pisałam, w mojej kuchennej szafce pojawiła się mąka kokosowa. Przyjemnie pachnąca zawartość opakowania wylądowała w szklanym słoju- by mogła posłużyć nam dłużej.
Mąka kokosowa pozyskiwana jest z drobno zmielonych orzechów kokosowych lub pozostałości części kokosa po wytłoczeniu z niego oleju kokosowego, mogą z tej racji różnić się jakością i zawartością chemiczną. Ma przyjemny słodkawy zapach, który zachęca do tego, by użyć ja do słodkich wypieków- ale niekoniecznie;).
Ze względu na to, że nie zawiera glutenu, jest chętnie stosowana przez osoby z celiakią, czy też nadwrażliwością na gluten. ( generalnie kokos bardzo rzadko uczula).
Często używana jest również przez osoby będące na popularnej ostatnio diecie paleo, gdyż zawiera mało węglowodanów a bardzo dużo błonnika. Nawet mąka kokosowa odtłuszczona ma więcej tłuszczu niż mąka pszenna. Osoby ograniczające błonnik w diecie powinny mąkę kokosową stosować z umiarem.
Charakterystyczne cechy mąki kokosowej to jej bardzo duża zdolność absorpcji wody. Wchłania ją jak gąbka;). Wobec tego, należy ją odpowiednio używać w kuchni, zawsze pamiętając by używać więcej płynów, w porównaniu do użycia zwykłej mąki pszennej. Mąka kokosowa nie jest łatwą mąką ale wystarczy nieco poeksperymentować by uzyskać coś dobrego i zdrowego. Moim zdaniem jest wydajna, można używać jej na surowo, więc sposobów na jej użycie jest sporo. Ze względu na swoja wysoką chłonność warto mąkę kokosową przesypać do szczelnego pojemnika, najlepiej szklanego (tak też zrobiłam) i trzymać w zacienionym miejscu, a najlepiej w lodówce.
Do czego można używać mąki kokosowej?
- do ciast, ciasteczek, słodkich wypieków
- naleśników, placków
- zagęszczenie sosów, zup
- dodatek błonnikowy do koktajli
- jako panierka- nie tylko do mięsa
poniżej przepis z użyciem mąki kokosowej:
Kokosowo-bananowe naleśniki
Nasze naleśniki z mąki kokosowej robimy w bardzo prostej wersji- pysznej, szybkiej i zdrowej. Są pyszne na ciepło i na zimno- z powodzeniem zastępują tradycyjna kanapkę do szkoły i pudełka śniadaniowego.
składniki:
mąka kokosowa 3 łyżki
jajka- 2-3 duże
2 banany mocno dojrzałe, najlepiej w brązowe kropki
cynamon
szczypta kurkumy i pieprzu
olej kokosowy do smażenia lub masło klarowane
syrop klonowy do polania
Składniki miksujemy, na chwilę odstawiamy by ciasto odpoczęło. Smażymy i podajemy, polewając syropem klonowym. Przepis można modyfikować, by uzyskać ulubiony produkt końcowy ;) niektórzy do ciasta dodają mleka kokosowego, kakao- najlepiej pokombinować samemu, zapewniam, że szybko się robi i szybko znika z talerza.
Mąka kokosowa sprawdza się dobrze w połączeniu z innymi mąkami , np. gryczaną- z takiej mieszanki robię naleśniki, które bardzo smakują dzieciom. By ciasto nie było zbyt suche- trzeba dodać nie tylko więcej płynów (wody, mleka, tłuszczu) ale np. rozgniecionego banana i przy okazji ograniczyć szkodliwy cukier. Uważa się, że 1/3-1/4 szklanka mąki kokosowej odpowiada 1 szklance mąki pszennej. By ciasto bardziej się kleiło (pamiętajmy, że w mące nie ma glutenu) można użyć więcej jajek lub nieco zalanego wrzątkiem mielonego siemienia lnianego.
Gdzie kupić?
Obecnie ceny mąki kokosowej spadły, kiedyś był to produkt dość drogi.
