Najbardziej znana, najłatwiej dostępna i najtańsza jest zwykła sól kuchenna. Jest podstawową przyprawą, bez której nie wyobrażamy sobie gotowania. Coraz więcej ludzi odrzuca jednak białe kryształki na rzecz zdrowszej, choć oczywiście droższej alternatywy. Czy warto?
Ostatnio hitem sprzedażowym jest sól zwana różową (ze względu na swój kolor) bądź himalajską (ze względu na pochodzenie). Namnożyło się producentów, pseudoproducentów i importerów a zdezorientowany klient, po raz kolejny ma "zagwózdkę"- kupić czy nie? (Pomijam fakt, jak na fali mody korzystają oszuści, barwiąc zwykłą sól tak by udawała himalajską).
Sól różowa, uznana jest za najczystszą i w związku z tym najzdrowszą solą na
ziemi. Nie zawiera metali ciężkich, jest produktem całkowicie naturalnym i
wydobywanym w sposób tradycyjny- ręcznie. Zawiera pierwiastki śladowe,
mikroelementy- "źródła" podają, że jest ich aż 84, dodatkowo w formie
koloidalnej. Hm...Takie informacje podają..właśnie kto?- zwróćmy uwagę na to, że są kopiowane na potęgę w wielu miejscach... warto więc dobrze "pogrzebać" by dojść do źródła. Wystarczy też zadać sobie pytanie, które z tych "pierwiastków" są potrzebna nam do życia i w jakiej ilości. Czyżby sól różowa nie wyglądała tak różowo?
Ale...jest także rodzima sól "różowa"...kłodawska (tak, tak, ze względu
na pochodzenie). Może różowego koloru nie ma, ale zawiera szereg
mikroelementów, a sama sól pochodzi z morza sprzed..250 milionów lat (zapewne czystego). Ciekawe, prawda?
Sól, bez względu na to jaka, to przede wszystkim chlorek sodu, a reszta pierwiastki śladowe (max 3%). O kolorze świadczą minerały, w przypadku soli różowej- związki żelaza. Nasza tradycyjna biała sól, jest jodowana- i dobrze, bo jod jest nam potrzebny, zwłaszcza, że nawet gleba jest zubożała, a w efekcie w roślinach jodu jest tyle co nic. W soli różowej, która z nazwy jest naturalna, nie ma jako dodatku jodu, ten który tam rzeczywiście występuje jest w śladowej ilości.
Czy warto więc zawracać sobie głowę skoro sól i tak powinna być używana z umiarem (jak wszystko). A może tak wspierać rodzimy rynek i kupować sól kłodawską (oryginalną) w cenie często kilkukrotnie niższej niż "cudo" z Pakistanu? (odradzam najtańsze, byle jakie woreczki chemicznie czyszczonej (wybielanej) soli, która zawiera czasem antyzbrylacze i inne badziewia).
Jeśli ktoś z Was chce kupić sól różową może zerknąć TUTAJ
A Wy jakiej soli używacie?
Jeśli zainteresował Cię ten post, dołącz do mojego newslettera:
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mikroelementy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mikroelementy. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 17 stycznia 2016
wtorek, 8 października 2013
Mleczko pszczele - specjał pełen zdrowia
Jakiś czas temu otrzymałam do testów ciekawy produkt. Jest nim mleczko pszczele- BIO Gelee Royale.
Choć na co dzień z ogromnym dystansem podchodzę do wszelkich suplementów diety- ten produkt wzbudził moją ciekawość, gdyż mimo wszystko, dostępny jest tylko w takiej formie (suplementu) i nie kupię go tak po prostu na stoisku z warzywami.
Smak mleczka pszczelego przypomina mi pewien rozdział dzieciństwa, kiedy było w Polsce spore zainteresowanie produktami pszczelimi i moi rodzice przynosili do domu różne pszczele "smakołyki" by jak to twierdzili, troszkę nas "odżywić".
