Syrop klonowy jest nierozłącznym elementem naszego naleśnikowego śniadania. Uwielbia go córka i nie wyobraża sobie innych dodatków, więc w domu zazwyczaj mam zapas tego słodkiego dodatku.
Od zawsze zastanawiałam się nad zdrowotnością tego zamiennika cukru. No właśnie- czy aby na pewno zamiennika? Przecież syrop klonowy zawiera cukier...hm..
Jak sama nazwa wskazuje, syrop klonowy otrzymywany jest z odparowanego soku, pozyskiwanego z pnia klonu. To tradycyjny kanadyjski produkt. Zawiera przede wszystkim cukier (sacharoza, glukoza, fruktoza), w różnym stężeniu w zależności od jakości syropu. Oryginalny syrop jest produktem całkowicie naturalnym- zawiera tylko odparowany sok klonowy i nic więcej- trzeba więc dokładnie czytać etykiety bo o podróbę nietrudno.
Czy w syropie klonowym znajdziemy jednak coś zdrowego?
No nie jest tak źle, oprócz tego słodki syrop zawiera szczyptę zdrowych składników takich jak witaminy i minerały- są to głównie witaminy z grupy B, niacynę, biotynę, kwas foliowy a z minerałów wapń, magnez, fosfor, potas, mangan i cynk. Manganu zawiera na prawdę sporo.
Dorzućmy do tego aminokwasy, kwasy organiczne, związki fenolowe-kilkadziesiąt polifenoli (przeciwutleniaczy), niektóre z nich wykazują działanie przeciwzapalne, przeciwbakteryjne a nawet przeciwnowotworowe. Nad polifenolami z syropu klonowego trwają badania, dające nadzieję w leczeniu nie tylko niektórych nowotworów ale także cukrzycy typu II.
Niedawno odkryto w składzie syropu kwas abscyzynowy- związek który jest hormonem roślinnym, mającym także wpływ na człowieka a dokładnie na jego trzustkę, pobudzając ją do wydzielania insuliny.
Jak smakuje syrop klonowy?
Syrop smakuje słodko :) Dla mnie osobiście kojarzy się ze smakiem kleju na znaczkach (wspomnienie z dzieciństwa związane z wysyłaniem sterty kartek pocztowych na święta :)). Dzieciom smakuje, ale nie wszystkim tak samo. Smak może różnić się od rodzaju syropu, te jaśniejsze są bardziej delikatne, ciemniejsze mają lekko wyczuwalną nutę karmelu- co niektórym bardziej odpowiada.
Mimo tego, że niektóre składniki brzmią zachęcająco, trzeba zachować umiar- jak z wszystkim w życiu i unikać cukru w diecie. Nie chcę jednak odbierać córce słodkich wspomnień z dzieciństwa- naleśniki z syropem klonowym są u nas serwowane okazjonalnie- co wszystkim odpowiada, wpisały się bowiem w tradycję świątecznych poranków, kiedy mam wolne, co nie zdarza się niestety zbyt często, z racji wykonywanej przeze mnie pracy. Krótko mówiąc, jest u nas słodko ale z umiarem i zawsze ze zdrowym akcentem.
Jeśli zainteresował Cię ten post, dołącz do mojego newslettera:
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polifenole. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polifenole. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 6 listopada 2016
sobota, 17 września 2016
Czy czekolada jest zdrowa? Za i przeciw...
Kocham czekoladę- i wmawiam sobie, że jest zdrowa ;) no bo jest !
Czekolady możemy podzielić ogólnie na 4 typy: gorzkie, deserowe, mleczne i białe- różnią się zawartością miazgi kakaowej. Ilość składników czynnych biologicznie jest ściśle związana z zawartością miazgi - wobec tego czekolady gorzkie są po prostu zdrowsze od pozostałych.
Najzdrowsze zaś są czekolady typu raw (surowe), bez dodatków mlecznych.
A jaka jest prawda o czekoladzie?
Za co ją winimy?
- czekolada zawiera tłuszcz , pochodzący w głównej mierze z masła kakaowego- jest to przede wszystkim kwas stearynowy, który według badań nie podnosi poziomu cholesterolu ;
- czekolada wymieniana jest wśród pokarmów, które mogą wywoływać zgagę ;
- czekolada zawiera szczawiany- a więc może mieć potencjalny wpływ na rozwój kamicy nerkowej;
- czekolada zawiera kofeinę (która jest alkaloidem)
- czekolada zawiera fenylotylaminę mogącą wywoływać migrenowe bóle głowy- co ciekawe, czekolada biała, nie zawierająca wyciągu z kakao tych bólów nie powoduje;
- czekolada działa drażniąco w przypadku zakażeń układu moczowego;
- czekolada może sprzyjać wirusowi opryszczki- zawiera dużo argininy;
- czekolada zawiera alkaloid teobrominę, pochodzący z ziarna kakaowca, uważana jest za substancję uzależniającą a dla naszych czworonogów (psów) trująca a czasem zabójczą!
- zawiera tyraminę która moźe podnosić ciśnienie tętnicze, wpływać na rytm serca
- czekolada działa przeciwdepresyjnie- zawiera kofeinę - jak widzicie kofeina działa wielokierunkowo;
- gorzka czekolada zawiera sporo miedzi- korzystnej w schorzeniach sercowo- naczyniowych;
- zawiera związki polifenolowe- głownie flawonoidy, które wzmacniają serce, przy okazji mają wysoką aktywność antyoksydacyjną;
- zawiera magnez korzystny dla osób pracujących umysłowo;
- zawiera wapń, potrzebny nie tylko do przewodnictwa bodźców nerwowych, jest przecież składnikiem budulcowym kośćca;
- zawiera fosfor, potrzebny do prawidłowej mineralizacjo kości i zębów;
- zawiera przeciwutleniacze (polifenole) działające przeciwzakrzepowo oraz przeciwzapalnie;
- zawiera pirazyne- składnik poprawiający pamięć i koncentrację;
- czekolada zawiera selen i cynk które zwiększają wydzielenie endorfin czyli tzw. "hormonów szczęścia", za dobre samopoczucie odpowiada także hormon serotonina, który wytwarza się między innymi dzięki zawartym w czekoladzie aminokwasom;
Oczywiście z ilością czekolady nie należy zbytnio przesadzać, lepiej jest kupić jedną droższą prawdziwą gorzką czekoladę i delektować się jej smakiem (przy okazji korzystając z jej walorów zdrowotnych) niż jeść częściej taką zwykłą, która zawiera sporo cukru i kalorii.
