Pokazywanie postów oznaczonych etykietą antyutleniacze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą antyutleniacze. Pokaż wszystkie posty

piątek, 8 lipca 2016

5 powodów dla których warto jeść czarne porzeczki.


Lato w pełni. Stragany uginają się od owoców. Wśród dobroci z naszych ogrodów i sadów pojawiają się czarne porzeczki, charakterystycznie pachnące i dla wielu z nas, będące wspomnieniem beztroskiego dzieciństwa.
Niestety nasze dzieciaki stając przed wyborem smakowitego owocowego deseru, po porzeczki sięgają zdecydowanie rzadziej, trzeba to zmienić- jest na to kilka powodów.

Kwas gamma-linolenowy

W nasionkach (pestkach) porzeczki czarnej jest spora zawartość kwasu gamma-linolenowego, który ma korzystne działanie na cały organizm. Taki sam kwas znajduje się tez w mleku kobiecym. W pestce znajdują się także inne kwasy tłuszczowe, między innymi rzadki kwas stearydynowy i inne NNKT. Nasionka zawierają także cenne antocyjany.

Witamina C

Owoc porzeczki zawiera pokaźną ilość witaminy C. Pod tym względem może konkurować z wieloma innymi owocami, przykładowo zawiera jej ponad trzykrotnie więcej niż cytryna. Oczywiście wśród rodzimych owoców pod tym względem najlepiej wypada dzika róża ale trzeba brać pod uwagę także aspekt praktyczny, porzeczka jest łatwo dostępna i można ją w sezonie jadać do woli.

Porzeczka zawiera także inne witaminy takie jak A  i witaminy z grupy B a także witaminę P i witaminę J -obie są tak zwanymi substancjami witaminopodobnymi, witamina P zwana rutyną oraz witamina J (zwana też C2) mają właściwości uszczelniające naczynia krwionośne, istotne są również w procesach przemiany materii.

Antyutleniacze

Kolor skórki owocowej mówi za siebie. Zawiera ona korzystne dla zdrowia składniki fenolowe takie jak barwniki antyutleniające, flawonole. Nie zapominajmy, że antyoksydantem jest także wspomniana witamina C. Antocyjany zawarte w porzeczce wykazują właściwości antywirusowe, antyrakowe. Ich zawartość różni się od odmiany, sposobu uprawy i stopnia dojrzałości. Najczęściej występującymi antocyjanami są glikozydy cyjanidyny i delfinidyny. Porzeczka zawiera dużo kwasów fenolowych, zidentyfikowano kilkanaście, co ciekawe wśród nich jest kwas sinapowy, który nie występuje w innych owocach. Antocyjany działają ochronnie na układ sercowo-naczyniowy, działają korzystnie na siatkówkę oka, poprawiając widzenie o zmroku.

Potas

Owoce zawierają sporo potasu, przy niskiej zawartości sodu, podobnie jest również w owocach odmiany czerwonej i białej. Taki stosunek pierwiastków uważa się za korzystny w różnych dietach, między innymi diecie dr Gersona, zajmującego się dietą antyrakową. Oprócz potasu porzeczka zawiera także wapń, magnez, fosfor, żelazo

Kwasy owocowe

Porzeczka zawiera sporo kwasów owocowych, między innymi winny, cytrynowy, szczawiowy, jabłkowy. Wykazują one korzystne działanie w układzie trawiennym, poprawiają działanie gruczołów trawiennych.

       Najzdrowsze są owoce spożywane na surowo, zjadane z całą skórką i pesteczkami. Można je mrozić i wykorzystywać poza sezonem. Zawartość związków biologicznie czynnych jest oczywiście niższa w soku niż w samych owocach, tym bardziej jeśli jest to produkt przetworzony.