W sklepie z którego otrzymałam mąkę : bioindygo.pl jest w atrakcyjnej cenie.
Pamiętajcie, że możecie użyć też kodu rabatowego i zyskać 5% rabatu.
Dla przypomnienia przy zamówieniu trzeba wpisać kod:
dieta-surowa.blogspot.com6
Jeśli zainteresował Cię ten post, dołącz do mojego newslettera:
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gluten. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gluten. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 7 czerwca 2016
piątek, 15 kwietnia 2016
Orkiszowe kłosy-czy pradziadek pszenicy rzeczywiście jest zdrowy?
Orkisz gości w moim domu już od dość dawna. Wszystko zaczęło się od poszukiwania zboża, które zawiera mniej alergizujący gluten. A jak się okazało, że w starożytności orkisz był pokarmem gladiatorów...to zaczęła się nasza orkiszowa przygoda.
Orkisz jest bardzo starą odmianą pszenicy (obok samopszy i płaskurki) ale znacznie zdrowszą i niestety też droższą. Ja jednak wychodzę z założenia, że lepiej kupić miej lepszego produktu niż więcej gorszej jakości. Słynna Św. Hildegarda ukochała sobie to zboże, i chyba po części dzięki niej, nastąpił pewien orkiszowy renesans i moda na orkiszowe produkty.
Czym wyróżnia się orkisz?
W zbożu tym jest więcej białka w porównaniu do zwykłej pszenicy, a białko to ma wyższą wartość biologiczna i lepiej trawi się.
Orkisz zawiera więcej cynku, selenu i miedzi niż zwykła pszenica, zawiera też więcej tłuszczy- chodzi głównie o nienasycone kwasy tłuszczowe. Zawarte w tłuszczu fitosterole są bardzo pomocne w obniżaniu cholesterolu. Jeśli chodzi o witaminy, tutaj znowu góruje orkisz- zawiera więcej witamin A, E, D niż pszenica. Najwięcej składników pokarmowych mieści się w środku ziarna , a nie w łusce.
Orkisz zawiera także związki immunostymulujące- mukopolisacharydy. Kwas krzemowy zawarty w ziarnie świetnie wpływa na kondycję włosów, paznokci i skóry- to dobra wiadomość dla tych którzy chcą od środka zadbać o swój wygląd.
Jeśli chodzi o gluten, czasem jest go nawet więcej niż w zwykłej pszenicy ( w zależności od odmiany) jednak jest on dużo lepiej tolerowany i trawiony, niektóre źródła podają nawet, że pełnoziarniste produkty orkiszowe można z powodzeniem stosować u osób chorych wrażliwych na gluten a nawet u chorych na celiakie.
A wiecie co to jest rodanit? To czynnik wzrostu komórek- głównie nerwowych i komórek krwi, działa podobnie jak antybiotyk, a także przeciwzapalnie i przeciwnowotworowo.
Kolejną cecha wyróżniającą orkisz, na tle innych zbóż jest jego odporność na negatywne wpływy środowiskowe, ziarno zawiera znacznie mniej metali ciężkich- co czyni to zboże pożądanym produktem w rolnictwie ekologicznym.
Trzeba jednak pamiętać, że nie wszystkie odmiany orkiszu są tak bardzo prozdrowotne. Na rynku są dostępne odmiany z domieszką genową innych zbóż, warto szukać odmian czystych i pewnych a przeede wszystkim pytać producentów o to, jaką odmianę orkiszu używają.
Do czystych odmian orkiszu należą: Frankenkorn, Steiners Roter Troler, Schwabenkorn, Ostro oraz Oberkulmer Rotkorn. Czasem warto sięgnąć po produkty niemieckie czy czeskie, choć na naszym rynku można kupić orkisz dobrej jakości.
Orkisz można spożywać na przeróżne sposoby- mamy do wyboru mąki, płatki, kasze (różnej grubości), preparowane ziarno, a nawet kawę ( z prażonych ziaren). My w domu pieczemy chleb, robimy naleśniki, płatki na śniadanie i uwielbiamy kaszę orkiszową jako dodatek do obiadu lub samodzielne danie. Pycha!