Jaka jest Wasza ulubiona czekolada? :)
piątek, 15 lipca 2016
Antyrakowe warzywo czyli o brokule czule
Jak tu nie mówić czule o brokule. To wspaniałe i smaczne warzywo, a w zasadzie odmiana kapusty warzywnej, na stałe powinno zagościć w naszym menu- pod każdą postacią.Brokuły mają w sobie prawdziwą antyrakową moc, dzięki zawartości wielu prozdrowotnych składników. Wśród nich, na szczególna uwagę zasługują związki polifenolowe, które są super wymiataczami wolnych rodników oraz glukozynonów. W brokule wykryto ponad 30 związków polifenolowych, nie ma sensu ich wszystkich wymieniać bo przy niektórych nazwach można wręcz połamać język ;).
Uaktywnienie glukozynolanów w naszym organizmie jest możliwe przy udziale rozkładu enzymatycznego, enzymy te zaczynają działać podczas siekania, tarcia, gryzienia czy gotowania- dopiero wtedy zostają przetworzone we właściwe substancje czynne, między innymi indole, izotiocyjany czy olejki gorczyczne.
Wśród antyrakowych fitochemikalii a dokładnie izotiocyjanów, za uwagę zasługuje osławiony już sulforafan. Związek ten pobudza nasze komórki do syntezy enzymów (chodzi o tzw. enzymy drugiej fazy), usuwających z komórek kancerogeny, czyli związki rakotwórcze.
Innym produktem enzymatycznego rozkładu glukozynolanów jest związek o nazwie indolo-3-karbinol, który wpływa na metabolizm estrogenu- uważa się, że z tego właśnie powodu, spożywanie kapustnych może zmniejszać ryzyko zachorowania na raka hormonozależnego, np. raka piersi.
Co jeszcze zyskamy jedząc brokuły?
witaminybeta - i alfa-karoten, witaminy A
witaminy B1, B2, B5, B6, kwas foliowy, witamina PP, witamina E., witamina C , witamina U
minerały : potas, wapń, fosfor, magnez, chlor, siarka, sód, żelazo, miedź, mangan
pozostałe, niemniej ważne składniki:
karotenoidy (luteina)
flawonoidy wśród nich flawonole (kwercetyna)
błonnik pokarmowy
fitosterole
glukozynolaty i izotiocyjaniany- wśród nich sulforafan
By nie tracić drogocennych związków, brokuła należy go krótko blanszować, najlepiej zjeść go na surowo, ale nie jesteśmy chyba do tego przyzwyczajeni, a może warto jednak spróbować?
Moje dzieci uwielbiają brokuły, na szczęście nie muszę je namawiać na to warzywo, najbardziej lubimy brokuła na parze, w towarzystwie innych warzyw, z ziołowym dipem, masłem i czosnkiem.
Brokuł kontra kapsułka
Trzeba jasno podkreślić, że związki te zawarte w warzywach (czy też owocach) wchodzą w różnorakie interakcje z innymi substancjami biologicznie czynnymi, dzięki czemu ich działanie jest bardziej efektywne. Nie da się zastąpić całościowo "działającego", naturalnie stworzonego przez naturę warzywa, sztucznie wyciągniętym, oczyszczonym i odizolowanym suplementem w kapsułce. Owszem, można kupić sulforafan w pigułce- ale czy nie lepiej cieszyć się smakiem napakowanego witaminami, minerałami i innymi związkami warzywa? Tym bardziej ,że zyskamy znacznie więcej! Sami oceńcie.
wtorek, 12 lipca 2016
Potencjał antyoksydacyjny jeżyny
Jeżyna (z łac. Rubus) należy do owoców jagodowych, choć sama roślina należy do rodziny różowatych. Inną nazwą jeżyny jest ostrężyna, która bardziej utkwiła mi w pamięci, ze względu na wspomnienia z dzieciństwa, kiedy moja mama zbierała leśne ostrężyny i maliny na sok dla nas (mamo, dzięki!).Dobrze wiemy, że owoce jagodowe naszpikowane są wtórnymi substancjami roślinnymi, które pod postacią barwników zdobią i chronią rośliny, a nam ludziom, pomagają utrzymać zdrowy organizm.
Korzystne dla zdrowia barwniki (karotenoidy) zawarte w jeżynie to wspaniałe i nie jedyne czynniki antynowotworowe, o których warto pamiętać. Jeżyna zawiera bowiem kwas elagowy, będący związkiem z grupy polifenoli. Kwas ten zapobiega aktywowaniu rakotwórczych substancji.
Antyutleniacze
Aktywność antyoksydacyjna jeżyn opiera się głównie na połączonym działaniu kwasu askorbinowego (witamina C), antocyjanin (barwników), flawonoidów i kwasów fenolowych, które nie tylko wymiatają wolne rodniki, ale także nadtlenki wodoru, tlenki singletowe.
Flawonoidy wraz z antocyjanami są cenne także ze względu na ich działanie ochronne na serce, wykazują także działanie antyrakowe (np. elagotoniny).