Nie można oczywiście zapomnieć, że również liście czarnej porzeczki są zdrowe, zawierają całą gamę flawonoidów, garbniki, olejki eteryczne i składniki mineralne. Herbatka z suszonych liści pomaga w artretyzmie czy reumatyzmie.
Jeśli zainteresował Cię ten post, dołącz do mojego newslettera:
Email
Imię
Zgadzam się z polityką prywatności

środa, 13 stycznia 2016

Moc goździków czyli przyprawy warte uwagi

         
Goździki to w moim domu nieodzowny symbol Świąt Bożego Narodzenia, wbijam je namiętnie w owoce pomarańczy by kusić przyjemnym zapachem, przy okazji, kompozycja stanowi ciekawą dekorację. Święta oczywiście minęły, ale sentyment do goździków nie, tym bardziej że w tych maleństwach drzemie nie tylko aromatyczna moc ale także sporo zdrowia.

         Goździki. choć mają wygląd jak "gwoździki", są kwiatami goździkowca- w zasadzie ich pączkami, zebrane przed etapem rozkwitu. Ciekawostką jest to, że sama roślina to drzewo, całkiem spore na dodatek.


    Goździki są bardzo bogate w olejki eteryczne- mają ich nawet 20%. Oprócz tego zawierają  między innymi związki azotowe, garbniki, tłuszcze. Przedmiotem naszych zainteresowań jest sam olejek eteryczny, który zawiera substancję czynna- eugenol. Oczywiście goździki zawierają sporo minerałów i nieco witamin, ale nikt przecież nie będzie wcinał goździków w celu uzupełnienia tych składników, tutaj pierwsze skrzypce gra wspomniany eugenol.

           Z goździków można przygotować nie tylko olejek ale też napary, nalewki , których spożycie może być zbawienne dla jelit- hamują bowiem procesy gnilne, działają rozkurczająco i zapobiegają wzdęciom. Mają też działanie przeciwgrzybicze, przeciwpasożytnicze, przeciwbólowe, odkażające i do kompletu- antybakteryjne. Eugenol to także naturalny środek znieczulający, ukochali go sobie stomatolodzy. Niektórzy przy bólach zębów, pogryzają sobie (żują) goździki, ponoć pomaga, przy okazji zdezynfekujemy sobie gardło- także bolące.

             Powszechnie uważa się, że goździki mają spore właściwości antyutleniające- wymiatają wolne rodniki. W skali ORAC (z pewnością będzie na temat tej skali wpis na blogu), mierzącej zdolność pochłaniania reaktywnych form tlenu, goździki obok cynamonu zajmują bardzo wysokie miejsce. Sam olejek goździkowy deklasuje pozostałe olejki w tym zestawieniu- jest więc bez wątpienia wart uwagi. jedynie dzieciaczki i kobiety w stanie błogosławionym (także karmiące) powinny raczej unikać goździków.
        
 Nie można zapomnieć o zastosowaniu kulinarnym goździków. Są doskonałe do likierów, grzanego wina, pieczonego mięsiwa czy też słodkich dań, pierników czy też różnego rodzaju nadzień- także wytrawnych.
Macie pomysły na zastosowanie goździków?


Jeśli zainteresował Cię ten post, dołącz do mojego newslettera:
Email
Imię
Zgadzam się z polityką prywatności

czwartek, 10 września 2015

Dlaczego kocham zupę pomidorową ?

         
        Cudowny antyutleniacz dostępny na wyciągnięcie dłoni, silniejszy od beta-karotenu. Wydaje się być nieocenionym czynnikiem ochronnym, tym bardziej, że dostępnym o każdej porze roku i praktycznie wszędzie.  Mowa o likopenie, który znajdziemy  w dużych ilościach w pomidorach.

       Likopen jest czerwonym barwnikiem (nie występuje w każdym czerwonym warzywie czy owocu, żeby było jasne) o silnych właściwościach przeciwutleniających).