Mąkę orkiszową można kupić :TUTAJ
Jeśli zainteresował Cię ten post, dołącz do mojego newslettera:Orkisz jest bardzo starą odmianą pszenicy (obok samopszy i płaskurki) ale znacznie zdrowszą i niestety też droższą. Ja jednak wychodzę z założenia, że lepiej kupić miej lepszego produktu niż więcej gorszej jakości. Słynna Św. Hildegarda ukochała sobie to zboże, i chyba po części dzięki niej, nastąpił pewien orkiszowy renesans i moda na orkiszowe produkty.
Czym wyróżnia się orkisz?
W zbożu tym jest więcej białka w porównaniu do zwykłej pszenicy, a białko to ma wyższą wartość biologiczna i lepiej trawi się.
Orkisz zawiera więcej cynku, selenu i miedzi niż zwykła pszenica, zawiera też więcej tłuszczy- chodzi głównie o nienasycone kwasy tłuszczowe. Zawarte w tłuszczu fitosterole są bardzo pomocne w obniżaniu cholesterolu. Jeśli chodzi o witaminy, tutaj znowu góruje orkisz- zawiera więcej witamin A, E, D niż pszenica. Najwięcej składników pokarmowych mieści się w środku ziarna , a nie w łusce.
Orkisz zawiera także związki immunostymulujące- mukopolisacharydy. Kwas krzemowy zawarty w ziarnie świetnie wpływa na kondycję włosów, paznokci i skóry- to dobra wiadomość dla tych którzy chcą od środka zadbać o swój wygląd.
Jeśli chodzi o gluten, czasem jest go nawet więcej niż w zwykłej pszenicy ( w zależności od odmiany) jednak jest on dużo lepiej tolerowany i trawiony, niektóre źródła podają nawet, że pełnoziarniste produkty orkiszowe można z powodzeniem stosować u osób chorych wrażliwych na gluten a nawet u chorych na celiakie.
A wiecie co to jest rodanit? To czynnik wzrostu komórek- głównie nerwowych i komórek krwi, działa podobnie jak antybiotyk, a także przeciwzapalnie i przeciwnowotworowo.Kolejną cecha wyróżniającą orkisz, na tle innych zbóż jest jego odporność na negatywne wpływy środowiskowe, ziarno zawiera znacznie mniej metali ciężkich- co czyni to zboże pożądanym produktem w rolnictwie ekologicznym.
Trzeba jednak pamiętać, że nie wszystkie odmiany orkiszu są tak bardzo prozdrowotne. Na rynku są dostępne odmiany z domieszką genową innych zbóż, warto szukać odmian czystych i pewnych a przeede wszystkim pytać producentów o to, jaką odmianę orkiszu używają.
Do czystych odmian orkiszu należą: Frankenkorn, Steiners Roter Troler, Schwabenkorn, Ostro oraz Oberkulmer Rotkorn. Czasem warto sięgnąć po produkty niemieckie czy czeskie, choć na naszym rynku można kupić orkisz dobrej jakości.
Orkisz można spożywać na przeróżne sposoby- mamy do wyboru mąki, płatki, kasze (różnej grubości), preparowane ziarno, a nawet kawę ( z prażonych ziaren). My w domu pieczemy chleb, robimy naleśniki, płatki na śniadanie i uwielbiamy kaszę orkiszową jako dodatek do obiadu lub samodzielne danie. Pycha!
Mąkę orkiszową można kupić :TUTAJ
sobota, 14 marca 2015
O co chodzi z tym glutenem?