Związki fenolowe obecne są także w nasionkach- są to procyjanidyny oraz epikatechiny.
Opracowano metodę pomiaru pojemności antyutleniającej czyli zdolności pochłaniania reaktywnych form tlenu przez przeciwutleniacze. W tym zestawieniu jeżyna wypada bardzo dobrze.
Witaminy wprost z jeżyny
Owoce bogate są w także witaminy A, E, B1, B2, B3, C , odrobinę witaminy K, P a także w mikroelementy potas, wapń, fosfor, magnez, żelazo, cynk. Jeżyna zawiera także mangan, działający aktywizująco na enzymy a także miedź, selen i inne pierwiastki śladowe.
W lecznictwie maja także zastosowanie liście jeżyny, taka herbatka (odwar) jest pomocna przy przeziębieniach, kaszlu a nawet anginie. Dzięki zawartości garbników działa także przeciwbiegunkowo.
Jeżyna rosnąca w stanie dzikim ma wyższą zawartość antyutleniająca polifenoli, uprawna nieco mniejszą. Roślina ta charakteryzuje się dużą zmiennością gatunkową. Gatunki uprawowe są różnorodne, odmiany bezkolcowe są dość popularne i warto pomyśleć o uprawie tych zdrowych owoców w przydomowym ogródku.
sobota, 13 lutego 2016
Antocyjany w diecie- po co nam barwniki roślinne?
Antocyjany
Antocyjany są substancjami barwnikowymi zawartymi w warzywach, owocach i innych roślinach, są barwy niebieskiej, fioletowej lub czerwonej- barwa ta, w zależności od ph komórek roślinnych, zmienia się, przybierając różne odcienie czerwieni, fioletu i niebieskiego.
Występują w stanie wolnym lub związanym glikozydowo. Należą do związków polifenolowych- flawonoidów.
Związki antocyjanowe są wrażliwe na utlenianie i podgrzewanie, są rozpuszczalne w wodzie.
Zidentyfikowano ponad 300 różnych antocyjanów, wśród nich można wymienić m.in takie jak: cyjanidyna, pelargonidyna, malwidyna, petunidyna, paeonidyna, delfidryna.
Synteza antocyjanów przebiega przy udziale fotosyntezy, dlatego też owoce dojrzewające na słońcu (na drzewach , krzewach) mają pełniejszą barwę, zawierają więcej antocyjanów i są oczywiście zdrowsze od tych, które zerwane wcześniej dojrzewają w magazynach. Owoce czy warzywa koloru zielonego, również mogą zawierać antocyjany- w tym przypadku sa one "ukryte" pod zielonym chloforilem.
W produktach spożywczych antocyjany oznaczone są jako E163- są całkowicie bezpieczne.
Działanie antocyjanów;
- uszczelniają naczynia krwionośne, działają przeciwmiażdżycowo
- są antyoksydantami
- wymiatają wolne rodniki
- obniżają cholesterol ogólny ale podnoszą "dobry" cholesterol
- działają przeciwzapalnie
- działają przeciwwysiękowo
- przeciwdziałają zmianom zwyrodnieniowym
- działają antyrakowo- aktywują proces apoptozy czyli zaprogramowanej śmierci komórki
- poprawiają krążenie krwi
- poprawiają mikrokrążenie siatkówkowe
Gdzie znajdziemy najwięcej antocyjanów?
borówka czernica,
owoc bzu czarnego
winogrona (dużo w skórce)
aronia
czarna porzeczka
kapusta czerwona
czerwone wino
maliny
jeżyny
bakłażany
mniej znane
czarna marchew
kwiat malwy czarnej
ketmia (Hibiskus)
Jeśli zainteresował Cię ten post, dołącz do mojego newslettera:Antocyjany są substancjami barwnikowymi zawartymi w warzywach, owocach i innych roślinach, są barwy niebieskiej, fioletowej lub czerwonej- barwa ta, w zależności od ph komórek roślinnych, zmienia się, przybierając różne odcienie czerwieni, fioletu i niebieskiego.
Występują w stanie wolnym lub związanym glikozydowo. Należą do związków polifenolowych- flawonoidów.
Związki antocyjanowe są wrażliwe na utlenianie i podgrzewanie, są rozpuszczalne w wodzie.
Zidentyfikowano ponad 300 różnych antocyjanów, wśród nich można wymienić m.in takie jak: cyjanidyna, pelargonidyna, malwidyna, petunidyna, paeonidyna, delfidryna.
Synteza antocyjanów przebiega przy udziale fotosyntezy, dlatego też owoce dojrzewające na słońcu (na drzewach , krzewach) mają pełniejszą barwę, zawierają więcej antocyjanów i są oczywiście zdrowsze od tych, które zerwane wcześniej dojrzewają w magazynach. Owoce czy warzywa koloru zielonego, również mogą zawierać antocyjany- w tym przypadku sa one "ukryte" pod zielonym chloforilem.
W produktach spożywczych antocyjany oznaczone są jako E163- są całkowicie bezpieczne.
Działanie antocyjanów;
- uszczelniają naczynia krwionośne, działają przeciwmiażdżycowo
- są antyoksydantami
- wymiatają wolne rodniki
- obniżają cholesterol ogólny ale podnoszą "dobry" cholesterol
- działają przeciwzapalnie
- działają przeciwwysiękowo
- przeciwdziałają zmianom zwyrodnieniowym
- działają antyrakowo- aktywują proces apoptozy czyli zaprogramowanej śmierci komórki
- poprawiają krążenie krwi
- poprawiają mikrokrążenie siatkówkowe
Gdzie znajdziemy najwięcej antocyjanów?
borówka czernica,
owoc bzu czarnego
winogrona (dużo w skórce)
aronia
czarna porzeczka
kapusta czerwona
czerwone wino
maliny
jeżyny
bakłażany
mniej znane
czarna marchew
kwiat malwy czarnej
ketmia (Hibiskus)
sobota, 23 maja 2015
Jagoda kamczacka
Przeglądając kwartalnik "Bromatologia i Chemia toksykologiczna" (numery archiwalne dostępne w necie :), natknęłam się na artykuł opisujący zawartość biopierwiastków w roślinach jagodowych.