     Badania wykazują, że niski poziom likopenu we krwi, predysponuje do zwiększonego ryzyka zachorowania na różnego typu nowotwory np. raka trzustki, szyjki macicy, raka prostaty czy pęcherza moczowego.

        Pomidory dostępne są przez cały rok, w przeróżnej postaci, przeciery wszelakie powinny więc na stałe zadomowić się w naszej kuchni. Ważne jest to, że właśnie likopen w przetworzonych pomidorach jest o wiele bardziej przyswajalny, nie ma więc obawy przed tym, że utracimy jego zdrowotną moc, poprzez potraktowanie go temperaturą. Co więcej, w sosie pomidorowym, przecierze, koncentracie czy ketchupie jest więcej likopenu niż w samych pomidorach. Dlatego też kocham zupę pomidorową. Najbardziej lubię pomidorówkę z kaszą jaglaną, ale nie pogardzę klasyczną wersją.

      Likopen znajdziemy też w arbuzie, nawet więcej niż w pomidorach, ale arbuz jest dostępny sezonowo, więc nie jest źródłem likopenu na cały rok. Sporo likopenu zawierają tez egzotyczne owoce takie jak papaja czy gruszla (guava) oraz czerwone grejpfruty i czerwone pomarańcze. Jego pokaźne ilości znajdują się w naszych kochanych rodzimych owocach dzikiej róży, warto więc pokochać "różane" przetwory. Z innych produktów bogatych w likopen, także inne cenne karotenoidy można wymienić olej z rokitnika,
Jeśli zainteresował Cię ten post, dołącz do mojego newslettera:
Email
Imię
Zgadzam się z polityką prywatności

czwartek, 21 listopada 2013

Barwy zdrowia - karotenoidy


Patrząc na kolorowe warzywa czy owoce, mało kiedy zdajemy sobie sprawę z tego, co tak naprawdę w nich „siedzi”. No a w tych kolorach drzemie siła, z natury rzecz jasna. Nie na darmo soczyste barwy nęcą nasze oczy, kuszą czerwienią, żółcią czy pomarańczowymi odcieniami.
             
 Karotenoidy są warte naszej uwagi, nawet wtedy, gdy wydaje się nam, że dane warzywo wcale ich nie ma, bo nie jest ani czerwone ani żółte czy pomarańczowe. Kiedy tak się dzieje? Barwniki mogą czasem się skrywać pod zielonością chlorofilu – świetnym tego przykładem jest brokuł czy jarmuż, które karotenoidów mają więcej niż sztandarowa marchewka.
            Najsłynniejszym karotenoidem z pewnością jest beta-karoten, z którego organizm potrafi wytworzyć witaminę A. To dopiero początek dobroczynnych właściwości karotenoidów.
Cenimy je przede wszystkim za ich działanie przeciwutleniające. Doskonale radzą sobie z „łapaniem” wolnych rodników. Choć pod tym kątem najlepiej zbadany został wspomniany beta-karoten, to równie dobrze radzą sobie z tym zadaniem likopen i luteina i nie tylko.
           Choć znamy kilkaset karotenoidów, wystarczy wymienić te ważniejsze. Generalnie wszystkie te substancje dzielimy na dwie grupy. Pierwsza z nich, to karotenoidy zawierające w swoich cząsteczkach tlen. Wymienić tu można tu zeaksantynę i luteinę. Grupa ta jest szczególnie wrażliwa na temperaturę, dlatego też, warzywa bogate w te karotenoidy warto spożywać na surowo lub poddawać minimalnej obróbce termicznej. Mowa tu między innymi o burakach, jarmużu czy szpinaku.
Druga grupa karotenoidów to takie, które nie zawierają tlenu, są to likopen i karoten. Te z kolei nie tracą zbytnio swojej mocy po podgrzaniu, duszeniu czy pieczeniu. Warzywami i owocami bogatymi w karoten i likopen są między innymi pomidory, dynia, morele czy marchewka.
Wiemy więc, jak najlepiej wykorzystać dobrodziejstwa karotenoidów, nie tracąc ich "mocy", ale ważną praktyczną radą jest także to, że karotenoidy są lepiej przyswajalne w towarzystwie tłuszczu. Nie żałujmy zatem dobrego oleju czy oliwy do sałatek, surówek czy innych dań.
            Kolejną ważną funkcją karotenoidów jest ich rola w wzmacnianiu naszego systemu immunologicznego. Stymulują one makrofagi i komórki pomocnicze, które potrafią unicestwić niektóre wirusy, bakterie a nawet komórki rakowe (są to tzw. komórki naturalne typu K- killer), wspomagają też rozwój limfocytów.
           Jeśli chodzi o ochronę przed rakiem, to beta-karoten (najlepiej poznany) ma bardzo ważną funkcję. Poprawia komunikację między komórkami, dzięki czemu może nastąpić szybsza reakcja na nienaturalne zjawiska, na przykład na zbytnio namnażające się komórki, które mogą okazać się rakowymi.
         Warto zaznaczyć, że takie szerokie działanie ochronne przed rakiem wykazuje beta-karoten zawarty w sposób naturalny w warzywach i owocach, wyizolowany (np. w tabletkach) już nie.
Ochrona przed rakiem i wzmacnianie układu odpornościowego to nie wszystko. Karotenoidy chronią także przed utlenianiem cholesterolu LDL (tzw. „zły cholesterol”), który dzięki temu nie odkłada się na ściankach tętnic. Są więc zbawienne dla układu krążenia.
Chyba nie muszę już nikogo namawiać na kolorowe warzywa i owoce?

