Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mangan. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mangan. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 6 listopada 2016

Jak smakuje syrop klonowy i czy jest zdrowym zamiennikiem cukru?

Syrop klonowy jest nierozłącznym elementem naszego naleśnikowego śniadania. Uwielbia go córka i nie wyobraża sobie innych dodatków, więc w domu zazwyczaj mam zapas tego słodkiego dodatku.

Od zawsze zastanawiałam się nad zdrowotnością tego zamiennika cukru. No właśnie- czy aby na pewno zamiennika? Przecież syrop klonowy zawiera cukier...hm..

Jak sama nazwa wskazuje, syrop klonowy otrzymywany jest z odparowanego soku, pozyskiwanego  z pnia klonu. To tradycyjny kanadyjski produkt. Zawiera przede wszystkim cukier (sacharoza, glukoza,  fruktoza), w różnym stężeniu w zależności od jakości syropu. Oryginalny syrop jest produktem całkowicie naturalnym- zawiera tylko odparowany sok klonowy i nic więcej- trzeba więc dokładnie czytać etykiety bo o podróbę nietrudno.


Czy w syropie klonowym znajdziemy jednak coś zdrowego? 

No nie jest tak źle, oprócz tego słodki syrop zawiera szczyptę zdrowych składników takich jak witaminy i minerały- są to głównie witaminy z grupy B, niacynę, biotynę, kwas foliowy a z minerałów wapń, magnez, fosfor, potas, mangan i cynk. Manganu zawiera na prawdę sporo.

Dorzućmy do tego aminokwasy, kwasy organiczne, związki fenolowe-kilkadziesiąt polifenoli (przeciwutleniaczy),  niektóre z nich wykazują działanie przeciwzapalne, przeciwbakteryjne a nawet przeciwnowotworowe. Nad polifenolami z syropu klonowego trwają badania, dające nadzieję w leczeniu nie tylko niektórych nowotworów ale także cukrzycy typu II.
Niedawno odkryto w składzie syropu kwas abscyzynowy- związek który jest hormonem roślinnym, mającym także wpływ na człowieka a dokładnie na jego trzustkę, pobudzając ją do wydzielania insuliny.

Jak smakuje syrop klonowy?

Syrop smakuje słodko :) Dla mnie osobiście kojarzy się ze smakiem kleju na znaczkach (wspomnienie z dzieciństwa związane z wysyłaniem sterty kartek pocztowych na święta :)). Dzieciom smakuje, ale nie wszystkim tak samo. Smak może różnić się od rodzaju syropu, te jaśniejsze są bardziej delikatne, ciemniejsze mają lekko wyczuwalną nutę karmelu- co niektórym bardziej odpowiada.

Mimo tego, że niektóre składniki brzmią zachęcająco, trzeba zachować umiar- jak z wszystkim w życiu i unikać cukru w diecie. Nie chcę jednak odbierać córce słodkich wspomnień z dzieciństwa- naleśniki z syropem klonowym są u nas serwowane okazjonalnie- co wszystkim odpowiada, wpisały się bowiem w tradycję świątecznych poranków, kiedy mam wolne, co nie zdarza się niestety zbyt często, z racji wykonywanej przeze mnie pracy. Krótko mówiąc, jest u nas słodko ale z umiarem i zawsze ze zdrowym akcentem.

Jeśli zainteresował Cię ten post, dołącz do mojego newslettera:
Email
Imię
Zgadzam się z polityką prywatności

sobota, 4 stycznia 2014

Zbożowe inspiracje- zarodki

W poszukiwaniu naturalnego źródła witamin i mikroelementów, warto zatrzymać się na chwilę przy produktach zbożowych. Ziarna mają w sobie coś bardzo cennego, co z powodzeniem możemy wykorzystać w diecie, zwłaszcza, jeśli zależy nam na naturalnych produktach.

