wtorek, 9 października 2012

Żurawina mnie przy zdrowiu trzyma :)

 Owoce żurawiny już na stałe zagościły w naszym domowym menu. Słodka, zdrowa przekąska, którą chętnie wcinają dzieciaki i reszta rodziny. Suszone owoce dostępne w zwykłych sklepach, zazwyczaj oprócz samych owoców zawierają cukier (czasem niestety w zbyt dużych ilościach) oraz olej- to akurat jest trik mający zapobiegać sklejaniu się owoców i ich nadmiernemu wysuszeniu.

Oczywiście można dostać owoce bez dodatku oleju i cukru, są bardziej kwaśne ale mi to akurat odpowiada.
O tym, że żurawina w szczególny sposób zapobiega infekcjom bakteryjnym układu moczowego, wiadomo już od dawna, odkryto wówczas zawarte w owocach proantocyjanidyny.

Dowiedziono, że zapobiega nawet "przywieraniu" bakterii E. coli- badania te przeprowadzono już w 1984 roku (badania prof. A Soboty- z Uniwersytetu Stanowego Ohio)- jednak dziś ciągle mam wrażenie, że zapomina się o tym fenomenie żurawiny. Wykazano, że substancje zawarte w owocach żurawiny działają antybakteryjnie na szczepy bakterii, które są oporne na działanie antybiotyków.
Istotne jest jednak to, że samo picie soku z żurawin nie leczy zapalenia pęcherza- działa raczej ochronnie i skutecznie zapobiega nawrotom infekcji. Dla mnie to wystarczająca wiadomość, by zajadać się żurawiną, tak często jak mam tylko na to ochotę.

 Rzecz jasna, że surowe owoce- świeży sok maja inny skład biochemiczny niż suszone owoce. Obie formy zawierają wiele cennych składników, takich jak błonnik, garstkę witamin -B, C, E, całkiem sporo różnych minerałów- choć oczywiście nie w oszałamiających ilościach- ale znajdziemy tu oprócz podstawowych makroelementów także cynk, selen, mangan, jod czy miedź. Owoce obfitują w kwasy organiczne (chinowy, benzoesowy, cytrynowy i ursolowy), cukry, uznawane są także jako te, które zawierają czynniki antywirusowe i antybakteryjne.

Proces suszenia owoców nie powoduje większych strat, jednak należy pamiętać, że zawartość witamin, minerałów i innych substancji czynnych zależy także od gatunku, stopnia dojrzałości i samego sposobu suszenia owoców. W moim miasteczku można dostać nasz rodzimy gatunek- świeżą surową żurawinę błotną , jednak jej amerykańska kuzynka- wielkoowocowa, nawet suszona, ma podobne właściwości.

może kogoś zainteresują produkty oparte na żurawinie :

Jeśli zainteresował Cię ten post, dołącz do mojego newslettera:
Email
Imię
Zgadzam się z polityką prywatności

2 komentarze:

  1. Ja uwielbiam żurawinę, mogłabym ją jeść garściami, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...