Z tego co zapamiętałam, mleczko pszczele nie smakowało mi zbytnio, podobnie jak pyłek kwiatowy. Z tego powodu, obawiałam się smaku, jednak po otwarciu fiolki i ostrożnym wypiciu zawartości, zostałam pozytywnie zaskoczona.
Całość miała fajny owocowy posmak- lekko słodki, z wyczuwalną nutą mleczka pszczelego- jednak smak ten, z każdym dniem wydawał mi się lepszy. Efekt takiego a nie innego smaku, wynikał z mieszaniny składników, oprócz samego mleczka pszczelego (1500 mg) był też miód (825 mg), syrop z pszenicy i zagęszczony sok pomarańczowy- wszystkie składniki pochodzące z rolnictwa ekologicznego, co z pewnością jest dużym plusem.
Opakowanie zawierało 10 fiolek z mleczkiem pszczelim, postanowiłam przetestować produkt, bez wcześniejszego zgłębiania tematu - tzn. bez wyczytania jak ma działać, by wynik testu był wiarygodny.
Oczywiście miałam pewną wiedzę na temat produktów pszczelich, ale nadarzyła się okazja by skonfrontować teorię z praktyką.
Choć 10 dni kuracji nie jest jakoś długim okresem czasu, by odczuć wielkie zmiany, po kilku dniach zauważyłam wyraźną poprawę nastroju. O dziwo, w pracy miałam średnio sprzyjające warunki do tego, by dobrze się czuć psychicznie- zmieniłam stanowisko pracy co wiązało się z dużym stresem. Dodam, że pracuję w dużym ośrodku sanatoryjnym, i przez ostatni czas miałam styczność z ogromną ilością ludzi. Ogromną- oznacza obsługa kilku setek gości, przy czym część z nich była przeziębiona, kichająca, kaszląca i kto wie co jeszcze...a ja co dzień wracałam do domu, bez oznak jakiejkolwiek infekcji, choć oczywiście sama odporność wynika także z dłuższego stosowania odpowiedniej, zdrowej diety.
Wracając do samego produktu- mleczko pszczele było ładnie, estetycznie zapakowane, dobrze zabezpieczone w mocnej fiolce, którą otwierało się bez większego wysiłku- łamiąc jej główkę. Całość zapakowana w firmowe pudełko, jedyne czego mi brakowało, to jakiejś ulotki z pozostałą ofertą, myślę, że z ciekawością bym poczytała.
Reasumując uważam, że produkt spełnił moje oczekiwania, myślę, że warto czasem zafundować sobie taką kurację. O mleczku pszczelim które testowałam można przeczytać więcej TUTAJ. Dziękuję sklepowi internetowemu Sensilive za możliwość testowania produktu.
Na koniec garść informacji na temat samego mleczka pszczelego. Ze względu na swój skład wykazuje ono właściwości nie tylko odżywcze, ale także biotyczne. Obfituje w makro i mikroelementy ( ponad 20!), zawiera aminokwasy (około 10 % aminokwasów występuje w stanie wolnym) zarówno egzogenne jak i endogenne, białko (globoliny i albuminy), enzymy, hormony (w tym hormon wzrostu) witaminy (kwas pantotenowy, nikotynowy wit.PP, witaminy z grupy B), tłuszcze, węglowodany, kwasy organiczne i inne.
Mleczko posiada właściwości bakteriostatyczne, immunoregulacyjne, stymuluje też centralny układ nerwowy, działa normalizująco i wzmacniająco. Stosuje się je w wielu dziedzinach dietetyki. Obecnie, dzięki wielu badaniom, dostępne jest bardzo szerokie piśmiennictwo na temat mleczka pszczelego, sporo ciekawych informacji można też wygrzebać w internecie- dlatego ciekawskich zachęcam do zgłębienia tematu.