Odkrycie zarodków jako wspaniałego dodatku do wielu potraw nie jest może wydarzeniem epokowym, ale dla mnie znaczącym. Zarodki stanowią u nas bazę do przygotowania "zbożowego" mas la dla dzieci. Wykonanie takiego mazidła jest mega proste - wystarczy po prostu wymieszać zarodki zbożowe z miękkim masłem, w dowolnej proporcji. Tym zbożowym masełkiem smarujemy kanapki by je nieco "uzdrowić". Zawsze przygotowujemy świeżą porcje na bieżąco, dodam, że eksperymentuję też z innymi dodatkami, z pestkami i nasionami.

 Oczywiście zarodki można dodawać gdziekolwiek - do jogurtów, zup, past, sałatek czy wypieków. W sklepach dostępne są zarodki stabilizowane lub prażone. Te drugie zyskują nieco na smaku - są bardziej orzechowe ale trzeba pamiętać, że obróbka termiczna przyczynia się jednak do straty niektórych składników odżywczych.

    Nasuwa się pytanie, dlaczego "odrzuca" się zarodki z popularnych z innych produktów zbożowych, skoro są tak cenne? W zasadzie chodzi tu o trwałość tych produktów. W zarodkach znajdują się tłuszcze (kwasy tłuszczowe), które szybko jełczeją, proces ten przyspiesza psucie się produktu. Stąd w sklepach znajdują się zarodki stabilizowane, które mają przedłużoną trwałość.

Co powinniśmy wiedzieć o zarodkach?

Zarodki są tą częścią ziarna, z której mają wyrosnąć kiełki. Wiadomo, że do tego procesu potrzebne są przeróżne substancje odżywcze. Znajdziemy więc tu wiele cennych skarbów. Przede wszystkim jest tu bardzo dużo witamin z grupy B: tiamina (witamina B1), ryboflawina (witamina B2), kwas pantotenowy (witamina B5), witamina B oraz kwas foliowy i witamina E.

Warto zwrócić uwagę na bardzo dużą zawartość manganu w zarodkach, jest tu także dużo selenu, cynku i fosforu a także miedzi , magnezu, żelaza i potasu. Ze względu na bardzo dużą zawartość manganu, zarodki poleca się kobietom planującym ciążę, niedobór tego pierwiastka może być przyczyna bezpłodności. Mangan ponadto jest składnikiem enzymów niezbędnych do syntezy białek czy kwasów tłuszczowych, uczestniczy też w przemianach cholesterolu i reguluje wiele procesów w naszym organizmie.
Zarodki to nie tylko źródło witamin i minerałów, zawierają one cenne białko, węglowodany (stąd ich słodkawy smak), błonnik i kwasy tłuszczowe w korzystnych proporcjach ( wielonienasycone, nasycone i jednonienasycone).

    Chodź zarodki są bardzo zdrowe, nie powinniśmy przesadzać z ich ilością, zwłaszcza w przypadku dzieci, które nie potrzebują tak dużo błonnika jak dorośli.W przypadku dzieci wystarczą 2 łyżki zarodków dziennie, dorośli mogą zażywać ok 5 łyżek zarodków.

Jeśli zainteresował Cię ten post, dołącz do mojego newslettera:
Email
Imię
Zgadzam się z polityką prywatności