Wśród opisywanych owoców zaskoczyły mnie wyniki jagody kamczackiej.
Jagoda kamczacka jest owocem jadalnej odmiany wiciokrzewu (Lonicera caerulea) , rośliny bogatej gatunkowo, znanej z naszych ogrodów. Tu trzeba wyraźnie zaznaczyć, że nie wszystkie owoce różnych odmian wiciokrzewu są jadalne, a niektóre wręcz trujące.
Jagoda kamczacka jest krzewem interesującym botanicznie - jest nie tylko ładną rośliną ozdobną, ale dzięki wysokiej mrozoodporności, nadającą się do uprawy w naszych ogródkach. Owoce są warte tego, zapewniam! Zawartość polifenoli w owocach jest imponująca, jest ich więcej niż w popularnych borówkach. Nie trzeba chyba przypominać jak cenne są w diecie polifenole, działają przecież przeciwnowotworowo. W owocach znajdują się także inne dobrodziejstwa takie jak antocyjany, flawonoidy, witaminy, kwasy fenolowe, katechiny i inne. Warto zwrócić uwagę na wysoką zawartość miedzi w owocach, jagody bogate są także w magnez, wapń, mangan i cynk.
Owoce, sok czy ekstrakt wpływają korzystnie na wątrobę, nerki, trzustkę, układ nerwowy, naczynia krwionośne i nasze oczy (siatkówka i naczyniówka oka).
Dowiedziono działanie przeciwzapalne, przeciwcukrzycowe, antyoksydacyjne a także przeciwzakrzepowe i przeciwmiażdżycowe. Przyznajcie, że brzmi zachęcająco!
Odmian jagody kamczackiej jest wiele, różnią się między innymi smakiem owoców, jedne są bardziej kwaskowate (odmiana Wojtek, Rebeka) inne słodkie (Iga, Siniglaska), ponoć przypominają smakiem borówkę a niekiedy czarną porzeczkę.
Przyznam się szczerze, że nigdy ich nie jadłam, nie miałam niestety takiej okazji, ale koniecznie muszę je skosztować, tym bardziej, że zbliża się okres dojrzałości owoców. Ze względu na mój kiepski wzrok, mam niebywałą ochotę dorwać owoce jagody kamczackiej i dołączyć je do diety.( ech jak ja marzę o własnym ogrodzie, z pewnością krzew wiciokrzewu jadalnego zająłby honorowe miejsce). A Wy znacie owoce jagody kamczackiej?
Jeśli zainteresował Cię ten post, dołącz do mojego newslettera:Wśród opisywanych owoców zaskoczyły mnie wyniki jagody kamczackiej.
Jagoda kamczacka jest owocem jadalnej odmiany wiciokrzewu (Lonicera caerulea) , rośliny bogatej gatunkowo, znanej z naszych ogrodów. Tu trzeba wyraźnie zaznaczyć, że nie wszystkie owoce różnych odmian wiciokrzewu są jadalne, a niektóre wręcz trujące.
Jagoda kamczacka jest krzewem interesującym botanicznie - jest nie tylko ładną rośliną ozdobną, ale dzięki wysokiej mrozoodporności, nadającą się do uprawy w naszych ogródkach. Owoce są warte tego, zapewniam! Zawartość polifenoli w owocach jest imponująca, jest ich więcej niż w popularnych borówkach. Nie trzeba chyba przypominać jak cenne są w diecie polifenole, działają przecież przeciwnowotworowo. W owocach znajdują się także inne dobrodziejstwa takie jak antocyjany, flawonoidy, witaminy, kwasy fenolowe, katechiny i inne. Warto zwrócić uwagę na wysoką zawartość miedzi w owocach, jagody bogate są także w magnez, wapń, mangan i cynk.
Owoce, sok czy ekstrakt wpływają korzystnie na wątrobę, nerki, trzustkę, układ nerwowy, naczynia krwionośne i nasze oczy (siatkówka i naczyniówka oka).
Dowiedziono działanie przeciwzapalne, przeciwcukrzycowe, antyoksydacyjne a także przeciwzakrzepowe i przeciwmiażdżycowe. Przyznajcie, że brzmi zachęcająco!
Odmian jagody kamczackiej jest wiele, różnią się między innymi smakiem owoców, jedne są bardziej kwaskowate (odmiana Wojtek, Rebeka) inne słodkie (Iga, Siniglaska), ponoć przypominają smakiem borówkę a niekiedy czarną porzeczkę.
Przyznam się szczerze, że nigdy ich nie jadłam, nie miałam niestety takiej okazji, ale koniecznie muszę je skosztować, tym bardziej, że zbliża się okres dojrzałości owoców. Ze względu na mój kiepski wzrok, mam niebywałą ochotę dorwać owoce jagody kamczackiej i dołączyć je do diety.( ech jak ja marzę o własnym ogrodzie, z pewnością krzew wiciokrzewu jadalnego zająłby honorowe miejsce). A Wy znacie owoce jagody kamczackiej?
niedziela, 29 grudnia 2013
Trochę o zielonej herbacie
Witam poświątecznie, choć w dalszym ciągu w sentymentalnym nastroju. Właśnie zaparzyłam sobie szklankę herbaty zielonej i rozmyślam nad jej zdrowotnymi właściwościami.