Jeśli zainteresował Cię ten post, dołącz do mojego newslettera:Choć na co dzień z ogromnym dystansem podchodzę do wszelkich suplementów diety- ten produkt wzbudził moją ciekawość, gdyż mimo wszystko, dostępny jest tylko w takiej formie (suplementu) i nie kupię go tak po prostu na stoisku z warzywami.
Smak mleczka pszczelego przypomina mi pewien rozdział dzieciństwa, kiedy było w Polsce spore zainteresowanie produktami pszczelimi i moi rodzice przynosili do domu różne pszczele "smakołyki" by jak to twierdzili, troszkę nas "odżywić".
Z tego co zapamiętałam, mleczko pszczele nie smakowało mi zbytnio, podobnie jak pyłek kwiatowy. Z tego powodu, obawiałam się smaku, jednak po otwarciu fiolki i ostrożnym wypiciu zawartości, zostałam pozytywnie zaskoczona.
Całość miała fajny owocowy posmak- lekko słodki, z wyczuwalną nutą mleczka pszczelego- jednak smak ten, z każdym dniem wydawał mi się lepszy. Efekt takiego a nie innego smaku, wynikał z mieszaniny składników, oprócz samego mleczka pszczelego (1500 mg) był też miód (825 mg), syrop z pszenicy i zagęszczony sok pomarańczowy- wszystkie składniki pochodzące z rolnictwa ekologicznego, co z pewnością jest dużym plusem.
Opakowanie zawierało 10 fiolek z mleczkiem pszczelim, postanowiłam przetestować produkt, bez wcześniejszego zgłębiania tematu - tzn. bez wyczytania jak ma działać, by wynik testu był wiarygodny.
Oczywiście miałam pewną wiedzę na temat produktów pszczelich, ale nadarzyła się okazja by skonfrontować teorię z praktyką.
Choć 10 dni kuracji nie jest jakoś długim okresem czasu, by odczuć wielkie zmiany, po kilku dniach zauważyłam wyraźną poprawę nastroju. O dziwo, w pracy miałam średnio sprzyjające warunki do tego, by dobrze się czuć psychicznie- zmieniłam stanowisko pracy co wiązało się z dużym stresem. Dodam, że pracuję w dużym ośrodku sanatoryjnym, i przez ostatni czas miałam styczność z ogromną ilością ludzi. Ogromną- oznacza obsługa kilku setek gości, przy czym część z nich była przeziębiona, kichająca, kaszląca i kto wie co jeszcze...a ja co dzień wracałam do domu, bez oznak jakiejkolwiek infekcji, choć oczywiście sama odporność wynika także z dłuższego stosowania odpowiedniej, zdrowej diety.
Wracając do samego produktu- mleczko pszczele było ładnie, estetycznie zapakowane, dobrze zabezpieczone w mocnej fiolce, którą otwierało się bez większego wysiłku- łamiąc jej główkę. Całość zapakowana w firmowe pudełko, jedyne czego mi brakowało, to jakiejś ulotki z pozostałą ofertą, myślę, że z ciekawością bym poczytała.
Reasumując uważam, że produkt spełnił moje oczekiwania, myślę, że warto czasem zafundować sobie taką kurację. O mleczku pszczelim które testowałam można przeczytać więcej TUTAJ. Dziękuję sklepowi internetowemu Sensilive za możliwość testowania produktu.
Na koniec garść informacji na temat samego mleczka pszczelego. Ze względu na swój skład wykazuje ono właściwości nie tylko odżywcze, ale także biotyczne. Obfituje w makro i mikroelementy ( ponad 20!), zawiera aminokwasy (około 10 % aminokwasów występuje w stanie wolnym) zarówno egzogenne jak i endogenne, białko (globoliny i albuminy), enzymy, hormony (w tym hormon wzrostu) witaminy (kwas pantotenowy, nikotynowy wit.PP, witaminy z grupy B), tłuszcze, węglowodany, kwasy organiczne i inne.