niedziela, 10 listopada 2013

Owsianka - każdego poranka


Zupełnie nie wiem, dlaczego dotychczas nie napisałam o owsiance. To przecież królewskie śniadanie! O dobroczynnej mocy owsa wiedziałam już dawna. Wiedziały o nim nasze babcie czy mamy, serwując to cudo niejednemu z nas. Owszem, kiedyś owsiankę jadano w wersji podstawowej, tzn. gotowaną na mleku paćkę, niekoniecznie apetycznie wyglądającą.
Dziś, nastąpił niesamowity renesans owsianych płatków, duża w tym rola blogerów. W zasadzie dzięki zaglądaniu na przeróżne blogi, fora czy strony tematyczne, na nowo odkryłam i pokochałam owsiankę, w tym miejscu podziękować mogę wszystkim tym, którzy przyczyniają się do rozsławiania dobrego imienia tego wspaniałego pokarmu.
Jaka moc drzemie w owsie?
         Zarówno owies jak i jego przetwory (płatki, otręby) są bogatym źródłem błonnika (beta-glukan), który znacząco obniża poziom cholesterolu we krwi oraz wpływa regulująco na poziom cukru. Płatki owsiane charakteryzują się niskim indeksem glikemicznym, długo uwalniają energię, sprzyjając tym samym uczuciu sytości przez dłuższy czas. Bogate są w aminokwasy i łatwostrawną skrobię.
       Produkty zbożowe zawierają lignany należący do fitoestrogenów, które wykazują działanie antykancerogenne. Znajdziemy tu także kwasy fenolowe, o działaniu antyutleniającym. Cała gama witamin, zwłaszcza z grupy B (B1, B2, B5), łączy się z minerałami takimi jak magnez, fosfor, potas, wapń, żelazo, cynk i inne związki mineralne.
        Godny wyróżnienia jest przeciwnowotworowy selen, który także jest zbawienny dla serca oraz mangan, który jest potrzebny przy zapobieganiu osteoporozie, w owsie jest go naprawdę dużo.
Ziarno owsa zawiera także substancje psychoaktywne, które mogą być pomocne przy zwalczaniu stanów depresyjnych a także przy walce z nałogiem nikotynowym.
       Trzeba też powiedzieć, że owies nie jest idealny dla każdego. Osoby nadwrażliwe mogą skarżyć się na bóle głowy czy brzucha przy zjadaniu większych porcji owsianych przetworów.
       Najwartościowsze są oczywiście produkty pełnoziarniste. Choć płatki owsiane ekspresowe kuszą ceną i potencjalnie krótszym czasem na przygotowanie owsianki, zdecydowanie polecam te z pełnego ziarna. Różnica w cenie nie jest aż tak duża, ale za to produkt o wiele wiele zdrowszy. Straty składników odżywczych wynikające z przetwarzania ziaren są ogromne.
        Dodatki do owsianki to szansa dla podniebienia i zdrowia. Im smaczniejsze i ciekawsze, tym podnoszą się walory odżywcze tego dania. Dodam, że w naszym domu nie robimy owsianki na mleku, tylko na wodzie i smakuje nam doskonale. Dodajemy to, co aktualnie mamy, owoce sezonowe, wszelkiego rodzaju ziarna nasiona, orzechy, suszone owoce, jogurt, karob, cynamon...to kto lubi. Kto jeszcze nie odkrył bogatego oblicza owsianki niech poszuka w internecie inspiracji, na prawdę warto!
Jeśli zainteresował Cię ten post, dołącz do mojego newslettera:
Email
Imię
Zgadzam się z polityką prywatności

piątek, 9 sierpnia 2013

Jak smakują orzeszki piniowe?

Piniole

Pod tą nazwą ukryte są orzeszki piniowe- a właściwie, nasiona pinii, która jest rodzajem sosny. To iglaste drzewo pochodzi z rejonu Morza Śródziemnego, znajdziemy je we Włoszech, Hiszpanii, Grecji a nawet Afryce- czyli tam gdzie ciepło.

 Jadalne są także inne nasiona różnych odmian sosny- np. sosny syberyjskiej czy naszej rodzimej sosny limby (rosnącej w Tatrach)- lecz ta podlega ochronie gatunkowej.

Nasiona pinii- wyglądają jak orzeszki- dlatego też są tak nazywane. Dojrzewają po trzech latach od kwitnienia. Smakują podobnie do migdałów, z lekką leśną nutą.

Co znajdziemy w orzeszkach piniowych ?

    Piniole zawierają sporo tłuszczu- nawet do 60%, ale są to tłuszcze "zdrowe"-głównie jedno- i wielonienasycone. Zawierają także cenne białko, węglowodany, żywice,  witaminy z grupy B, wit. C a także związki mineralne- magnez, potas, miedź , cynk, mangan.

           W kuchni można je użyć w bardzo różny sposób, począwszy od słodkości (prażone z cukrem) a skończywszy na dodatku do potraw mięsno-warzywnych. Orzeszki piniowe to także istotny, wręcz legendarny składnik pesto, które wyśmienicie smakuje do przeróżnych dań, nie tylko makaronowych. Prażone piniole są świetnym dodatkiem do sałatek, warzyw zapiekanych i nie tylko. Amatorzy kuchni śródziemnomorskiej, znajdą mnóstwo zdrowych przepisów z wykorzystaniem tych orzeszków. Nie warto kupować większych ilości orzeszków, gdyż szybko jełczeją. Można je trzymać w lodówce- będą dłużej świeże.
  