Jeśli zainteresował Cię ten post, dołącz do mojego newslettera:
Email
Imię
Zgadzam się z polityką prywatności

poniedziałek, 28 października 2013

Rooibos- trochę inna herbata i jej właściwości zdrowotne

Rooibos jest gatunkowo inną rośliną niż herbata, pochodzi z krzewu Aspalathus linearis, zwanego popularnie czerwonokrzewem.

Uprawiany jest w Południowej Afryce, (może dlatego mam słabość dla tego napoju?). Tradycyjna herbata, zbierana jest natomiast z krzewu Camellia sinensis, obie rośliny nie są więc spokrewnione.
O rooibos zwykło się jednak mawiać herbata, choć w zasadzie jest czymś w rodzaju ziołowego naparu, jest ciekawą zdrowotną alternatywą dla wielu napoi.
       
 Czym się wyróżnia od tradycyjnego trunku?

 Przede wszystkim jest wolny od kofeiny, dzięki czemu może być pity przez dzieci, a w zasadzie przez różne grupy wiekowe, na przykład przez kobiety karmiące czy ciężarne. Ze względu na brak kwasu szczawiowego, mogą go pić osoby cierpiące na kamicę nerkową.

Rooibos charakteryzuje się miodowym posmakiem, wolnym od goryczy, nie zawiera też garbników. Lekko słodkawy smak "herbaty"pozwala ograniczyć cukier, który jak wiadomo zdrowy nie jest. Dzięki temu, możemy wprowadzić nowy prozdrowotny napój na nasz stół, warto przekonać do niego zagorzałych miłośników herbaty czarnej.

Przekonującym argumentem jest z pewnością bogaty skład, znajdziemy w nim składniki mineralne żelazo, potas, wapń a także mangan, miedź, cynk czy sód i fluor. Obfituje również w witaminę C, liczne przeciwutleniacze czy też kwasy fenolowe, nie podrażnia więc żołądka, nie podnosi ciśnienia, poprawia nastrój i wspomaga układ odpornościowy. Ostatnie badania donoszą, że rooibos ogranicza rozrost komórek nowotworowych, korzystny jest też przy zmianach miażdżycowych.

