niedziela, 21 września 2014

Brazylia kontra Polska ;) czyli znowu o orzechach

      Orzechy to skarbnica zdrowych składników, doskonale o tym wiemy. Ja najbardziej kocham te nasze, laskowe i włoskie, ale zdecydowanie warto zwrócić przychylne spojrzenie w kierunku innych smakołyków. Tym bardziej, że nadarza się nie lada okazja- mecz Polska Brazylia. Na stole zamiast niezdrowych chipsów nie może zabraknąć orzechów- przeróżnych, im bardziej różnorodny zestaw tym większa szansa na dostarczenie wielu substancji bioaktywnych dla naszego organizmu. Dziś polecam orzechy brazylijskie.
Oto ich atuty:
Orzech brazylijskie pochodzą z pięknego, rosłego drzewa o nazwie orzesznica wyniosła. Ukryte są w bardzo twardej skorupie przypominającej kokos, ich wydobycie jest nie lada wyzwaniem.
       Orzechy brazylijskie są niezwykle zasobne w selen (to prawdziwy ewenement jeśli chodzi o zawartość tego pierwiastka), który jest doskonałym przeciwutleniaczem, cenionym także w diecie antynowotworowej. Selen ma także związek z jakością nasienia- więc wszyscy przyszli ojcowie powinni wcinać te orzechy, tym bardziej jeśli cierpią na obniżenie płodności. Badania wykazały, że już 2 takie orzechy pokrywają zapotrzebowanie na ten pierwiastek.
       Zdrowe tłuszcze zawarte w orzechach (a jest ich sporo) są korzystne dla układu sercowo -naczyniowego, wzmacniają także odporność, oczywiście przy współudziale innych składników, choćby cynku, którego także jest sporo. Znajdziemy tu także sporo innych minerałów takich jak wapń, magnez, fosfor, potas, miedź czy mangan. Z witamin warto zwrócić uwagę na wit. E i witaminy z grupy B.
Smak orzechów jest łagodny, delikatny, dobrze smakują same jak i w towarzystwie kaszy czy owsianki. Szkoda, że cena nieco odstrasza ale czasem warto, dla podreperowania zdrowia kupić te skarby natury.

czwartek, 4 września 2014

Ostropest plamisty i Kłapouchy

Ostropest plamisty (Silybum marianum (L.) Gaertner) ) zdaje się być ostatnio modnym i chętnie kupowanym "produktem" prozdrowotnym.
Coraz to nowsze badania i różne publikacje naukowe zachęcają do spożywania tych zdrowych nasionek. No i rozkręca się finansowa machina, bo jak wiadomo, reklama (dobra reklama) dźwignią handlu. A jak reklama uderza w czuły punkt, jakim jest nasze zdrowie, to sukces gwarantowany. Przyznam, że i ja się nakręciłam, bo jak tu się nie oprzeć tym niepozornym ziarenkom, które mają tak zbawienny wpływ na nasze zdrowie?
       Skoro Kłapouchy kocha oset, a oset (Carduus L.) jest bliskim kuzynem ostropestu, to czemu nie przyjrzeć się dokładnie tej roślince? Ba! śmiem nawet twierdzić, że Kłapouchy kocha ostropest, który jest podobny do ostu ;). Obie roślinki są z tej samej rodziny astrowatych i są na prawdę podobne do siebie- niedowiarków odsyłam do googla.
         Ale do rzeczy- co ma do zaoferowania ostropest? Głównym składnikiem czynnym jest sylimaryna, która jest silnym przeciwutleniaczem. Jest ona głównym składnikiem popularnego leku na wątrobę -sylimarol. To właśnie wątroba jest zdrowotnie "rozpieszczana" przez sylimarynę, która jest złożonym kompleksem flawonoliganów zawartych w łupinie nasiennej. Wpływa żółciopędnie, hepatoprotekcyjnie (działa ochronnie na wątrobę), przeciwzapalnie i przede wszystkim detoksykująco. Zapobiega marskości wątroby, chroni przed toksynami (nawet muchomora sromotnikowego), bakteriami czy wirusami . Nie trzeba chyba mówić, jak ważnym organem jest wątroba.
      A to nie wszystko, sylimaryna obniża poziom cholesterolu i zapobiega miażdżycy oraz kamicy żółciowej. Pomaga także w schorzeniach dermatologicznych (np. łuszczyca, trądzik).W wielu źródłach podaje się, że ostropest wykazuje działanie antynowotworowe, w testach in vitro dowiedziono działanie hamujące na podział komórek rakowych.
Działanie sylimaryny ma duże znaczenie w profilaktyce, jest zbawienna w przypadku zwiększonego narażenia na toksyczne działanie związków chemicznych czy też promieniowania. Osoby nadużywające alkohol, leki przeciwbólowe czy też alergicy (sylimaryna przyczynia się do zmniejszenia autoagresji immunologicznej) powinni pamiętać o tym, że Bóg obdarzył nas taką rośliną, która tak wspaniale chroni naszą wątrobę. Także ci, którzy kiepsko się odżywiają, powinni ratować swoje zdrowie dodając do posiłków mielony ostropest.
Co więcej, ziarenka ostropestu można przyjmować długotrwale, w celach ochronnych, nie wykazują skutków ubocznych, oczywiście w rozsądnych dawkach ( 1 łyżeczka mielonych nasion  dziennie wystarczy). Ostrożnie z dziećmi czy też kobietami w ciąży- tutaj zawsze zalecana jest konsultacja z lekarzem. Dłuższe stosowanie, związane z utrzymywaniem się sylimaryny w organiźmie pozwala osiągać lepsze efekty zdrowotne czy ochronne.
        Na tym nie kończy się zdrowotna oferta ostropestu, roślina zawiera także flawony, fitosterole, glikozydy fenolowe, witaminy i szereg innych składników. Jadalne są także dolne liście rośliny, które można dorzucić do letniej sałatki.
Gorąco polecam ostropest, ja kupuję w zwykłym sklepie zielarskim. Jeśli ktoś ma porządny młynek niech kupuje całe ziarenka i mieli na bieżąco i dodaje do różnych dań, my dajemy do chleba i sałatek. Niech żyje Kłapouchy! ;)