Już od dawna wiadomo, że korzystnie wpływa na nasz organizm, w zasadzie już prawie 3000 lat p.n.e. odkryto zdrowotne i smakowe walory tego napoju. To, że doskonale poprawia nastrój sprawiło, że herbata została z chęcią przyjęta na naszym kontynencie, choć stało się to dopiero na początku XVII wieku.
Ukochali ją zwłaszcza Anglicy i Holendrzy, którzy przeprowadzili szereg badań nad bioaktywnymi składnikami tego trunku.
Zawartość składników i ich aktywność jest różna w poszczególnych rodzajach herbaty. Sam proces fermentacji przez który przechodzą niektóre rodzaje herbaty, przyczynia się do utraty niektórych składników, choćby flawonoidów.
Herbata zielona, o której będzie mowa, nie jest poddana fermentacji. Zawiera cenne flawonoidy, wśród nich na szczególną uwagę zasługuje katechina. Chroni ona przed miażdżycą, gdyż blokuje w tętnicach odkładanie się złogów składających się z cholesterolu LDL, ponadto opóźnia proces zlepiania się płytek krwi. Dowiedziono także,że przyczynia się do obniżenia ciśnienia krwi.
Podczas fermentacji (przy powstawaniu czarnej herbaty) powstaje substancja która jest także obecna w związkach katechiny, jest to theaflawina, uważa się, że pomaga ona obniżyć poziom cukru we krwi, niektórzy przypisują jej jeszcze inne właściwości, choćby takie jak usprawnianie procesów poznawczych mózgu.
To nie jedyny flawonoid, zielona herbata zawiera także kwercetynę i inne związki, kwasy, związki aromatyczne, saponiny oraz sole mineralne i witaminy .
Razem z kwasami fenolowymi chronią przed chorobami wynikającymi z utleniania, można tu wymienić udar mózgu, zawał serca czy zakrzepicę.
Obie grupy substancji aktywnych wykazują właściwości antyrakowe.
Jak jest z poprawą nastroju? Rzeczywiście picie herbaty wpływa na samopoczucie. Zawarta w niej theofillina oraz kofeina działają pobudzająco na centralny układ nerwowy. Oczywiście zbyt duże ilości herbaty nie są korzystne, może bowiem dojść do zaburzeń rytmu serca, trzeba po prostu zachować umiar.
Warto zaznaczyć, że herbata parzona dłużej działa raczej uspokajająco niż pobudzająco, dzieje się tak dlatego gdyż zaczynają się w tym czasie uwalniać garbniki, które mogą wiązać zarówno kofeinę jak i theofillinę.
Wiadomo także, że picie herbaty wpływa na diurezę (działa moczopędnie), najbardziej aktywnym składnikiem w tym zakresie jest teobromina.
Wśród właściwości prozdrowotnych herbaty można wymienić między innymi to, że wpływa hamująco na stany zapalne błony śluzowej, działa antybakteryjnie i w niektórych przypadkach antypierwotniakowo, przeciwirusowo czy przeciwgrzybicznie.
Zawarte w zielonej herbacie polifenole działają antykancerogennie i antyoksydacyjnie. W licznych badaniach dowiedziono, że składniki herbaty blokują wiele procesów w wyniku których mógłby rozwinąć się rak. Herbata działa pobudzająco na przemianę materii, zwłaszcza gdy jest parzona krótko.
Herbata zielona nie jest panaceum na wszystkie choroby ale jest warta naszej uwagi.
Polecam postawić na jakość i nie kupować najtańszej wersji tego napoju (mam na myśli torebkowe bardzo tanie wersje herbaty zielonej). Odpowiednio przygotowana i pochodząca z właściwych zbiorów a następnie prawidłowo suszona i transportowana herbata, jest wyśmienitym napojem, zwłaszcza gdy jej smak zostaje uszlachetniony przez różne dodatki.
Jeśli zainteresował Cię ten post, dołącz do mojego newslettera:Już od dawna wiadomo, że korzystnie wpływa na nasz organizm, w zasadzie już prawie 3000 lat p.n.e. odkryto zdrowotne i smakowe walory tego napoju. To, że doskonale poprawia nastrój sprawiło, że herbata została z chęcią przyjęta na naszym kontynencie, choć stało się to dopiero na początku XVII wieku.
Ukochali ją zwłaszcza Anglicy i Holendrzy, którzy przeprowadzili szereg badań nad bioaktywnymi składnikami tego trunku.
Zawartość składników i ich aktywność jest różna w poszczególnych rodzajach herbaty. Sam proces fermentacji przez który przechodzą niektóre rodzaje herbaty, przyczynia się do utraty niektórych składników, choćby flawonoidów.
Herbata zielona, o której będzie mowa, nie jest poddana fermentacji. Zawiera cenne flawonoidy, wśród nich na szczególną uwagę zasługuje katechina. Chroni ona przed miażdżycą, gdyż blokuje w tętnicach odkładanie się złogów składających się z cholesterolu LDL, ponadto opóźnia proces zlepiania się płytek krwi. Dowiedziono także,że przyczynia się do obniżenia ciśnienia krwi.
Podczas fermentacji (przy powstawaniu czarnej herbaty) powstaje substancja która jest także obecna w związkach katechiny, jest to theaflawina, uważa się, że pomaga ona obniżyć poziom cukru we krwi, niektórzy przypisują jej jeszcze inne właściwości, choćby takie jak usprawnianie procesów poznawczych mózgu.
To nie jedyny flawonoid, zielona herbata zawiera także kwercetynę i inne związki, kwasy, związki aromatyczne, saponiny oraz sole mineralne i witaminy .
Razem z kwasami fenolowymi chronią przed chorobami wynikającymi z utleniania, można tu wymienić udar mózgu, zawał serca czy zakrzepicę.
Obie grupy substancji aktywnych wykazują właściwości antyrakowe.