        Na rynku dostępny jest zarówno rooibos naturalny jak i wzbogacany o różne dodatki czy aromaty. Bardzo smaczny jest rooibos organiczny ale wielbiciele ciekawych i oryginalnych smaków znajdą coś dla siebie. Na prawdę jest w czym wybierać, osobiście z przyjemnością piję napój z dodatkiem mleka, lubię też rooibosa z dodatkiem cynamonu. To świetny napój na jesienne chłody, w lecie jest doskonały na zimno, z dodatkiem cytryny i mięty.

Jeśli zainteresował Cię ten post, dołącz do mojego newslettera:
Email
Imię
Zgadzam się z polityką prywatności

środa, 11 września 2013

Przekąskowo czyli suszone śliwki

W tym roku śliwy obrodziły- przynajmniej w moim regionie. Choć uwielbiam świeże owoce- chętnie sięgam po suszone, z kilku powodów.

Suszone śliwki są słynnym "lekiem" za zaparcia-ja na szczęście nie cierpię na tego typu problemy, ale z pewnością nie ma chyba słodszego "lekarstwa" na tę przypadłość. Sorbitol wraz z błonnikiem robią swoje- działają regulująco i przeczyszczająco.
Jeśli chodzi o mnie- suszone śliwki cenię sobie z innego powodu- są one świetnym źródłem antyutleniaczy.

Zawierają także bor- który jest tak cenny dla rozwoju kości- tutaj działa wraz z witamina K. W owocach znajdziemy także potas, wapń, fosfor, magnez i  żelazo. Z witamin- sporo jest beta-karotenu (choć morele są chyba nie do pobicia), owoce zawierają także witaminy z grupy B (zwłaszcza ryboflawinę), witaminę E i D. Warto wymienić , że zawierają kwasy omega-6.

To nie wszystko- suszone śliwki są także źródłem naturalnych salicylanów-które wykazują działanie zbliżone do aspiryny, czyli przeciwzapalne, przeciwkrzepliwe i przeciwbólowe.  Te działanie aspirynopodobne sprawia, że śliwki jak i inne pokarmy bogate w salicylany, są korzystne  w chorobach układu sercowo-naczyniowego.

Z tego powodu, wciskam te owoce mojej dzieciarni- jako przekąska. Oczywiście w ilościach odpowiednich, wraz z innymi owocami. To również super dodatek do muesli i owsianki.
Staram się kupować owoce naturalnie suszone i ponownie nawilżane- są łatwiejsze do spożycia. Unikam konserwowanych (sorbinian potasu czy inne dziadostwo) wędzonych- wolę dołożyć parę groszy i kupić lepsze jakościowo owoce.
Może suszone śliwki nie wyglądają zbyt apetycznie- ale z pewnością są zdrowsze od słodyczy :)


Jeśli zainteresował Cię ten post, dołącz do mojego newslettera:
Email
Imię
Zgadzam się z polityką prywatności

sobota, 25 maja 2013

Pomidorowo- likopen w pomidorach i inne dobrodziejstwa

Pomidor

Warzywo pełne karotenoidów, wspaniałe dla serca i całego układu krążenia- nasze kochane pomidory...
Choć dostępne przez cały rok, najbardziej aromatyczne i zdrowe, są te dojrzewające w pełnym słońcu, na naszej działce- bez zbędnej chemii i przyspieszonego dojrzewania.

Nie trzeba chyba dodawać, że substancje aromatyczne oraz flawonoidy "powstają" w wyniku promieniowania  UV i ciepła- szklarniowe plony nie są więc tak pachnące i smaczne jakbyśmy chcieli.

 Najcenniejszą substancją bioaktywną zawartą w pomidorach jest karotenoid- likopen. Tuż obok są też cenne kwasy fenolowe, flawonoidy a także terpeny i inhibitory enzymów.Większość tych substancji skutecznie zwalcza raka (np. płuc, trzustki).