Orzeszki piniowe możemy kupić : TUTAJ
Jeśli zainteresował Cię ten post, dołącz do mojego newslettera:
Email
Imię
Zgadzam się z polityką prywatności

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

O rzesz Ty orzeszku;)


Pekany- bo o nich mowa, tak naprawdę orzeszkami nie są. To znaczy, tak je nazywamy, lecz z biologicznego punktu widzenia, ten jadalny smakołyk jądro (pestkowiec) owocu orzesznika jadalnego. Zwał jak zwał, warto zainteresować się tym orzeszkowatym darem natury- a dlaczego?
Zacznijmy od wyglądu- ten amerykański „kuzyn” podobny jest nieco do znanego nam dobrze orzecha włoskiego. Jest jednak bardziej wydłużony, mniej pofalowany. Spożywa się go po wysuszeniu (po uprzednim uzyskaniu dojrzałości konsumpcyjnej)- ma masłowaty smak i jest jednym z głównych składników amerykańskich słodkości (wypieki, pralinki i inne cuda), można go jeść na surowo lub po uprażeniu itp.
Podstawowym składnikiem pekanów są nienasycone kwasy tłuszczowe, znajdziemy tu rzecz jasna węglowodany, białko ( z cennymi aminokwasami egzogennymi takimi jak leucyna, walina, fenyloalanina, izoleucyna i inne) i błonnik.
Orzeszki zawierają cały wachlarz witamin i minerałów- jest ich naprawdę sporo, głównie są to witaminy E (dość sporo!), witaminy z grupy B (dużo tiaminy), makro i mikroelementy, przede wszystkim : magnez, fosfor, potas, mangan, miedź i cynk i to w całkiem fajnych ilościach.
Pekany zawierają też cenny kwas elagowy- silny polifenol, który nie tylko wzmacnia odporność ale przede wszystkim jest antyoksydantem, który działa antynowotworowo.
„Dobre” tłuszcze zawarte w pekanach, przyczyniają się do obniżenia niekorzystnej frakcji cholesterolu. Sprzyjają więc sercu, także dzięki zawartości minerałów. Pysznie smakują w muesli, solo i w wypiekach. Myślę, że warto się nimi zainteresować.

Orzechy pekan można kupić : TUTAJ


Jeśli zainteresował Cię ten post, dołącz do mojego newslettera:
Email
Imię
Zgadzam się z polityką prywatności

sobota, 6 października 2012

Komosa ryżowa - smaczna i zdrowa Quinoa

 Quinoa , czyli komosa  ryżowa robi ostatnio niezłą karierę. Okrzyknięta gdzieniegdzie "zbożem" przyszłości, pokochana przez wegetarian- z pewnością warto się jej bliżej przyjrzeć- co właśnie czynię.

Roślina ta nie jest zbożem, należy do roślin komosowatych, jest kuzynką słynnego amarantusa ( w Polsce rośnie komosa biała- roślina blisko spokrewniona)

Ponieważ jej ziarna bogate są w skrobię i inne składniki odżywcze, często występuje jako produkt "zbożowy".
Ceniona jest ze względu na wysokowartościowe białko, które zawiera niemal komplet niezbędnych aminokwasów, podkreśla się zwłaszcza zawartość w ziarnie lizyny, aminokwasu który musi być dostarczony z pożywieniem, a który w innych zbożach występuje w mniejszej ilości.

Roślina witamin zawiera całkiem sporo- są to beta-karoten, witaminy z grupy B (B1, B2, B5, B6) , witamina E i kwas foliowy. Składniki mineralne są także warte uwagi- znajdziemy tu przede wszystkim mangan, miedź, selen, cynk, potas, fosfor, magnez, nieco żelaza i wapnia.
Komosa zawiera także saponiny, dzięki czemu może działać prozdrowotnie- przeciwzapalnie, przeciwwirusowo i przeciwgrzybiczo. Saponiny wzmacniają też układ odpornościowy i obniżają "zły" cholesterol.  Ze względu na zawartość saponin, malutkie dzieci nie powinny jeść ziaren zbyt dużo- saponiny bowiem mogą przyczynić się do powstawania gazów.