Mleczko posiada właściwości bakteriostatyczne, immunoregulacyjne, stymuluje też centralny układ nerwowy, działa normalizująco i wzmacniająco. Stosuje się je w wielu dziedzinach dietetyki. Obecnie, dzięki wielu badaniom, dostępne jest bardzo szerokie piśmiennictwo na temat mleczka pszczelego, sporo ciekawych informacji można też wygrzebać w internecie- dlatego ciekawskich zachęcam do zgłębienia tematu.
środa, 21 sierpnia 2013
Gdzie znajdziemy potas- naturalne źródła potasu w diecie
Potasjest składnikiem mineralnym, który reguluje gospodarkę wodną organizmu- wraz z sodem. Jest konieczny do utrzymania prawidłowego rytmu serca. Wpływa na obniżenie ciśnienia krwi i zapobiega udarowi mózgu- polepsza zaopatrzenie mózgu w tlen, uelastycznia naczynia mózgowe.
Potas aktywuje niektóre enzymy, jest także istotny dla prawidłowego funkcjonowania układu nerwowego.
Objawem niedoboru tego składnika są obrzęki, hipoglikemia, mogą to także być bezsenność a nawet szumy w uszach i ogólne osłabienie organizmu, kurczliwość mięśni.
Potas łatwo tracimy w wyniku obniżenia poziomu cukru we krwi, podczas biegunki lub długotrwałego głodu a także podczas stresu czy wysiłku fizycznego.
Dostarczenie potasu w diecie nie jest trudne. Ważna jest urozmaicona dieta bogata w warzywa i nie tylko. Zapotrzebowanie na potas rośnie wraz z wiekiem.
Gdzie znajdziemy potas?
Poniżej przybliżone wartości potasu ( w mg) w 100 gramach produktów:
warzywa:
nasiona soi- 2100 mg
fasola biała- 1180 mg
groch- 930 mg
soczewica- 870 mg
chrzan- 740 mg
natka pietruszki- 690 mg
boćwina - 545 mg
jarmuż- 530 mg
ziemniaki- 490 mg
brukselka - 415 mg
korzeń pietruszki- 400 mg
sok pomidorowy- 260 mg
owoce :
awokado- 600 mg
banan- 395 mg
melon - 380 mg
porzeczka czarna- 395 mg
suszone owoce, orzechy i pestki:
morele- 1650 mg
orzechy pistacjowe - 1090 mg
figi- 930 mg
rodzynki- 830 mg
pestki dyni- 810 mg
ziarno słonecznika- 790 mg
migdały- 770 mg
orzechy arachidowe- 720 mg
daktyle - 685 mg
orzechy laskowe - 610 mg
przetwory zbożowe
otręby pszenne- 1100 mg
kasza gryczana- 440 mg
płatki żytnie- 420 mg
chleb żytni razowy- 355 mg
inne- (coś dla mięsożerców)
pierś z indyka- 460 mg
halibut- 440 mg
pstrąg- 420 mg
makrela- 395 mg
pierś z kurczaka- 380 mg
jogurt naturalny - 200 mg
mleko chude- 140 mg
sobota, 3 listopada 2012
Właściwości zdrowotne miodu- czyli cud miód
Miód jest cennym i zdrowym darem, jakim obdarzyła nas natura. Powstaje przez przetwarzanie nektaru kwiatowego lub niektórych wydzielin znajdujących się na drzewach iglastych. Z tego względu mamy więc podział na miody nektarowe, spadziowe (spadź iglasta i liściasta), miody mieszane.
Jaki jest skład miodu?
Głównym składnikiem są węglowodany – cukry proste (glukoza, fruktoza, maltoza); kwasy organiczne (jabłkowy, glukonowy, cytrynowy)- ich zawartość decyduje o smaku miodu.