Temat glutenu krąży w sieci już od dawien dawna i szczerze mówiąc nie miałam ochoty się z nim konfrontować. Życie jednak pisze inne scenariusze, chcąc nie chcąc każdego dnia stykam się we własnym domu z tym tematem. To właśnie mój zacny małżonek, choć nie cierpi na celiakię, stosuje dietę bezglutenową. Początkowe iskrzenie w kuchni, zaczęło się powolnie zmieniać w zrozumienie, że może faktycznie gluten mu nie służy.Generalnie wszystkie "mody" dietetyczne działają na mnie lekko drażniąco i z ogromną rezerwą do nich podchodzę. Moda na bezglutenowe rozpłynęła się szeroką falą po blogosferze i nie tylko. No i pod mym własnym dachem pojawił się temat glutenu już kilka miesięcy temu.
Zaczęło się od książki, której autorem jest słynny w tym temacie William Davis, potem kolejne poszukiwania. Analityczny umysł mojego męża przyczynił się do zmiany decyzji na temat diety.
O szkodliwości glutenu nie będę pisać, powiedziano w tym temacie wystarczająco dużo. Mogę tylko opisać, co obserwuję sama. Mianowicie próbuję doszukać się różnicy, między stanem zdrowia mego ślubnego, "przed" i "po" stosowaniu diety bez glutenu. Z pewnością nie można wszystkiego przypisywać tylko jednemu czynnikowi (glutenowi), dieta naszej rodziny uległa dużej zmianie na przestrzeni kilku ostatnich lat.
W tym miejscu muszę zaznaczyć, że mąż nie stosuje 100% diety bezglutenowej, używa do wypieku chleba pełnoziarnistą mąkę orkiszową, starej odmiany- informację taką otrzymał od producenta. Odmiana ta charakteryzuje się niską ilością glutenu o zdecydowanie mniejszej drażliwości, o czym donoszą też różne publikacje z jakimi się stykaliśmy.
Napiszę może o plusach tej diety- najpierw może o tych mentalnych. Początkowo hasło "bezglutenowe" kojarzyło mi się z drogą półką wypełnioną półproduktami, znajdującą się w sklepie ze zdrową żywnością. Świadome podejście i znajomość składników zdrowej diety, pozwoliło nam jednak skomponować taką dietę, która nie tylko jest pełnowartościowa ale niedroga.
Mamy przeogromną możliwość tworzenia pysznych, zdrowych dań bez potrzeby użycia gotowców, na bazie głównie warzyw, owoców, kasz (bezglutenowych jest sporo), strączkowych i nie tylko. Eliminacja kupnych wędlin, dań gotowych i wysoko przetworzonych jest kolejnym krokiem, który powinien wykonać każdy chcący zdrowo się odżywiać. W naszym przypadku, już dawno postawiliśmy na zdrowie, sami robimy chleby, jogurt, przeróżne pasty do pieczywa, sami przygotowujemy pieczone mięso którym już dawno temu zastąpiliśmy wędliny. Z resztą mięso jest tylko dodatkiem do diety, królują warzywa pod każdą postacią- surowe, przygotowane na parze i kiszone.
Dzieciaki, jako, że uczęszczają do szkoły i przedszkola, skazane są niejako na dietę z glutenem, tutaj potrzebna byłaby zmiana na szerszym polu. W domu jadamy razem, dzieci przyzwyczaiły się do hasła gluten, i znoszą katusze gdy na pytanie - czy jest bułeczka na kolacje słyszą hasło :"jest tylko chleb od tatusia" ;). Przyznam szczerze, że ciągle udoskonalamy przepis na chleb idealny (czyt. zjadany przez dzieci), metodą prób i błędów udaje się nam tworzyć różne kulinarne dzieła. Na szczęście zawsze jest opcja awaryjna w postaci ukochanej jaglanki czy wszechstronnym gryczanych naleśników ( naleśniki syn z lubością zabiera do szkoły chwaląc się kolegom jakie ma fajne "kanapki"). Pod względem zmiany produktów na bezglutenowe, muszę powiedzieć, że nasza, bądź co bądź maleńka kuchnia, obfituje teraz w przeróżne słoje skrywające w sobie różnorodne kasze, nasiona, pestki, strączki i inne przysmaki (także zamienniki słodyczy- czyli suszone owoce).