Jak jest z poprawą nastroju? Rzeczywiście picie herbaty wpływa na samopoczucie. Zawarta w niej theofillina oraz kofeina działają pobudzająco na centralny układ nerwowy. Oczywiście zbyt duże ilości herbaty nie są korzystne, może bowiem dojść do zaburzeń rytmu serca, trzeba po prostu zachować umiar.
Warto zaznaczyć, że herbata parzona dłużej działa raczej uspokajająco niż pobudzająco, dzieje się tak dlatego gdyż zaczynają się w tym czasie uwalniać garbniki, które mogą wiązać zarówno kofeinę jak i theofillinę.
Wiadomo także, że picie herbaty wpływa na diurezę (działa moczopędnie), najbardziej aktywnym składnikiem w tym zakresie jest teobromina.
Wśród właściwości prozdrowotnych herbaty można wymienić między innymi to, że wpływa hamująco na stany zapalne błony śluzowej, działa antybakteryjnie i w niektórych przypadkach antypierwotniakowo, przeciwirusowo czy przeciwgrzybicznie.
Zawarte w zielonej herbacie polifenole działają antykancerogennie i antyoksydacyjnie. W licznych badaniach dowiedziono, że składniki herbaty blokują wiele procesów w wyniku których mógłby rozwinąć się rak. Herbata działa pobudzająco na przemianę materii, zwłaszcza gdy jest parzona krótko.
Herbata zielona nie jest panaceum na wszystkie choroby ale jest warta naszej uwagi.
Polecam postawić na jakość i nie kupować najtańszej wersji tego napoju (mam na myśli torebkowe bardzo tanie wersje herbaty zielonej). Odpowiednio przygotowana i pochodząca z właściwych zbiorów a następnie prawidłowo suszona i transportowana herbata, jest wyśmienitym napojem, zwłaszcza gdy jej smak zostaje uszlachetniony przez różne dodatki.
wtorek, 23 kwietnia 2013
Panowie i Panie- dziś o mangostanie
Owoc o którym chcę dziś napisać, nie rośnie w naszym kraju. Choć generalnie nie jestem skłonna zbytnio zachwycać się tym, co rośnie poza naszą strefą klimatyczną, to mangostan (nie mylić z mango) jakoś zapadł mi w pamięci.
Wszystko zaczęło się parę lat temu, zanim powstał blog. A zaczęło się od słuchania audycji radiowej, o tematyce ogrodniczej a w zasadzie botaniczno- ogrodniczej, bo niejednokrotnie wykraczającej poza granice "tradycyjnego" ogrodu. W tej właśnie audycji była mowa o zdrowych owocach, i padły tam słowa : "mangostan to najzdrowszy owoc świata". Choć słowa te brzmią dziś jak slogan reklamowy, wypowiedział je człowiek o dużej wiedzy (Piotr Kardasz). Ponieważ cytat ten ciągle za mną łazi, postanowiłam dowiedzieć się więcej o tych superowocach.
Mangostan ( łac. Garcinia mangostana L.) rośnie głównie w Azji, ale także w innych cieplejszych krajach (Malezja, Filipiny, Tajlandia). W Polsce używa się także nazwy smaczelina. Nie jest duży ale ponoć zachwyca smakiem, słodkawo kwaskowatym, orzeźwiającym.
Jego właściwości zdrowotne są wykorzystywane już od bardzo dawna, między innymi w tradycyjnej medycynie chińskiej, choć nie tylko. Ceniono go za właściwości immunostymulujące, bakteriobójcze, wzmacniające i przeciwzapalne, do celów leczniczych wykorzystywano także skórkę, bogatą w różnorodne substancje czynne.
Owoc mangostanu zawiera szereg witamin i mikroelementów- wit. B1, B2, B5, B6,C, wapń, fosfor, żelazo a także cenny kwas elagowy, kwas taninowy, polisacharydy. Współcześnie ceni się go za wysoką zawartość antyoksydantów takich jak polifenole, ksantony czy katechiny. Niektóre źródła podają, że mangostan jest uważany za jeden z owoców o najwyższej zawartości antyoksydantów, głównie docenia się ksantony- jest to przede wszystkim mangostyna i jej pochodne. Taki skład biochemiczny mangostanu jest bardzo obiecujący, owoc został poddany testowi ORAC (z ang.Oxygen radical absorbance capacity) który określa zdolność pochłaniania wolnych rodników tlenowych. Wyniki wyszły znakomicie, badania nad właściwościami antyoksydacyjnymi trwają nadal, a dodam, że zostały one zapoczątkowane dopiero po 1973 roku.
Przyznam, że chciałabym poznać smak tego owocu, ale tak na świeżo, naturalnie zebranego, tym bardziej, że mangostan jest wrażliwy na przechowywanie, obróbkę i oczywiście transport. Wszelkie dostępne cudowne soki i preparaty, które zalewają nasz rynek ze wszystkich stron, nigdy nie oddadzą w pełni prawdziwego uroku owoców- ich zapachu i całościowego bogactwa. Tak więc kto wie, może kiedyś udam się w egzotyczną podróż...
Jeśli zainteresował Cię ten post, dołącz do mojego newslettera:Wszystko zaczęło się parę lat temu, zanim powstał blog. A zaczęło się od słuchania audycji radiowej, o tematyce ogrodniczej a w zasadzie botaniczno- ogrodniczej, bo niejednokrotnie wykraczającej poza granice "tradycyjnego" ogrodu. W tej właśnie audycji była mowa o zdrowych owocach, i padły tam słowa : "mangostan to najzdrowszy owoc świata". Choć słowa te brzmią dziś jak slogan reklamowy, wypowiedział je człowiek o dużej wiedzy (Piotr Kardasz). Ponieważ cytat ten ciągle za mną łazi, postanowiłam dowiedzieć się więcej o tych superowocach.