Likopen krążący we krwi jest niczym tarcza antyrakowa- dowiedziono, że zapobiega także zmianom przedrakowym ( w błonach śluzowych macicy). Przy współudziale witaminy C, zapobiega zmianom miażdżycowym- dlatego między innymi mówi się, że pomidory są zbawienne dla serca.
To nie koniec tego dobrego- likopen chroni przed zaćmą- jest skutecznym przeciwutleniaczem zwalczającym wolne rodniki.

Zarówno karotenoidy jak i flawonoidy są doskonałe dla zachowania należytej odporności. Aktywują komórki typu NK, limfocyty, białe krwinki- a więc immunologiczne komórki potrzebne do walki z czynnikami chorobotwórczymi. Warto dodać, że w przecierach pomidorowych i ketchupie likopen jest nadal aktywny, nie niszczy go gotowanie, więc nie tylko surowe pomidory ale także pożywne zupy pomidorowe są cenne dla zdrowia.

Pomidory są także pełne witamin, minerałów i błonnika. Znajdziemy w nich nie tylko wspomnianą witaminę C ale także E, beta-karoten oraz garść witamin z grupy B. Z minerałów, warzywa te zawierają głównie potas, fosfor, magnez , wapń i po odrobince pozostałych minerałów.

Pomidory, choć smaczne i zdrowe, nie są dla każdego. Z ich nadmiarem powinny uważać osoby cierpiące na reumatyzm gdyż mogą zaostrzyć objawy chorobowe.
Jeśli zainteresował Cię ten post, dołącz do mojego newslettera:
Email
Imię
Zgadzam się z polityką prywatności

wtorek, 23 kwietnia 2013

Panowie i Panie- dziś o mangostanie

Owoc o którym chcę dziś napisać, nie rośnie w naszym kraju. Choć generalnie nie jestem skłonna zbytnio zachwycać się tym, co rośnie poza naszą strefą klimatyczną, to mangostan (nie mylić z mango) jakoś zapadł mi w pamięci.

Wszystko zaczęło się parę lat temu, zanim powstał blog. A zaczęło się od słuchania audycji radiowej, o tematyce ogrodniczej a w zasadzie botaniczno- ogrodniczej,  bo niejednokrotnie wykraczającej poza granice "tradycyjnego" ogrodu. W tej właśnie audycji była mowa o zdrowych owocach, i padły tam słowa : "mangostan to najzdrowszy owoc świata". Choć słowa te brzmią dziś jak slogan reklamowy, wypowiedział je człowiek o dużej wiedzy (Piotr Kardasz). Ponieważ cytat ten ciągle za mną łazi, postanowiłam dowiedzieć się więcej o tych superowocach.

Mangostan ( łac. Garcinia mangostana L.) rośnie głównie w Azji, ale także w innych cieplejszych krajach (Malezja, Filipiny, Tajlandia). W Polsce używa się także nazwy smaczelina. Nie jest duży ale ponoć zachwyca smakiem, słodkawo kwaskowatym, orzeźwiającym.
Jego właściwości zdrowotne są wykorzystywane już od bardzo dawna, między innymi w tradycyjnej medycynie chińskiej, choć nie tylko. Ceniono go za właściwości immunostymulujące, bakteriobójcze, wzmacniające i przeciwzapalne, do celów leczniczych wykorzystywano także skórkę, bogatą w różnorodne substancje czynne.

Owoc mangostanu zawiera szereg witamin i mikroelementów- wit. B1, B2, B5, B6,C, wapń, fosfor, żelazo a także cenny kwas elagowy, kwas taninowy, polisacharydy. Współcześnie ceni się go za wysoką zawartość antyoksydantów takich jak polifenole, ksantony czy katechiny. Niektóre źródła podają, że mangostan jest uważany za jeden z owoców o najwyższej zawartości antyoksydantów, głównie docenia się ksantony- jest to przede wszystkim mangostyna i jej pochodne. Taki skład biochemiczny mangostanu jest bardzo obiecujący, owoc został poddany testowi ORAC (z ang.Oxygen radical absorbance capacity) który określa zdolność pochłaniania wolnych rodników tlenowych. Wyniki wyszły znakomicie, badania nad właściwościami antyoksydacyjnymi trwają nadal, a dodam, że zostały one zapoczątkowane dopiero po 1973 roku.