Znajdziemy tu witaminy: A, witaminy B1, B2, B5, B6, B12, C, biotynę , kwas foliowy. Nie brakuje też składników mineralnych- wyodrębniono ich około 30, wśród nich są między innymi: chlor, potas, fosfor, żelazo, wapń, magnez, krzem, mangan, bor, kobalt i inne. W miodzie znajduje się niewielka ilość związków azotowych, substancje hormono podobne a także pochodzące z gruczołów ślinowych pszczół enzymy (np. inwertaza, amylazy).
Wyodrębniono też olejki eteryczne (pochodzą z nektarów kwiatowych) , barwniki (karotenoidy głównie beta-karoten i ksantofil) oraz inne substancje czynne znajdujące się w miodzie np. inhibinę, działającą hamująco na rozwój bakterii.
Skład poszczególnych składników zależy od rodzaju miodu (kwiaty, z których był spijany przez pszczoły nektar), pora roku, sposób przechowywania.
Miód wykazuje szerokie spektrum działania- głównie są to właściwości antybakteryjne – dzięki temu, że w miodzie jest zawarty nadtlenek wodoru oraz w niektórych gatunkach miodu nowozelandzkiego- methylglyoxal . Wykazuje właściwości wirusobójcze, wzmacniające (ze względu na cukry proste), detoksykacyjne, poprawiające krążenie krwi, Udowodniono działanie ochronne miodu na wątrobę (dzięki cholinie) a także właściwości krwiotwórcze i przeciwzapalne oraz podnoszące odporność organizmu.
Na rynku można znaleźć bardzo dużą ilość różnych rodzajów miodu. Najczęściej spotykamy miód rzepakowy- zawiera dużo glukozy, aminokwasy; szybko się krystalizuje i przybiera wówczas barwę kremową. Popularny jest też miód gryczany, który zawiera rutynę- wzmacniającą naczynia krwionośne oraz sporo kwasów organicznych- dzięki czemu jest dobry do wyrobów miodów pitnych, ma lekko piekący smak.
Ciekawy smak ma miód wrzosowy- ma ciemnobrunatny kolor, również dość szybko krystalizuje się, smak ma lekko ostry, o mocnym wrzosowym zapachu. Rarytasem jest miód spadziowy- powstaje z wydzieliny owadów, które pasożytują na liściach drzew (np. mszyce), spadź w niektórych rejonach Polski powstaje raz na kilka lat, dlatego też miód spadziowy jest droższy od pozostałych.
Na przeziębienia najczęściej polecany jest miód lipowy.
Ostatnio bardzo często promuje się miód powstały z nektaru roślin Leptospermum- zawiera on unikalny składnik bakteriobójczy- methylglyoxal- miód ten można kupić pod nazwą miód Manuka.
Pamiętajmy, że ze względu na występujące w sposób naturalny w miodzie bakterie wywołujące botulizm dziecięcy (bakterie Clostridium botulinum) nie podaje się miodu dzieciom poniżej roku, dzieciom starszym daje się niewielkie ilości, zwiększając dawkę wraz z wiekiem. Zawsze należy obserwować ewentualne reakcje alergiczne, miód zawiera przecież pyłki konkretnych roślin, które mogą uczulać. Za najbardziej bezpieczny uważa się miód akacjowy, jest on też najbardziej delikatny w smaku.
Miód najlepiej jadać w formie nie rozcieńczonej, bezpośrednio na łyżeczce, dzięki czemu działamy bakteriobójczo na gardło. Rozcieńczanie miodu w ciepłej wodzie i picie rano na czczo, jest często polecaną formą spożycia miodu, gdyż w ten sposób najlepiej aktywizują się enzymy, należy jednak pamiętać, że większość enzymów osiada się na ściankach szklanki. Ja osobiście miodu najczęściej używam jako dodatek do płatków orkiszowych, które są pysznym i pełnowartościowym śniadaniem ( z dodatkiem nasion i orzechów).
Jeśli zainteresował Cię ten post, dołącz do mojego newslettera:Jaki jest skład miodu?
Głównym składnikiem są węglowodany – cukry proste (glukoza, fruktoza, maltoza); kwasy organiczne (jabłkowy, glukonowy, cytrynowy)- ich zawartość decyduje o smaku miodu.