Mangostan ( łac. Garcinia mangostana L.) rośnie głównie w Azji, ale także w innych cieplejszych krajach (Malezja, Filipiny, Tajlandia). W Polsce używa się także nazwy smaczelina. Nie jest duży ale ponoć zachwyca smakiem, słodkawo kwaskowatym, orzeźwiającym.
Jego właściwości zdrowotne są wykorzystywane już od bardzo dawna, między innymi w tradycyjnej medycynie chińskiej, choć nie tylko. Ceniono go za właściwości immunostymulujące, bakteriobójcze, wzmacniające i przeciwzapalne, do celów leczniczych wykorzystywano także skórkę, bogatą w różnorodne substancje czynne.
Owoc mangostanu zawiera szereg witamin i mikroelementów- wit. B1, B2, B5, B6,C, wapń, fosfor, żelazo a także cenny kwas elagowy, kwas taninowy, polisacharydy. Współcześnie ceni się go za wysoką zawartość antyoksydantów takich jak polifenole, ksantony czy katechiny. Niektóre źródła podają, że mangostan jest uważany za jeden z owoców o najwyższej zawartości antyoksydantów, głównie docenia się ksantony- jest to przede wszystkim mangostyna i jej pochodne. Taki skład biochemiczny mangostanu jest bardzo obiecujący, owoc został poddany testowi ORAC (z ang.Oxygen radical absorbance capacity) który określa zdolność pochłaniania wolnych rodników tlenowych. Wyniki wyszły znakomicie, badania nad właściwościami antyoksydacyjnymi trwają nadal, a dodam, że zostały one zapoczątkowane dopiero po 1973 roku.
Przyznam, że chciałabym poznać smak tego owocu, ale tak na świeżo, naturalnie zebranego, tym bardziej, że mangostan jest wrażliwy na przechowywanie, obróbkę i oczywiście transport. Wszelkie dostępne cudowne soki i preparaty, które zalewają nasz rynek ze wszystkich stron, nigdy nie oddadzą w pełni prawdziwego uroku owoców- ich zapachu i całościowego bogactwa. Tak więc kto wie, może kiedyś udam się w egzotyczną podróż...
czwartek, 17 stycznia 2013
Goodbye wirusy!
Sezon grypowy w pełni. Dziś zaprowadzając córeczkę do przedszkola zdziwiłam się kiepską frekwencją. No cóż, czas nie tylko na działania profilaktyczne ale także na dietetyczny atak na wstrętne wirusy. Nic do stracenia- a za to wiele można zyskać.
Zdrowa dieta, odpowiednio skomponowana może przyczynić się w znacznym stopniu do walki z wirusami, także grypy. Jaką bronią dysponujemy?
Czynniki przeciwwirusowe są obecne w wielu produktach żywnościowych. Ich działanie polega w głównej mierze na stymulowaniu układu odpornościowego, a co za tym idzie, aktywowanie tych jego "elementów", które działają hamująco na namnażanie się wirusów.
Możemy wymienić co najmniej kilka składników pokarmowych, dzięki którym zatrzymanie inwazji wirusów jest możliwe:
związki siarki- skuteczna broń w walce z mikrobami. Triumfatorem jest tutaj czosnek ale także por i szczypiorek
polifenole:
- kwercetyna - jest to flawonoid działający zarówno na wirusy jak i na bakterie. Znajdziemy ją w cebuli, jarmużu i jabłkach.
- katechina- zawarta w herbacie utrudnia wirusom grypy dostanie się do komórek
- kwasy fenolowe hamują rozwój wirusów. Znajdziemy je w owocach jagodowych (żurawiny, maliny) , jarmużu, białej kapuście, rzodkiewce i pełnym pszenicznym ziarnie.
glukozynolaty- hamują rozwój wielu mikrobów, także wirusów - w wyniku rozszczepu glukozynolatów na m.in. olejki gorczycowe. Olejki gorczycowe zawarte są w chrzanie, rzodkiewce czy nasturcji.
glutanion- wpływa na rozmnażanie limfocytów niszczących wirusy. Znajduje się w brokułach, pomarańczach awokado.
bakterie kwasu mlekowego- zawarte w naturalnym jogurcie
lentinan- jest substancją bioaktywną bardzo stymulującą układ odpornościowy, sprawiając ,że pracuje on na najwyższych obrotach. Znajduje się w grzybach shitake
Działanie antywirusowe przypisuje się wielu ziołom. Wśród nich wymienić można jeżówkę purpurową (Echinacea), nagietek lekarski czy dziurawiec. Literatura podaje, że działanie antywirusowe wykazujątakże olejek cedrowy i melisowy.
Niektóre przyprawy działają wirusobójczo- choćby kurkuma i chili.
Siły obronne ogranizmu wzmacniaja także witaminy- A, C, D i E, oraz cynk selen. Pamiętajmy, że nadmiar cukru i tłuszczu obniża naszą odporność!
Jeśli zainteresował Cię ten post, dołącz do mojego newslettera:Zdrowa dieta, odpowiednio skomponowana może przyczynić się w znacznym stopniu do walki z wirusami, także grypy. Jaką bronią dysponujemy?
Czynniki przeciwwirusowe są obecne w wielu produktach żywnościowych. Ich działanie polega w głównej mierze na stymulowaniu układu odpornościowego, a co za tym idzie, aktywowanie tych jego "elementów", które działają hamująco na namnażanie się wirusów.
Możemy wymienić co najmniej kilka składników pokarmowych, dzięki którym zatrzymanie inwazji wirusów jest możliwe:
związki siarki- skuteczna broń w walce z mikrobami. Triumfatorem jest tutaj czosnek ale także por i szczypiorek
polifenole:
- kwercetyna - jest to flawonoid działający zarówno na wirusy jak i na bakterie. Znajdziemy ją w cebuli, jarmużu i jabłkach.