Ziarna komosy z powodzeniem mogą zastępować ziemniaki czy kasze, podobnie jak kasza jaglana, komosa nie zawiera glutenu i ma niski indeks glikemiczny. Po ugotowaniu smakuje lekko orzechowo. Dobrze komponuje się w sałatkach, zapiekankach i innych daniach.

Komosę ryżową możemy kupić : TUTAJ

Jeśli zainteresował Cię ten post, dołącz do mojego newslettera:
Email
Imię
Zgadzam się z polityką prywatności

środa, 13 czerwca 2012

Czy ananas jest odchudzający?


Królestwem ananasa jest Ameryka Południowa. Owoc ten jest godny uwagi, nie tylko ze względów smakowych. Ten egzotyczny owoc kryje w sobie różne zdrowe atuty, oto niektóre z nich:

- ananas zawiera fitochemikalia, które mogą zniszczyć kancerogeny (substancje rakotwórcze), ponadto chronią przed nitrozoaminami oraz promieniowaniem UV;

- owoce zawierają cenny mangan, mikroelement biorący udział w metabolizmie kości- picie soku z ananasa i jedzenie miąższu tego owocu- chroni przed osteoporozą;

- zawiera bromelinę (grupa enzymów), ułatwiającą trawienie - dlatego też ananas jest częstym składnikiem różnych preparatów odchudzających .Ananas więc wspomaga odchudzanie.
 Dodatkowo bromelina jest czynnikiem przeciwzapalnym, przeciwobrzękowym - właściwość tą z kolei wykorzystuje medycyna sportowa.

- zawierają fitoestrogeny, dzięki czemu mają działanie estrogenopodobne;

- jest bogatym źródłem witamin, zwłaszcza witaminy C, zawiera także witaminy z grupy B, beta-karoten.

- ananasy zawierają sporo cukrów ( głównie sacharozę), kwasy owocowe, składniki mineralne takie jak- potas, miedź,fosfor, żelazo i inne (np. wspomniany już mangan)

Najzdrowszy jest owoc świeży

 Puszkowane owoce zawierają sporo cukru, mają też oczywiście obniżoną zawartość składników odżywczych. Często zastanawiam się czy składniki zawarte w owocach wchodzą w reakcję z puszkowym opakowaniem... i to mi wystaczy by chętniej sięgać po surowe, świeże owoce.
Kupując ananasa szukajmy dojrzałego owocu- możemy zrobić mały test- chwyćmy liść ze środka "czuba", jeśli daje się łatwo wyrwać- jest duża szansa , że nasz owoc jest dojrzały.
Do wygodnego krojenia ananasa można użyć specjalnego noża- wykrawacza, który w prosty i szybki sposób oddzieli miękki miąższ od zdrewniałego wnętrza.

Sok z ananasa zaleca się w schorzeniach żołądkowo-jelitowych, w chorobach układu sercowo- naczyniowego, wątroby, przy niedokrwistości.
Niektóre źródła wymieniają ananasa, jako jeden z pokarmów mogących u osób wrażliwych, wywoływać bóle głowy.

Bardzo lubię i polecam koktajl z ananasem
 - pół małego ananasa
- 2 dojrzałe banany
- 4-5 mandarynek lub 2 pomarańcze
- woda mineralna
- łyżeczka nasion chia lub innych (mogą być mielone)
- garść (duża) szpinaku lub jarmużu
- kilka kropel oleju (ja używam z pestek dyni ale chodzi głównie o to, by rozpuściły się witaminki)

Wszystko razem blenduję (oczywiście owoce obieram), dolewając wodę tak, by uzyskać ulubioną konsystencję. Z podanych składników wyjdzie duuuużą porcja- można przygotować z połowy :)
Jeśli zainteresował Cię ten post, dołącz do mojego newslettera:
Email
Imię
Zgadzam się z polityką prywatności

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...