Znajdziemy tu witaminy: A, witaminy B1, B2, B5, B6, B12, C, biotynę , kwas foliowy. Nie brakuje też składników mineralnych- wyodrębniono ich około 30, wśród nich są między innymi: chlor, potas, fosfor, żelazo, wapń, magnez, krzem, mangan, bor, kobalt i inne. W miodzie znajduje się niewielka ilość związków azotowych, substancje hormono podobne a także pochodzące z gruczołów ślinowych pszczół enzymy (np. inwertaza, amylazy).
Wyodrębniono też olejki eteryczne (pochodzą z nektarów kwiatowych) , barwniki (karotenoidy głównie beta-karoten i ksantofil) oraz inne substancje czynne znajdujące się w miodzie np. inhibinę, działającą hamująco na rozwój bakterii.
Skład poszczególnych składników zależy od rodzaju miodu (kwiaty, z których był spijany przez pszczoły nektar), pora roku, sposób przechowywania.
Miód wykazuje szerokie spektrum działania- głównie są to właściwości antybakteryjne – dzięki temu, że w miodzie jest zawarty nadtlenek wodoru oraz w niektórych gatunkach miodu nowozelandzkiego- methylglyoxal . Wykazuje właściwości wirusobójcze, wzmacniające (ze względu na cukry proste), detoksykacyjne, poprawiające krążenie krwi, Udowodniono działanie ochronne miodu na wątrobę (dzięki cholinie) a także właściwości krwiotwórcze i przeciwzapalne oraz podnoszące odporność organizmu.
Na rynku można znaleźć bardzo dużą ilość różnych rodzajów miodu. Najczęściej spotykamy miód rzepakowy- zawiera dużo glukozy, aminokwasy; szybko się krystalizuje i przybiera wówczas barwę kremową. Popularny jest też miód gryczany, który zawiera rutynę- wzmacniającą naczynia krwionośne oraz sporo kwasów organicznych- dzięki czemu jest dobry do wyrobów miodów pitnych, ma lekko piekący smak.
Ciekawy smak ma miód wrzosowy- ma ciemnobrunatny kolor, również dość szybko krystalizuje się, smak ma lekko ostry, o mocnym wrzosowym zapachu. Rarytasem jest miód spadziowy- powstaje z wydzieliny owadów, które pasożytują na liściach drzew (np. mszyce), spadź w niektórych rejonach Polski powstaje raz na kilka lat, dlatego też miód spadziowy jest droższy od pozostałych.
Na przeziębienia najczęściej polecany jest miód lipowy.
Ostatnio bardzo często promuje się miód powstały z nektaru roślin Leptospermum- zawiera on unikalny składnik bakteriobójczy- methylglyoxal- miód ten można kupić pod nazwą miód Manuka.
Pamiętajmy, że ze względu na występujące w sposób naturalny w miodzie bakterie wywołujące botulizm dziecięcy (bakterie Clostridium botulinum) nie podaje się miodu dzieciom poniżej roku, dzieciom starszym daje się niewielkie ilości, zwiększając dawkę wraz z wiekiem. Zawsze należy obserwować ewentualne reakcje alergiczne, miód zawiera przecież pyłki konkretnych roślin, które mogą uczulać. Za najbardziej bezpieczny uważa się miód akacjowy, jest on też najbardziej delikatny w smaku.
Miód najlepiej jadać w formie nie rozcieńczonej, bezpośrednio na łyżeczce, dzięki czemu działamy bakteriobójczo na gardło. Rozcieńczanie miodu w ciepłej wodzie i picie rano na czczo, jest często polecaną formą spożycia miodu, gdyż w ten sposób najlepiej aktywizują się enzymy, należy jednak pamiętać, że większość enzymów osiada się na ściankach szklanki. Ja osobiście miodu najczęściej używam jako dodatek do płatków orkiszowych, które są pysznym i pełnowartościowym śniadaniem ( z dodatkiem nasion i orzechów).
wtorek, 14 czerwca 2011
Złote zęby kukurydzy- źródło antyrakowego selenu

Kukurydza
Ziarna kukurydzy to z pewnością "złoto" Ameryki. Kolby kukurydzy znajdowano już na ok. 2500 lat przed nasza erą (niektóre źródła podają datę 6000 lat p.n.e.)- o czymś to świadczy-o czym?.