sobota, 23 sierpnia 2014

Majerankowo

Ziele majeranku jest pierwszą przyprawą jaką zasmakowały moje dzieciaki. Jest w moich kuchennych szafkach stałym "gościem". Lubię zapach i smak majeranku, tym bardziej, że zioło to jest na prawdę zdrowe. Wielu z nas, wsypując majeranek do zupy czy placków ziemniaczanych nawet nie wie co dobrego kryją w sobie pachnące listki.
Liście zawierają olejek eteryczny którego skład jest bardzo złożony i bogaty. Chcąc wymienić wszystkie jego składowe można "skręcić" język, wymienię więc te najważniejsze, a są to m. in : związki terpinenu, linalool, p-cymen, borneol, sabinen, cis-sabiden hydrate, cytal, eugenol i wiele innych. Roślina obfituje w glikozydy flawonoidowe i fenolowe, garbniki, kwasy (kawowy, taninowy, kumarynowy czy chlorogenowy),trójterpenoidy, fitosterole, białka, saponiny, sole mineralne i witaminy.
Działanie ziela majeranku jest szerokie i obejmuje właściwości antywirusowe, antybakteryjne, przeciwgrzybicze. Działa także napotnie, rozkurczowo, żółcio i moczopędnie, wzmaga trawienie.
Majeranek ma zastosowanie w fitoterapii zarówno zewnętrznie jak i wewnętrznie. Sprawdzony jest jako lek na krtań i chore gardło, działa wykrztuśnie, razem z miodem doskonały jest przy grypie, anginie a nawet ospie. Skład chemiczny ziela, pozwala stosować go także w zapaleniach czy zakażeniach układu moczowego. Wyciąg olejowy z majeranku (łatwy do zrobienia samemu) jest świetny jako wcierka na kontuzje, bóle reumatyczne czy opuchlizny.
Majeranek w kuchni króluje w daniach ze strączkowych (nie wyobrażam sobie mojej ukochanej zupy z soczewicy bez majeranku), doskonały do potraw z ziemniaków, mięs, serów.
Od kilku dni popijam ze smakiem herbatkę mistrzowską, której składnikiem jest właśnie majeranek. Polecam!

Pourlopowo :)

Czas skończyć błogie leniuchowanie i zabrać się za blogowanie. Tematów przybywa, mam nadzieję, że moje chęci nie zostaną ostudzone. Natura daje nam tak wiele dobra, że trudno się nie zachwycić :)
Już wkrótce kolejne wpisy, ziołowe, warzywne i jeszcze inne, zapraszam już dziś :)

niedziela, 27 lipca 2014

Morelowy zawrót głowy

Słodkie omszone owoce, pachnące latem. Zawierają sporo cennych składników, cennych dla naszego zdrowia oczywiście. Przede wszystkim morele to królowe karotenoidów, zawierają spore ilości beta-karotenu, oczywiście zawierają także inne witaminy takiej jak C, E, wit. z grupy B, kwas foliowy.
W miąższu owoców kryją się nie tylko słodkości ale także kwaskowa nutę smakowa, którą zawdzięczamy kwasom organicznym (winowy, cytrynowy, jabłkowy). W owocach znajdziemy flawonoidy - kwercetynę izokwercetynę, nieco garbników, pektynę. Z substancji mineralnych potas, fosfor, wapn, magnez, żelazo, miedź, mangan, cynk, selen. Dla przypomnienia, zarówno flawonoidy jak i karotenoidy są silnymi przeciwutleniaczami wymiatającymi wolne rodniki, warto jeść owoce i warzywa jak najczęściej. Wśród polifenoli o działaniu przeciwnowotworowym warto wymienić katechiny, ponieważ zawarte są w owocach moreli.
          Ogromnie żałuję, że nie mam większego dostępu do tych owoców, bo bardzo je lubię, zwłaszcza ich zwięzły miąższ i umiarkowaną soczystość. Targowisko na które się wybieram, serwuje niewiele odmian, część z nich jest importowana, nie wiem czemu, skoro w Polsce uprawia się coraz więcej moreli.W Polskich warunkach  najpopularniejsza to Early Orange (odmiana wczesna) niektóre (dla mnie najsmaczniejsze)  będą dostępne pod koniec lata, np. Harcot, Heja czy odmiany późniejsze np. "Późna Rejmana", "Darina", Somo.
            Nie będę pisać o suszonych morelach (choć są zdrowe) przyjdzie na to czas, może zimą...Wkrótce napiszę też o gorzkich pestkach moreli i tym co zawierają (amigdalina czyli wit. B17), wiem, że ostatnio o nich głośno.No ale teraz trzeba korzystać z pełni sezonu i delektować się świeżymi owocami !