Przyznam, że chciałabym poznać smak tego owocu, ale tak na świeżo, naturalnie zebranego, tym bardziej, że mangostan jest wrażliwy na przechowywanie, obróbkę i oczywiście transport. Wszelkie dostępne cudowne soki i preparaty, które zalewają nasz rynek ze wszystkich stron, nigdy nie oddadzą w pełni prawdziwego uroku owoców- ich zapachu i całościowego bogactwa. Tak więc kto wie, może kiedyś udam się w egzotyczną podróż...
Jeśli zainteresował Cię ten post, dołącz do mojego newslettera:
Email
Imię
Zgadzam się z polityką prywatności

piątek, 12 kwietnia 2013

Kawa na ławe!

O właściwościach zdrowotnych lub antyzdrowotnych kawy czytamy co chwilę, raz słyszymy jaka ona jest paskudna dla nas, innym razem o tym, jak ochronnie działa przed rozwojem choćby choroby Parkinsona. Jak jest na prawdę?

Co dobrego w kawie?
Kawa to nie tylko kofeina. Ziarno zawiera szereg substancji fitochemicznych.
Zawiera przeciwutleniacze, niektóre z nich wykazują właściwości antynowotorowe. Na uwagę zasługuje polifenol kwasu chlorogenowego, który jest silnym antyoksydantem. Kawa zawiera także  trigonelline, wykazującą działanie przeciwpróchniczne.
Najnowsze badania wykazują, że kawa nie ma wpływu na raka trzustki, to było kiedyś poważnym zarzut dla tego napoju. Badania nad antynowotowrowymi właściwościami ziaren trwają nadal, wyniki zdają się być obiecujące.

Niedawnym odkryciem jest pozytywny wpływ kawy na przebieg astmy i przeciwdziałanie choroby Parkinsona.
Kawa jest wymieniana także jako pokarm mający działanie przeciwbakteryjne, przeciwwirusowe i moczopędne.

Z innych "pozytywnych" właściwości kawy można by wymienić- pomoc przy zaparciach, poprzez łagodne pobudzenie jelit. Jednak niektóre osoby mają wręcz odwrotny skutek- zwiększone zaparcia. Dzieję się tak u osób, które nałogowo piją kawę (ich jelita są już mniej wrażliwe na oddziaływanie kofeiny) i mało piją innych płynów (kawa ma przecież działanie moczopędne). Z drugiej jednak strony, u niektórych osób, kawa przyczynia się do biegunek.

Jest jeszcze jeden paradoks związany z kawą- niektóre osoby odczuwają uśnieżenie bólu głowy po wypiciu kawy, inne natomiast, reagują silnym migrenowym bólem głowy. Jest to dowód na to, że efekty picia kawy są bardzo indywidualne u różnych osób.
Kofeina działa pobudzająco, zmniejsza też zmęczenie i poprawia nastrój- wystarczy rano jedna filiżanka kawy by odczuć ten efekt, wcale nie trzeba pić jednego kubka za drugim, tym bardziej, że kofeina w nadmiarze dla psychiki może być szkodliwa.
Co ciekawe, niektórych kawa wcale nie pobudza, a nawet działa usypiająco.

Nie jest prawdą, że kawa jest zagrożeniem dla wysokociśnieniowców, owszem podnosi nieco ciśnieniem, ale efekt ten utrzymuje się krótko. Jedynie w okresie zwiększonego napięcia psychicznego, może zdarzyć się, że kofeina w połączeniu ze stresem, przyczyni się do podniesienia ciśnienia krwi.
Podczas palenia powstaje kafeol, który nadaje swoisty, niepowtarzalny smak.