Teraz strona zdrowotna zaobserwowana przeze mnie, u męża rzecz jasna. Mianowicie jak ręką odjął narzekania na bóle brzucha, przelewania i burczenia. Zdecydowanie mniej słyszę marudzenia na bóle głowy, zaobserwowałam też, że mąż jest mniej zaflegmiony. Kiedyś każdego ranka budziło mnie jego smarkanie ;). I na koniec moja najulubieńsza zmiana :) brak chrapania! Pojęcia nie mam czy chrapanie ma cokolwiek wspólnego z glutenem (może ktoś z Was coś wie na ten temat).
Przyzwyczajam się do życia bez glutenu, wiem tylko, że ten proces nie będzie szybki w przypadku mojej rodziny, która nasze kulinarne poczynania traktuje jako nie potrzebe dziwactwa. Doszłam jednak do wniosku, że skoro mąż lepiej czuje się na diecie bezglutenowej, to czemu mu jej nie serwować?
poniedziałek, 3 września 2012
Kasza jaglana - czyli jak zdrowe są skarby z prosa
Z łuskanego ziarna prosa powstaje moja ukochana kasza jaglana. Właściwości zdrowotne tej kaszy odkryłam niestety dość późno- bo w dorosłym życiu, będąc w ciąży.
Kasza ta jest wyjątkowa- i choć często stosowana w kuchni naszych babek, odeszła na jakiś czas w zapomnienie. Dopiero teraz zaczyna się na nowo jej "renesans".
Jaglanka jest cennym źródłem wielu witamin- głównie z grupy B, witaminy E a także lecytyny. Na uwagę zasługuje zawartość wit. B1 (tiamina)- której w porównaniu do produktów zbożowych i pozostałych kasz jest b. dużo- dla lubiących liczby- witaminy tej jest ok 0,73 mg, w jęczmiennej ok 0,19 mg, w ryżu brązowym ok. 0,48, a w gryczanej ok. 0,54.
Kasza ta obfituje w składniki mineralne- potas, wapń, fosfor, magnez czy żelazo- którego również jest bardzo dużo (najwięcej z kasz).
Znajdziemy tu także cenną krzemionkę ( na piękne włosy, paznokcie i skórę!) , mangan. Ziarenka są także doskonałym źródłem energii gdyż zawierają skrobię a także białko.
Ponieważ jaglanka nie zawiera glutenu i jest lekkostrawna, chętnie stosuje się ją w żywieniu dzieci, zwłaszcza alergików. Moje dzieciaki uwielbiają kaszę jaglaną, okres nauki jedzenia kojarzy mi się nieodłącznie z wszędzie rozsypana kaszą.
Jak najlepiej ugotować kaszę jaglaną?
Jest kilka sposobów i tak na prawdę dużo zależy od samej kaszy. Ja po dokładnym opłukaniu ziarenek wrzucam ją do lekko osolonego wrzątku- i gotuję ok. 20-25 minut- do momentu wchłonięcia wody, czasem szybciej- zależy od samej kaszy.
Nie kupuję kaszy w woreczkach i nigdy tak jej nie gotuję, kupuję za wagę. Na filiżankę kaszy daję ok. 2,5 filiżanki wody, nie mieszam kaszy podczas gotowania. Gdy kasza jest prawie gotowa (wchłonęła całą wodę), a ziarenka są lekko twarde- można przykryć garnek, owinąć w koc- i wtedy kasza "dojdzie". Niektórzy prażą kaszę przed gotowaniem, suche ziarenka na suchej patelni, po lekkim uprażeniu zalewa się wodą i normalnie gotuje. Stosowałam oba sposoby i nie czuje różnicy w smaku.
W moim domu kaszy jaglanej używamy jej do dań wszelakich- zup, zapiekanek, gołąbków, farszu, jako składnik deseru (wówczas do gotowania daję trochę mleka) itp. W internecie można wygrzebać prawdziwe cuda z kaszą jaglaną w roli głównej- która dla mnie jest królową kasz.
Kaszę jaglaną można kupić : TUTAJ
Subskrybuj:
Posty (Atom)