- katechina- zawarta w herbacie utrudnia wirusom grypy dostanie się do komórek
- kwasy fenolowe hamują rozwój wirusów. Znajdziemy je w owocach jagodowych (żurawiny, maliny) , jarmużu, białej kapuście, rzodkiewce i pełnym pszenicznym ziarnie.
glukozynolaty- hamują rozwój wielu mikrobów, także wirusów - w wyniku rozszczepu glukozynolatów na m.in. olejki gorczycowe. Olejki gorczycowe zawarte są w chrzanie, rzodkiewce czy nasturcji.
glutanion- wpływa na rozmnażanie limfocytów niszczących wirusy. Znajduje się w brokułach, pomarańczach awokado.
bakterie kwasu mlekowego- zawarte w naturalnym jogurcie
lentinan- jest substancją bioaktywną bardzo stymulującą układ odpornościowy, sprawiając ,że pracuje on na najwyższych obrotach. Znajduje się w grzybach shitake
Działanie antywirusowe przypisuje się wielu ziołom. Wśród nich wymienić można jeżówkę purpurową (Echinacea), nagietek lekarski czy dziurawiec. Literatura podaje, że działanie antywirusowe wykazujątakże olejek cedrowy i melisowy.
Niektóre przyprawy działają wirusobójczo- choćby kurkuma i chili.
Siły obronne ogranizmu wzmacniaja także witaminy- A, C, D i E, oraz cynk selen. Pamiętajmy, że nadmiar cukru i tłuszczu obniża naszą odporność!
wtorek, 6 września 2011
Śliwy i śliwki- czy są zdrowe?

Śliwy i śliwki...uwielbiam.
Uprawiane w naszych sadach od dawna, znane i cenione jako owoce doskonałe na przetwórstwo i chętnie zjadane świeże. W Polsce najczęściej spotykamy śliwę domową i lubaszkę, oba te gatunki powstały z dzikich.
Owoc, pestkowiec jest bardzo różnorodny zarówno pod względem smaku jak i wyglądu. W sadownictwie istniej podział na cztery grupy odmianowe śliw: węgierki, śliwy okrągłe, renklody oraz lubaszki i mirabelki. Owoce mogą więc być owalne, kuliste, kulistoowalne, wydłużone, jajowate. Mogą być zarówno ciemnogranatowe (węgierki), zielonożółte, złotożółte i fioletowe (np.renklody), różowożółte i inne. Smak, wielkość owoców czy kształt jest cechą gatunkową. Podobnie jest też z zawartością substancji odżywczych.
Śliwy zawierają cukry, kwasy owocowe (cytrynowy, jabłkowy, winowy), garbniki, pektyny ,sole mineralne oraz cenne polifenole. Bogate są w potas, wapń, fosfor, magnez. Z witamin znajdziemy tu beta-karoten (witamina A), witaminę E,K witaminy z grupy B, odrobinę C (zależy od gatunku).
Dzięki zawartości przeciwutleniaczy śliwki działają antynowotworowo i przeciwmiażdżycowo, walkę z rakiem wspomaga zawartość błonnika w postaci pektyn.Owoce te w pewien sposób koją nasze nerwy, zawierają szereg witamin z grupy B, które maja dobroczynny wpływ na działanie układu nerwowego.
Należy pamiętać, że śliwki suszone są bardziej kaloryczne, za to lepiej pomagają na zaparcia niż świeże. Choć uwielbiam śliwki świeże, nie mogę się doczekać naszego tradycyjnego, regionalnego przysmaku- Kubusia- czyli placka ziemniaczanego na słodko, ze śliwkami węgierkami i śmietaną. Pycha....
wtorek, 12 stycznia 2010
Flawonoidy- kolorowe zdrowie

Flawonoidy są związkami fenolu , należącymi do polifenoli, zawartymi w roślinach, głównym ich zadaniem jest wabienie zwierząt, poprzez kolory kuszą je (owady) i dzięki temu zapewniają sobie przetrwanie(zapylanie).
Mają też w roślinach rolę obronna- garbniki czy też gorycze, chronią przed grzybami i nieproszonymi gośćmi takimi jak ślimaki.
Zawierają one wiele cennych składników, ważnych dla zdrowia. Związki fenolu przeciwdziałają utlenianiu, przy czym spora ich część znajduje się w skórce owoców i warzyw. Wychwytywanie wolnych rodników przyczynia się do ochrony przed rakiem i miażdżycą.
Dowiedziono również, że flawonoidy przeciwdziałają utlenianiu się dobrego cholesterolu, zapobiegają zwężaniu się tętnic-chronią w ten sposób serce.
Wiele flawonoidów dodatkowo zawiera substancję, która zapobiega zakrzepicy- są to niebezpieczne skrzepy w tętnicach. Polifenole są ważne w walce z rakiem. Unieszkodliwiają i wiążą niebezpieczne substancje. Walka z rakiem skuteczna jest w pierwszych fazach rozwoju choroby rakowej.
Najskuteczniejszym flawonoidem jest kwercetyna, zawarta w cebuli i jarmużu oraz flawonoidy zawarte w owocach cytrusowych.Związki fenolu takie jak katechina ( w herbacie), kwasy fenolowe ( w owocach jagodowych) są skuteczne w walce z mikrobami (wirusy, bakterie).
Najwięcej flawonoidów znajdziemy w owocach cytrusowych, zielonej herbacie,bakłażanach, kapuście czerwonej, cebuli, winogronach, brokułach, owocach jagodowych (maliny, porzeczki, truskawki itp.) papryce, pomidorach, burakach czerwonych.
Subskrybuj:
Posty (Atom)