Trzeba sobie uzmysłowić , że spożycie kawy jest bardzo różne- nie można obwiniać kogoś, że szkodzi swojemu zdrowiu, jeśli wypija 1-2 filiżanki kawy dziennie.
Badania dowodzą, że ten czarny napój może przysłużyć się naszemu zdrowiu- oczywiście w rozsądnych ilościach.

A jeśli nadużywamy kawy, z czym możemy się liczyć?
Kofeina działa na układ nerwowy, pobudzając go, czasem można odczuć skutki nadużycia, podobne do uzależnienia. Sama kawa może przyczynić się do zubożenia organizmu z witamin z grupy B, witaminyC, potasu, cynku. Wypłukuje też wapń z organizmu. Zwiększa też nadkwasotę żołądka, u osób wrażliwych wywołuje zgagę.
Obniża wchłanianie witaminy H (biotyna) i tiaminy.
Wypijanie dużej ilości kawy (powyżej 5 filiżanek dziennie) zwiększa ryzyko chorób serca, przy piciu umiarkowanej ilości, nie stwierdzono takich korelacji ( badania przeprowadził m.in. dr Martin G.Myers, dr Klatsky).

Kawa kawie nie równa.
Jak we wszystkich grupach produktów żywieniowych, jakość ma duże znaczenie. Liczy się nie tylko gatunek kawy, ale także jej przechowywanie, proces palenia i samego przygotowania.
Niestety kawa którą w naszym kraju pijemy najczęściej- zalewana wrzątkiem, do najzdrowszych nie należy, zawiera sporo zanieczyszczeń, niektóre źródła podają też, że tak parzona kawa może nieco podnosić poziom cholesterolu.
Dowiedziono natomiast, że najmniej szkodliwych substancji znajduje się w espresso. Niekoniecznie trzeba wydawać fortunę na ekspres ciśnieniowy, równie dobrej jakości kawa wychodzi z kawiarki- oczywiście kawiarka też nie może być z najtańszego chińskiego aluminium.
Kawa bezkofeinowa- niekoniecznie jest dobrym rozwiązaniem. Aby kawę pozbyć kofeiny, trzeba podziałać na nią za pomocą różnych związków (trójchloroetylen, chlorek metylu) nie są one obojętne dla organizmu. Naukowcy w Kaliforni, zaobserwowali nawet, że kawa bezkofeinowa wykazuje wpływ na wzrost czynnika ryzyka chorób serca.

Przy okazji, jeśli szukacie kawy dobrej jakości,  polecam ten sklep z kawą: Tommycafe.pl

Kawa nie dla każdego
Osoby nadwrażliwe na kofeinę, powinny pić kawę z umiarem, by uniknąć nerwowości, przyspieszeniu rytmu serca czy bezsenności. Podobnie osoby ze schorzeniami serca oraz z zespołem jelita nadpobudliwego, powinny ograniczać picie kawy. Choroba wrzodowa jest także przeciwskazaniem do częstego picia kawy, gdyż  zaostrza przebieg choroby- nawet kawa bezkofeinowa może pobudzać wydzielanie kwasu żołądkowego. Podobnie osoby skłonne do kamicy żółciowej, powinny zrezygnować z picia kawy.
Picie kawy z dużą ilością cukru i śmietanki niekoniecznie sprzyja zdrowiu, dostarczamy w ten sposób cukry proste i tłuszcze.
Ja nie potrafię sobie odmówić filiżanki dobrej kawy- pijam ją razem z mężem a przygotowanie samego napoju (mielenie, parzenie itp.) jest dla nas przyjemnym rytuałem.
Jeśli zainteresował Cię ten post, dołącz do mojego newslettera:
Email
Imię
Zgadzam się z polityką prywatności

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...