Kukurydza jest bardzo wartościową rośliną, nie tylko dla ludzi, ale także dla zwierząt.
Ziarno zawiera cenne białko, tłuszcze, celulozę i węglowodany (nawet 70%). To prawdziwa bomba witaminowa- znajdziemy tu witaminy z grupy B (B1, B2, B6, B12), witaminę E, C, D, K3, prowitaminę A.
Nie brakuje też cennych minerałów- ziarno obfituje w związki fosforu, potasu, żelaza, miedzi i niklu a także odnajdziemy w kukurydzy selen, cynk, kobalt, jod i bor. Z mikroelementów warta uwagi jest zawartość selenu, który jest substancja antyrakową.
Kolba kryje w sobie cenne kwasy tłuszczowe- wielonienasycone, jednonienasycone a także trochę nasyconych.
Gotowane kolby kukurydzy są przysmakiem w wielu krajach. Ziarno doskonałe jest na mąkę ( nie zawiera glutenu),kaszę, płatki. Otrzymuje się z niego olej kukurydziany, który znacznie obniża poziom cholesterolu we krwi, zawiera między innymi wolne kwasy tłuszczowe.
Płatki kukurydziane mniej zdrowe albo wcale...
Jeśli chodzi o popularne płatki kukurydziane- to należy pamiętać, że jest to produkt przetworzony i nie zawiera już tylu cennych składników co samo ziarno. Zawierają ponadto składniki dodatkowe takie jak cukier, sól. Znacznie zdrowsze są chlebki czy inne pieczywo z udziałem mąki kukurydzianej.
czwartek, 30 września 2010
Kapusta -lecznicze warzywo

Doceniona już w czasach starożytnych. Kapustę stosowano w ogromnej liczbie schorzeń- płuc, wątroby, żołądka (wrzody, zapalenia itp.), stawów, i nie tylko. Dopiero współczesna nauka odkryła dokładnie to, co cennego "nosi" w sobie to warzywo.
Kapusta bogata jest w minerały- potas, fosfor, wapń, magnez, sód, mangan i żelazo. Nie brak jej mikroelementów takich jak cyna, srebro, tytan, ołów, nikiel, molibden, wanad- które są bardzo rzadkie. Z witamin w kapuście znajdziemy witaminę C, prowitaminę A, witaminy z grupy B, witaminę H (biotyna), K,PP,E, U. Witaminy i minerały to nie wszystko co może nam zaoferować kapusta. Zawiera ona liczne aminokwasy, cukry, (glukoza, fruktoza, sacharoza) enzymy, flawonoidy ( w czerwonej kapuście), siarczki, glukozynolaty, substancje balastowe.
Warto podkreślić, że produkty rozpadu glukozynolatów działają antyrakowo!
Nie jest prawdą,że kapusta wzdyma- owszem, dzieje się tak przez niewłaściwe jej przygotowanie- długie gotowanie, przesalanie, dodawanie zasmażek, zbyt dużej ilości tłuszczy. Jak więc jadać kapustę? najlepsza (najzdrowsza) jest surowa, można robić też lekko duszoną w małej ilości wody, z dodatkiem oliwy, kminku.
Ogromne zalety ma także kapusta kiszona- wpływa świetnie na trawienie, wątrobę, śledzionę, pęcherzyk żółciowy, arteriosklerozę i nie tylko. Zawiera ona dobroczynne bakterie kwasu mlekowego, siarczki i glukozynolaty.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


